sobota, 12 sierpnia 2017

"Wigilijna zamieć" - Wojciech Rudziński


               

Wigilijna zamieć, to książka po którą sięgnęłam, ponieważ stwierdziłam, że trzeba dać szansę debiutantowi. W końcu ktoś musi ich wspierać. A skoro została mi zaproponowana książka przez autora, to nie potrafiłam odmówić, bo szczerze mówiąc zaintrygowała mnie.

W wigilijny wieczór Tomek wracała do domu. Pomimo wielu ostrzeżeń, aby nie brnął przez las, postanowił pojechać, a tam czekała go przygoda. Ponieważ pogoda nie sprzyjała, utknął w środku lasu. Przerażające, a jednak możliwe. Sam pośrodku pustkowia.
A wszystko zaczęło się od tego, że poczuł czyjąś obecność na tylnym siedzeniu, a przecież jechał sam... Jeden cień sprowadził na niego ciąg przerażających wydarzeń.

Sięgając po książkę uznałam, że będzie podobna do "Wigilijnej opowieści". Taka miła historia wigilijna, otwierająca oczy na świat, z elementami nadprzyrodzonymi.
Ale jakże się zdziwiłam i jaki przeżyłam szok!

Okazało się, że książka Wojciecha Rudzińskiego wcale nie jest miłą historyjką. Przez całą lekturę strach mnie przepełniał, czułam wszechogarniającą grozę, bałam się o życia głównego bohatera, a dodatkowo byłam zafascynowana przedstawionym światem.

źródło


To, co zaprezentował swoją powieścią autor jest naprawdę godne uznania. Bardzo dobrze zbudował napięcie, a chłód towarzyszył mi przez całą powieść i to nie tylko ten związany z zimą, która wystąpiła w powieści.
Każda przedstawiona zjawa i monologi, jakie z nią prowadził główny bohater, dawały do myślenia.
I chociaż książka ma ledwo ponad sto stron, to jest naprawdę bardzo ciekawa. Jej wadą jest jedynie pobieżne opisywanie miejsc i uczuć, gdyby historia była bardziej rozbudowana, to zyskałaby na wartości.

Osadzając swoją powieść w czasie wigilii, autor nadał dodatkowego dreszczyku emocji. Jak wiadomo, tego dnia można rozmawiać ze zmarłymi, wszystko budzi się do życia. I na tej teorii oparł swoją powieść Wojciech Rudziński. I dobrze zrobił, bo wyszło naprawdę ciekawie.

Jestem zadowolona z możliwości poznania książki. Ogromnie zdziwiło mnie, iż wydarzenia odgrywały się blisko mojego miejsca zamieszkania, bo w okolicach Choszczna! Jakże mocno się zdziwiłam, kiedy czytając powieść odkryłam, że Tomek przeżywał swoją przygodę blisko mnie. I niby to fikcja, ale jak wiele radości daje to, że taka mała miejscowość została wzięta pod uwagę. Coś wspaniałego.

Zachęcam was do sięgnięcia po książkę, bo jest naprawdę ciekawa. Dodatkowo elementy grozy wzbudzają zaciekawienie, a każda kolejna strona przynosi niewiadome.

Ocena:7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo autorowi.

Natalia Zaczkiewicz

1 komentarz: