sobota, 5 sierpnia 2017

"W objeciach anioła" - Urszula Napierała



„W objęciach anioła. Ostrze miłości” to pierwszy tom serii autorstwa Urszuli Napierały. Przyznaję, że sięgając po tę książkę, miałam pewne wątpliwości. Opis powieści nasuwał mi na myśl fabułę kilku innych książek o niebiańskich istotach, toteż nie byłam co do niej do końca przekonana. Jednak już nie raz tego typu osądy nie sprawdzały się i książki, które początkowo wydawały mi się nieprzekonujące, naprawdę mnie wciągały i sprawiały, że nie mogłam się od nich oderwać. Dodatkowo od dłuższego czasu nachodziła mnie ochota na przeczytanie lekkiej młodzieżówki z aniołami w tle, toteż postanowiłam odrzucić uprzedzenia i mimo wszystko dać szansę twórczości Urszuli Napierały.



Jake jest młodym aniołem, który zostaje wysłany na Ziemię ze specjalną misją. Jego obowiązkiem odtąd jest chronić wierzącą w magiczne istoty Alisson Heir. Jednak niedługo po rozpoczęciu swojego zadania dopuszcza się złamania zasad obowiązujących w jego świecie. Ponadto, jakby tego było mało, zakochuje się w swojej podopiecznej. Przez swoją lekkomyślność narusza równowagę panującą w magicznych światach równowagę. Niedługo potem zostaje porwany i uwięziony przez złego archanioła – Gabe’a. Tymczasem jego podopiecznej, pozbawionej anioła stróż, zaczyna grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy młodej dziewczynie uda się go uniknąć? Czy uczucie Jake’a zostanie odwzajemnione? A może los wyznaczy tej historii zupełnie inną drogę…

Z przykrością muszę stwierdzić, że moja czytelnicza intuicja tym razem mnie nie zawiodła. „W objęciach anioła” niestety okazała się kolejną szablonową książką o aniołach, demonach i innych stworach. Co prawda muszę przyznać, że autorka miała nawet całkiem niezły pomysł na fabułę, jednak gdzieś po drodze zgubiła szansę na napisanie czegoś fajnego, lekkiego i przyjemnego. Dodatkowo w powieści znalazłam dość sporo elementów z innych książek. Pojawia się tu na przykład Lilith. Znana istota, często pojawiająca się w literaturze. Nic niezwykłego, prawda? Szkoda tylko, że jej kreacja co jakiś czas nasuwała mi jej odpowiednika z Dark Elements Jennifer L. Armentrout. Natomiast sam pomysł na anioła stróża zakochanego w śmiertelniczce, która wierzy w pozaziemskie istoty, i zdradzanie jej tajemnic magicznych światów nasuwa mi na myśl fabułę książki Jennifer Murgii – „Gwiazda anioła”.

Bohaterowie także pozostawiają dużo do życzenia. Ich kreacja nie jest ani do końca zła, ani dobra. Niby są opisani, co nieco o nich wiemy, jednak zdecydowanie czegoś w nich brakuje. Poza tym są nieco nierealistyczni. Czytając, miałam wrażenie, że autorka na siłę chce z nich zrobić typowych amerykańskich nastolatków, jednak nie za bardzo jej to wyszło, bo nie znała realiów życia takowej młodzieży albo zwyczajnie je ignorowała. Największym absurdem jest jednak to, że nadano im zagraniczne imiona i nazwiska, ale chodzili do szkoły, gdzie uczono języka polskiego, a na angielskim uczyli się słówek w tym języku. To w końcu, kim oni byli? Polakami czy Amerykanami? Uczyli się w polskiej czy zagranicznej szkole?

Dodatkowo sam tekst również wzbudza zastrzeżenia. Pojawiały się w nim błędy, niektóre wypowiedzi brzmiały sztucznie albo coś było nie tak pod względem stylistycznym. Ponad to czcionka jest bardzo mała, więc dla osoby takiej jak ja – z dość dużą wadą wzroku – czytanie tej książki bywało męczące.

Nie lubię krytykować twórczości polskich autorów i odradzać sięgnięcia po ich pozycję, jednak w tym przypadku muszę to zrobić. Czytanie tej pozycji nie sprawiło mi przyjemności, było raczej męczącym obowiązkiem. Właśnie dlatego nie polecam tej powieści, bo raczej się Wam również nie spodoba.

OCENA: 2/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res!

Sara Chrzanowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz