poniedziałek, 25 września 2017

„Coś ci powiem, Stokrotko…” – Mira Jaworczakowa



      Jest to pierwsza przeczytana przeze mnie książka dla dzieci od niepamiętnych czasów!  Z czasem, gdy dorastamy, sięgamy po coraz to różniejszą literaturę, bardziej „dojrzalszą”,  zapominając przy tym o zwariowanym świecie kolorowych opowiadań. Czasami trafiamy na książki, w których pomimo dużej ilości tekstu – nie znajdziemy niczego interesującego, jak i również na takie, w których słów jest niewiele, natomiast ich treść zostaje z nami na długo w pamięci. Tej książki nie porównamy objętościowo chociażby z „Lalką” Prusa, jest to dość krótka opowieść, ale niebanalna!

   Książka Miry Jaworczakowej sprawiła, że cofnęłam się w przeszłość. Ponownie stałam się małą dziewczynką , która po wakacjach ma pójść do pierwszej klasy podstawówki, tak samo jak Stokrotka – główna bohaterka ów powieści. Siedmioletnia dziewczynka jest wystraszona, bardzo nieśmiała i niepewna. Boi się, że nie pozna w szkole żadnych przyjaciół, i że dzieci będą się z niej śmiać. Okazuje się, że nie będzie sama, ponieważ rusza jej z pomocą…Misiaczek! Mały, śliczny Misiaczek, którego dostała od cioci, i który „powędrował do kieszeni czerwonego sweterka Stokrotki i już tam został. I jest.” Był przy niej, gdy pierwszy raz poszła do szkoły (i o dziwno, wcale nie było tak źle!), gdy pierwszy raz zachorowała, a nawet wtedy, gdy niedobry Józio uderzył Stokrotkę w głowę mocno ugniecioną kulką! Byli po prostu nierozłączni. Myślę, że każda dziewczynka miała w dzieciństwie swojego małego przyjaciela, który może nigdy nie wymówił ani słowa, ale zawsze był.



   Oszczędna w słowa, a jednocześnie pełna intrygujących niuansów.  Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to krótkie rozdziały, niekiedy zbyt krótkie. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie, również dzięki czarno – czerwonym  ilustracjom, które wplatają się między tekst. Obrazują w ciekawy  sposób perypetie małej Stokrotki. Okładka jest bardzo urokliwa, a czcionka idealnie dobrana. Dzięki temu bardzo dobrze się czyta.

     Myślę też, że świat przedstawiony w książce jest delikatnie przekoloryzowany. Wiem, że to książka przeznaczona głównie dla dzieci, aczkolwiek niektóre sytuacje zapewne nie miałyby miejsca 
w prawdziwym świecie. Chociaż z drugiej strony o to też w książkach chodzi, że możemy się przenieść w zupełnie inny świat, gdzie przyjaciele nie zawodzą, ludzie są pomocni, a do szkoły chodzi się zawsze chętnie!

      „Coś ci powiem, Stokrotko” jest niezwykle ciepłą i przyjemną książką. Nadaje się idealnie dla dzieci w wieku przedszkolnym, aby przekonały się, że gdy przyjdzie czas pójścia do szkoły, to nie ma czego się obawiać. Zapewne nieraz spotka je przykrość, będą czegoś żałować, ale zasmakują także przyjaźni, otworzą się na nowych ludzi  otaczający ich świat. To zabawna książka, pełna zwariowanych przygód, którą serdecznie polecam, ale  nie tylko dzieciom. Czasami warto sobie przypomnieć, że każdy z nas był kiedyś dzieckiem.

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu - Nasza Księgarnia
Paulina Mocka

5 komentarzy:

  1. Dobra recenzja, a jeszcze lepszy autor recenzji

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja bardzo kunsztownie i ciekawie została napisana. Jest ona na tyle ciekawa, że z wielką chęcią i przyjemnością sięgnę również po ową książkę i poczytam swojej małej siostrzyczce. Cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzja bardzo zachęca do przeczytania, kiedy tylko mój młodszy braciszek pójdzie do szkoły z pewnością wspólnie przeczytamy tę książeczkę :D .

    OdpowiedzUsuń