czwartek, 14 września 2017

"Ciemne siły" - Jacek Piekiełko



Większość boi się sięgać po książki debiutantów, szczególnie jeżeli ci są naszymi rodakami. Raczej nie zaliczam się do takich osób, bowiem uważam, że najpierw trzeba coś poznać, żeby potem móc się wypowiedzieć na dotyczący tego temat. Ponadto nienawidzę generalizowania. W związku z tym lubię dawać szansę naszym polskim pisarzom, mimo że czasami srogo się na nich zawodzę. Jak było w przypadku debitu Jacka Piekiełko, czyli książki pod tytułem „Ciemne siły”?



Piotr, Monika, Stefan i Jean-Pierre biorą udział w wykopaliskach archeologicznych na terenie Rosji. Szczególnie zaangażowany w nie jest pierwszy z nich. To dzięki niemu natrafiają na bardzo dziwne znalezisko, które starają się wydobyć z głębi ziemi. Okazuje się nim być trumna, która wygląda tak, jakby komuś bardzo zależało, by jej właściciel nie opuścił sarkofagu nawet po swojej śmierci. Pomimo grubych gwoździ i zardzewiałych klamer archeologom udaje się podważyć wieko i zajrzeć do środka. Tam odkrywają coś, co wywraca ich dotychczasowe poglądy na historię oraz zmienia ich spojrzenie na świat. Jednak od tego momentu wokół nich zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a oni sami nie tylko muszą sobie z nimi poradzić, ale także stawić czoło przeszłości, która zaczyna o sobie przypominać.
Książka podzielona została na trzy części. Akcja pierwszej i ostatniej toczy się we wrześniu w Rosji. Natomiast druga dotyczy wydarzeń sprzed ekspedycji archeologicznej we wcześniej wspomnianym kraju i ma miejsce w Warszawie. Muszę przyznać, że taki podział bardzo przypadł mi do gustu. Lubię w książkach dwutorową fabułę, która zawiera jakby dwie opowieści z pozoru niemające ze sobą nic wspólnego. Obserwowanie, jak wszystkie wątki splatają się ze sobą i pod koniec powieści układają w idealną i zgraną całość, zawsze mnie fascynowało. Ponadto to podsyca ciekawość czytelnika, który cały czas zastanawia się, w jaki sposób autor ma zamiar scalić teoretycznie dwie osobne historie w jedną.

"[…]...nie wolno wam dawać wiary we wszystko, co tu zobaczycie...ciemne siły, jakie gromadziły się tutaj od dziesiątków lat, teraz narastają ogromnie...może warto zastanowić się czy ktoś z waszej grupy nie ma powiązań z siłami, które dla człowieka powinny pozostać nieznane..."

Pisząc tę recenzję, uświadomiłam sobie, że jak dotąd polscy autorzy grozy mnie nie zawiedli. Tak też było w przypadku „Ciemnych sił” Jacka Piekiełko, a nawet lepiej, bo wspomniany autor potrafił przestraszyć czytelnika. Już na samym początku poczułam dreszczyk grozy, który z czasem rósł w siłę. Autor wie, jak zaniepokoić, a czasami naprawdę przestraszyć odbiorcę. Dodatkowo akcja jest dość dynamiczna i pełna zwrotów, co czyni ją nieprzewidywalną. Nie wiemy więc, czy za kilka stron pisarz nie zaserwuje czegoś, co zmrozi nam krew w żyłach bardziej niż dotychczas, a przez to książka jeszcze mocniej podsyca w nas uczucie niepokoju. Jednak najlepsze jest to, że nieważne, co by się działo, czytelnik i tak brnie dalej, bo fabuła powieści zaciekawia i wciąga, przez co pokonanie strachu przychodzi mu bez problemu.
Książka ma jeszcze bardzo jedną ważną zaletę, a mianowicie jest jak najbardziej logiczna. Niby oczywista rzecz, jednak często twórcom horrorów ona umyka, przez co fabuła wielu powieści grozy budowana jest na absurdach i przypadkach mających jedynie przerazić czytelnika, co też czasami się nie udaje. Tutaj nic nie dzieje się od tak, bo właśnie w ten a nie inny sposób upatrzył sobie autor. Wszystko ma ciąg przyczynowo-skutkowy, a najmniejszy szczegół ma znaczenie.
Serdecznie zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję nawet tym, którzy podchodzą do debiutów niechętnie i z dużym dystansem. Jest bowiem dobrze napisana, potrafi wciągnąć czytelnika i zafascynować sobą. Ponadto czyta się ją dość szybko, bo język i styl autora należą do bardzo przyjemnych. Gorąco polecam.

9/10
 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Videograf SA 

Sara Chrzanowska

2 komentarze:

  1. Nie mam nic przeciwko debiutom, a jeśli są dobre, to wspaniale! "Ciemne siły" wydają się być dobrą i wciągającą książką. Jeśli następnym razem zechcę przeczytać coś polskiego, to pomyślę o tym ;)

    OdpowiedzUsuń