środa, 6 września 2017

"5 sekund do IO" - Małgorzata Warda

"Poza wirtualnym światem nie mam nikogo ani niczego, do czego chciałabym wrócić."

Z twórczością Małgorzaty Wardy spotkałam się po raz pierwszy. Byłam bardzo mocno zaintrygowana powieścią wydaną przez wydawnictwo Media Rodzina, ponieważ książki które ukazują się pod ich logiem są bardzo ciekawe i w sumie pierwszy raz widziałam polską fantastykę u nich wydaną w ciągu ostatnich miesięcy.
Dodatkowo temat gier intrygował mnie i jednocześnie budził we mnie lęk.
Ze mną i z grami internetowymi jest tak, że ich temat bardzo często mnie nudzi, a w książkach ten motyw bardzo często bywa monotonny.
Nie mogłam więc nie sięgnąć po książkę i przekonać się, która strona wygra.

Kiedy zaczęłam czytać od razu zostałam zaintrygowana historią. Na starcie mamy wątek ataku na szkołę, jest krew, cierpienie, ciekawa akcja, a jak się okazuje, wszystko sprowadza się do jednego wydarzenia i gry, które mają kluczowe znaczenie w powieści. Ten jeden moment przyczynia się do pokierowania losem Miki, która na prośbę policji wkracza w niebezpieczny świat gier.



W świecie głównej bohaterki postawała gra, przez którą bohaterowie odczuwają wszystko, od smaku i zapachu, aż po ból.
Czy taka gra jest bezpieczna? Absolutnie nie.
Czy niesie ze sobą konsekwencje? Ogromne.
Czy warto w nią grać? Zdecydowanie nie.
Ale przecież jest taka fascynująca, nowa, niepowtarzalna, ciekawa.
Jednak medal ma zawsze dwie strony, a jedna nieodpowiednia decyzja może przynieść tragedię. 

źródło


"-Co właściwie można robić w tej grze? [. .. ] Jak daleko można się
posunąć w tej iluzji? Czujesz ugryzienie zwierzęcia, silne pragnienie.
dotykające cię dłonie ... Gdzie leży granica tego, co można poczuć?
- Nie ma granicy."

Bardzo spodobało mi się, że autorka ukazała zniszczenie, jakie niesie ze sobą obsesyjne granie w gry i to jak niebezpieczne mogą być. Niektórzy gracze za bardzo wkręcają się w wirtualny świat i ich psychika ulega rozpadowi, nie odróżniają rzeczywistości od wirtualność.
Podobny motyw przedstawia "Sala samobójców" czy też "Nerve" albo dość podobny "Niebieski wieloryb", o którym niedawno było głośno.
Wyobrażacie sobie, że na potrzeby gry potraficie kogoś zabić? No ja nie bardzo.

Fabuła książki jest niewątpliwie ciekawa i intrygująca. Małgorzata Warda przedstawiła coś nowego, co niewątpliwie jest warte poznania. Wykreowany świat jest dopracowany pod każdym kątem, a bohaterowie chociaż momentami irytujący, mają zarysowane wyraźnie charaktery.
Niewątpliwie postacie denerwowały mnie wielokrotnie, jednak ich wiek wszystko tłumaczył. Każdy z nas był czasami dzieciakiem, który niejednokrotnie podejmował nieracjonalne decyzje.
Na uznanie zasługuje również akcja powieści. Od samego początku dzieje się sporo. Autorka wrzuca czytelnika w ogień wydarzeń, tym samym zachęcając do dalszego poznawania książki.

Jako iż jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, nie mogę odnieść się do innych książek, które napisała. Jeśli jednak mam określić jaka jest "5 sekund do IO", to stwierdzam, iż jest to historia idealna dla młodszych czytelników. Młodzieżówka na jeden wieczór.

"- Kurde, Mika, zabiłaś mnie! - irytuje się Bartek."

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Media rodzina.



Natalia Zaczkiewicz

2 komentarze:

  1. No właśnie, młodzieżówka - dlatego tak mało książek tego wydawnictwa mam na półce.
    Och, no dobrze, wcale nie AŻ tak mało: Potter (8+2 podręczniki) oraz cała trylogia "Arkadia" na niej stoją.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jakoś nie jestem do niej przekonana

    OdpowiedzUsuń