wtorek, 22 sierpnia 2017

"Trzeba długo iść, żeby dojść do siebie" - Annabelle Copenhay

O tym jak długo trzeba iść, żeby dojść do siebie najlepiej wie Annabelle Copenhay. Kobieta,  która po latach zmagań postanowiła opisać trudy życia z zaburzeniem osobowości borderline przeplatanym  z zaburzeniami odżywiania.Pisanie autobiografii, gdy ma się taki bagaż negatywnych doświadczeń za sobą nie było dla niej  łatwym doświadczeniem. Jednocześnie być może uświadomienie sobie swojego problemu i spojrzenie na niego z nieco innej perspektywy w jakimś stopniu sprawdziło się  jako element jej terapii.


" Poczucie pustki, które odczuwałam, wynikało z tłumienia  w sobie emocji - zamknięcia się na przeżywanie ich.Jednak czasami byłam spragniona uczuć, chciałam coś poczuć, więc robiłam sobie krzywdę".



Zaburzenia osobowości już same w sobie wzbudzają w innych niepokój. Z chęcią sięgamy więc po podobne publikacje chcąc zebrać jak największą wiedzę na dany temat i móc nieco "oswoić" się z chorobą dotykającą innych osób. W tej historii poruszane są dwa główne problemy autorki i to właśnie postęp tych przypadłości opisuje ona krok po kroku biorąc pod uwagę ostatnie 12 lat ze swojego życia. Bardzo często znajdziemy też odniesienia do wydarzeń z przeszłości, a dokładnie dzieciństwa dziewczyny, które według niej mocno rzutowało  na powstanie i  rozwój zaburzeń. Razem z bratem wychowywani byli przez nieco apodyktycznych rodziców " na stanowiskach", którzy ze względu na swoją pozycję w społeczeństwie zwyczajnie do dopuszczali do siebie myśli o tym, że to ich dziecko mógłby spotkać jakiś niechciany problem. Stawiane wymagania spowodowały zmniejszenie poczucia własnej wartości i ostatecznie wprowadziły młodą Annabelle w  kompleksy. Chcąc im sprostać początkowo dziewczyna skupiła się na obniżeniu swojej wagi. Droga, którą obrała okazała się być zgubną w skutkach. Przez lata zmagała się z jej wahaniami.Każdą porażkę zajadała, by później rosnące wyrzuty sumienia zmuszały ją do wymiotów. Kolejno w jej życiu zaczynają pojawiać się nastroje depresyjne, które z czasem przeradzają się w nienawiść do samej siebie. Dochodzi nawet do tego, że autorka podejmuje próbę samobójczą, ale i ta sprawa  zamiatana jest przez jej rodziców pod dywan. Jedynie dzięki  częstym rozmowom z przyjacielem powoli zaczyna do niej samej docierać skala problemu  jaki jej dotknął.Po kolejnym załamaniu trafia na leczenie do szpitala, a tam na nowo przeżywa wzloty i upadki. Osobowość borderline jaką u niej zdiagnozowano nazywana jest powszechnie osobowością z pogranicza, ponieważ balansuje pomiędzy zachowaniami schizofrenicznymi a nerwicami.Mówi się, że osoby z ta przypadłością są " "stabilnie niestabilne", co oznacza że ich niestabilność emocjonalna jest charakterystycznym i stałym elementem.


salvate.pl

"Chodzi o to, że ja zapadłam w tak głęboką narkozę, praktycznie w śpiączkę, nie wiem czy tak naprawdę nie byłam o krok od śmierci i nie zostałam z niej wyrwana, ale stało się to, co się stało, byłam w sobie najgłębiej jak się da, do samego końca."

Książka jest bardzo ciężką lekturą. Chwilami trudno połapać się w chaotycznych wypowiedziach autorki, co oczywiście jest zrozumiałe biorąc pod uwagę ile przeżyć ma za sobą. Nie mniej jednak ciężko oprzeć mi się wrażeniu, że sporo opisów znalazło się tu trochę na siłę, bo nie wnoszą nic wartościowego w temacie samej choroby czy jej leczenia. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że osoba zdrowa,  posiadająca wiedzę w temacie  i umiejąca ją w ciekawy sposób przekazać wygrałaby w starciu z autorką. Czuję niedosyt pod względem informacji. Samo zaburzenie jest potraktowane mocno ogólnikowo. Wydaję mi się również, że brak konkretnych informacji sprawia , że publikacja nie jest wcale wsparciem dla innych osób zmagających się z tym tematem. Co przykre w tym przypadku wyjątkowo zwraca na siebie uwagę niedopracowanie pod względem korekty tekstu. Czym innym są nieco chaotyczne myśli autorki, a czym innym  literówki czy żyjąca własnym życiem interpunkcja. Nie jestem osobą czepialską. Przymknęłabym oko, gdyby sytuacja miała miejsce raz czy dwa, ale tutaj podobnych przeoczeń jest naprawdę sporo i zwyczajnie zniechęcają one do lektury.
Jedynym pozytywnym aspektem całej tej historii jest fakt, że autorce udało się w końcu odkryć swoją drogę. Co ciekawe rozpoczęła nawet studia na mocno związanym z tematem jej książki kierunku, jakim jest psychologia.


Ocena : 4/10


Za możliwość przeczytania dziękuję : Wydawnictwo Psychoskok



~Mariola Mazur

1 komentarz:

  1. Raczej nie zajrzę do książki. Widzę, że pisana trochę na siłę.

    OdpowiedzUsuń