sobota, 26 sierpnia 2017

"Żniwiarz. Pusta noc" - Paulina Hendel

Żniwiarze urodzili się po to, aby zwalczać nieludzie istoty. Ich praca jest niebezpieczna, jednak ktoś musi pozbywać się tego, co nie powinno istnieć. Każdy z nich powraca do świata żywych za każdym razem, gdy umrze, ale jego czas może się skończyć. Jednym ze Żniwiarzy jest Feliks, wuj Magdaleny. I chociaż Magda nie ma potrzebnych umiejętności do walk z upiorami, twardo podąża za Feliksem.
Oni nie są jak inni ludzie. Zamiast spędzać czas z rówieśnikami, tropią potwory, których jest coraz więcej.

Pusta noc to książka, która przyciągnęła moją uwagę swoim niebanalnym opisem i szatą graficzną. Postanowiłam więc, że przyjrzę się jej bliżej. Sięgnęłam po kilka opinii i wywiadów z autorką i zdecydowałam, że w sumie to chętnie bym poznała historię Żniwiarzy. A że trafiła się do tego niepowtarzalna okazja, to skorzystałam z niej z radością.

Kiedy wszystkie emocje i zachwyt jaki wywołała na mnie książkę zniknęły, zaczęłam podchodzić do niej z rezerwą i jakoś nie mogłam przekonać się do sięgnięcia po nią, chociaż na początku było WOW. Ale czas mnie gonił i nie miałam innego wyjścia. Dlatego też jadąc w podróż, zabrałam Pustą noc ze sobą. Moja niechęć do książki spowodowana była polską autorką. Ostatnio kilka książek rodzimych twórców mnie zawiodło i niesmak pozostał. Niemniej jednak dałam szansę Paulinie Hendel, z czego jestem zadowolona, bo jej powieść naprawdę mi się spodobała. Nie żałuję, że miałam okazję poznać jej twórczość. I zaczynam uważać, że Czwarta Strona ma niezłą rękę w wyborze autorów.



źródło


"Przecież Polska nie zaistniała ot tak w chwili, kiedy przyjęła chrzest. Na tych samych terenach działo się wiele ciekawych rzeczy, żyli ludzie, którzy wierzyli w starych bogów oraz najróżniejsze demony. Mieli swoje święta, własne tradycje. Chrześcijaństwo, nie mogąc tego wszystkiego wyplewić z umysłów ludzi, zaczęło przejmować niektóre ze starych zwyczajów."

Moje serce skradła niepowtarzalna fabuła i nawiązywanie do starych wierzeń. To właśnie one sprawiły, że książka jest tak niebanalna i ciekawi swoją prostotą. Każda kolejna strona wciągała mnie w historię coraz mocniej.
Zacznijmy jednak od przeróżnych stworzeń z zaświatów, bo to właśnie one zaintrygowały mnie. Jest ich tutaj naprawdę sporo, a każdy wyróżnia się innymi cechami. Są te dobre, jak i złe stworzenia, nasycające się cierpieniem innych. Niesamowicie wspaniale czytało się historię, w której główny element odgrywają istoty nie z tego świata. Paranormalność to temat, o którym mogę czytać w nieskończoność i jest mi bliski. Jednak sposób, w jaki autorka przedstawiła zmory czy też inne stworzenia jest dość interesujący. Nie odbiegła za bardzo od prawdziwej formy, jednakże dzięki temu, że nadała swoim istotom indywidualne i wymyślone przez siebie cechy, stały się one w pewien sposób wyjątkowe, przez co zapadają w pamięć.
Poza tym walka z upiorami jest naprawdę fascynująca. Za każdym razem doznawałam dreszczyku emocji, bo nigdy nie było wiadomo, czy Żniwiarz wyjdzie z walki w całości. Zresztą samo czytanie o upiorach przyprawiało o gęsią skórkę, bo są takie okropne i straszne. I te wędrówki nocne po cmentarzach i lasach, brrr!

"Podziwiam cię, że wiedząc o tym wszystkim, potrafisz wieść jeszcze normalne życie."

źródło

Bohaterowie powieści są niebywale zaskakującymi postaciami. Nie tylko Żniwiarze intrygują, chociaż z całą pewnością są najciekawsi ze wszystkich. Ogromnie zaskoczona byłam nimi. Kiedy wchodzą w nowe ciało, ich zachowanie się zmienia i tak naprawdę nie można stwierdzić, czy obdarzyło się daną postać sympatią, czy też nie, bo za każdym razem jest inna. Czasami może być to ciało z irytującym charakterem, a czasami totalna petarda. I chociaż Feliks nie zyskał mojego szczególnego zainteresowania, to postać Nadii jak najbardziej. I cóż... autorko! Jak ja Cię teraz nie lubię za to co jej zrobiłaś :(
Od samego początku zaintrygowała mnie postać Mateusza, który swoimi pytaniami podsuwał mi mnóstwo czarnych scenariuszy. Jednak autorka bardzo mnie zaskoczyła jego postacią i tym, co z nim zrobiła. To było naprawdę genialne. Od początku wodzi czytelnika za nos, aby przy końcówce zrównać nas z ziemią.
I mamy też Magdę, która na początku jest szarą myszką, ale przy końcówce... to musicie zobaczyć sami. Niemniej jednak mnie końcówka rozśmieszyła do łez. Ile szczęścia miałam, że było mi dane poznanie drugiego tomu wcześniej, bo chyba bym nie wytrzymała do premiery.
Magda z całą pewnością skrywa tajemnice.

Żniwiarz. Pusta noc to książka, która posiada niebanalną fabułę i wciągającą czytelnika w wir wydarzeń od samego początku. Autorka opierając się na dawnych wierzeniach, stworzyła niepowtarzalną historię, od której nie można oderwać oczu. Dodatkowo wzbogaciła swoją powieść barwnym językiem, elementami napięcia, a także zwrotami akcji, które skutecznie zachęcają do sięgnięcia po kolejny tom.
Obok tej książki nie można przejść obojętnie. Zachwyca wnętrzem, jak i wspaniałą oprawą graficzną.

Zachęcam was również do sięgnięcia po kolejny tom, który nasz portal objął patronatem medialnym i jest jeszcze lepszy od pierwszego.

Ocena: 9/10



Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Czwarta Strona.
Natalia Zaczkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz