sobota, 12 sierpnia 2017

"Zamordować dziecko" - Violetta Domagała

Zanim na dobre rozpoczęłam lekturę książki "Zamordować dziecko" nasunęło mi się istotne pytanie: czy śmierć może być wybawieniem? Zadałam je sobie i chociaż długo nad nim myślałam, odpowiedź wciąż jest dla mnie niejasna.Nie oczekuję, że odpowiecie mi jak Wy to widzicie. Każdy ma  na pewno swoje przemyślenia i żyję według bliskich  jego sercu  zasad. Jestem jednak zdania, że niczego w życiu  nie można być  100% pewnym.Zwłaszcza, gdy  otaczająca nas rzeczywistość zmienia się jak w kalejdoskopie.


To straszne, ale w myśl swoich często odrealnionych przekonań ludzie są skłonni zabić. Wciąż dochodzi do przejawów agresji, gdzieś w świecie toczy się kolejna wojna. Całkiem niedawno miliony straciły swoje życie w obozach zagłady, które co przerażające były tworem ludzi - dla innych ludzi.Przenieśmy się w czasie. Młoda Żydówka  Gisela przeżywa jeden z najważniejszych momentów w swoim życiu. Wydaje na świat uroczą córeczkę. Na jej niebie pojawia się promyk słońca niosący nadzieję  na lepsze jutro. W innych realiach mogłaby dzielić swoją radość z całym światem. Niestety znajduje się w jednym z obozowych baraków, a jedyne na co może liczyć jej dziecko to śmierć. Obozowy lekarz tylko czeka na okazję dzięki której będzie mu dane przeprowadzać bolesne eksperymenty na noworodkach. Jedna z  pielęgniarek zdająca sobie sprawę z tego co już w niedługiej przyszłości czeka dziewczynkę, przekonuje młodą matkę, że jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji jest morderstwo. Ma ono oszczędzić dziecku cierpień z rąk nazistów. Czy  można zabić  w imię bezgranicznej  miłości ?! Giselą targają sprzeczne uczucia. Daniela, obecna przy niej w tym trudnym momencie opowiada dziewczynie historię sprzed paru wieków, dzięki której kobiecie łatwiej będzie pogodzić się ze swoim losem.




"Historia nierozerwalnie związana jest z teraźniejszością, a przynajmniej ma właściwy sobie wpływ na to, gdzie teraz jesteśmy  i co dzieje się z naszym życiem." 


Powyższy opis to zaledwie wstęp do właściwej, dużo ciekawszej w moim odczuciu opowieści z czasów Jagiellonów. Elżbieta to najstarsza z córek Mikołaja Kołodzieja. Dziewczyna każdego dnia mierzy się z bolesną rzeczywistością w której to demoniczny ojciec pomiata zarówno swoją żoną jak i dziećmi. Patrząc na cierpienie matki i sióstr dziewczyna obiecuje sobie, że nigdy nie pozwoli mężczyźnie na takie traktowanie. Niestety los bywa przewrotny. Śmierć wdziera się do ich chaty i zabiera matkę, cichą obrończynię swoich pociech. Nowe warunki zmuszają Elżbietę do podjęcia pracy, która to odciśnie piętno na reszcie  jej życia. Wykorzystywana seksualnie zachodzi w ciążę. Warto pamiętać, że w tamtych czasach była to hańba dla kobiety. Prawa kobiet nie istniały, nikt nie dawał wiary słowom młodej dziewczyny o niecnych  występkach męża jej nowej chlebodawczyni. Została ze swoim problemem sama. Nietrudno domyślić się, że rozwiązała go w jedyny według niej słuszny sposób czego efektem była śmierć- obojga.  Na koniec opowieści na nowo przenosimy się do czasów współczesnych i tu czeka nas niespodzianka. Autorka w zaskakujący sposób rozwiązuje tajemnicę wątku obozowego. Co i dlaczego wywarło na mnie wrażenie? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie na kartach książki.



 "Nie potrafiła wyjaśnić mężczyznom, dlaczego inny mężczyzna gwałcił ją i zmuszał do cudzołożenia z nim, kiedy tylko naszła go ochota. Skąd mogła znać odpowiedzi na interesujące ich pytania, które jej zdaniem były powrotem do okresu w życiu, którego nie chciała pamiętać i który był dla niej jak plugawe choróbsko (...). To nie był szczęśliwy czas i nie tak powinien wyglądać. Zakończył się najgorszym, co może spotkać niewinną kobietę, a czego nie potrafiła przewidzieć, planując swe przyszłe życie. "


Niebanalna powieść historyczna to chyba najlepsze określenie literackiego debiutu pani Violetty. Ciekawy przeskok w czasie spowodował, że w jednej książce skryły się dwie  z pozoru podobne, a jednak zupełnie różne historie. Trochę ubolewam nad faktem, że w opisie wydawnictwa główne skrzypce gra historia obozowa, podczas gdy według mnie zdecydowanie ciekawszy i warty uwagi jest drugi wątek. Dzięki przystępnemu językowi, podczas czytania miałam wrażenie, że to przy moim boku siedzi Daniela i snuje opowieść sprzed lat. Bądźmy szczerzy, temat jak na pierwszą powieść autorka wybrała dość trudny w odbiorze i jednocześnie kontrowersyjny.Udało jej się jednak zawrzeć najważniejsze zagadnienia bez zbędnego moralizowania. Ocenę bohaterek pozostawiła czytelnikowi, a otwarte, zaskakujące zakończenie  okazało się przysłowiową "kropką nad i". W moim odczuciu to pozycja, której warto poświecić czas, chociaż jeśli miałabym trochę ponarzekać, nie jestem przekonana do samego projektu okładki, który mnie raczej zniechęca niż zachęca do lektury.


Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję autorce - Violetta Domagała.

Mariola Mazur




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz