piątek, 1 września 2017

"Historia pewnego małżeństwa" - Geir Gulliksen

Lubicie książki w których zakończenie jest Wam od początku znane i dzieje się tak nie dla tego, że dobra koleżanka wygadała czy przeczytaliście recenzję na jednym z portali. Dzieje się tak, bo w zapowiedzi wydawca umieścił informację na ten temat. A wszystko dlatego, że nie zawsze zakończenia są najważniejsze. Wszak już dawno ktoś powiedział, że liczy się wnętrze.


"Leżeliśmy obok siebie, mówiłem jej do ucha o wszystkim, co chciałbym, żeby zrobiła.Kiedyś to lubiła,  potrafiła nawet dojść od samych moich słów, ale teraz powiedziała
- Posłuchaj, nie możemy się po prostu bzyknąć?
a ja
- Od razu?
a ona
- Tak, po prostu zwykłe norweskie bzykanie,
więc to zrobiliśmy, a raczej ja to zrobiłem jej.Ułożyła się na plecach, rozchyliła uda, albo ja je  rozchyliłem, już tego nie pamiętam, ale wszedłem w nią i zacząłem bzykać, leżąc na niej.Całkiem zwyczajne, norweskie bzykanie, szybkie, rytmiczne,mocne." 

 "Historia pewnego małżeństwa" to opowieść o dwojgu ludzi, którzy tak bardzo się kochali, tak byli pewni stałości swojego uczucia, że byli otwarci na inne relacje wymagające podobnego zaangażowania. To co odróżnia tę pozycję od innych, to fakt, że została opowiedziana przez mężczyznę. Jego  oczami  obserwujemy wkradające się w ich związek zmiany.Początkowo zaczyna się od drobnostek. Ona "zapomina" powiedzieć mu, że spotkała się z tym drugim. Znajduje coraz więcej wolnego czasu na realizowanie swoich pasji, bo wie, że będzie miała okazję chociażby przypadkiem wpaść na mężczyznę, który niby fizycznie jej nie pociąga, ale magnetyzuje. Powoli w ich życie wkrada się ten trzeci. Jego obecność w ich domu naznaczona jest coraz późniejszymi powrotami, pustym miejscem przy stole i prezentami bez okazji. Ona początkowo otwarcie dzieli się ze swoim partnerem spostrzeżeniami na temat tego trzeciego. Opowiada o jego życiu, pracy. Upiera się, że związek między nimi nie byłby możliwy, a co za tym idzie relacja ta nie zagraża prawdziwej miłości. Z czasem jednak rzadziej wspomina przy partnerze o wspólnych wypadach czy przypadkowych spotkaniach. Zaczynają ją uwierać, niekiedy uszczypliwe komentarze na temat mężczyzny, wypowiadane przez męża. On natomiast próbuje zrozumieć jakie emocje targały jego żoną. Co działo się w jej głowie gdy wkroczyła na ścieżkę zdrady, a ostatecznie stawała przed wyborem? 


"Nasze życie było podobne do życia wszystkich innych, przynajmniej z wierzchu, a to dawało nam poczucie przynależności i pozwalało odpocząć.Ale tym, co nas ze sobą wiązało i co stanowiło o ciągłości w naszym życiu, było owo sekretne życie, to, które dotyczyło nas dwojga i które nazywaliśmy naszą miłością." 

party.pl

Pokładałam w tej książce wielkie nadzieje, bo jednak to "nowoczesne małżeństwo" dawało szerokie pole do popisu autorowi. Z mojej strony był to chyba jednak zbyt duży kredyt zaufania, bo opowieść okazała się być dość suchym opisem emocji, lakonicznym wręcz. Brak autentyczności spowodował, że nie umiałam "poczuć" tej książki. To poniekąd opowieść nie o samym uczuciu pomiędzy dwojgiem osób, ale o oczekiwaniach związanych z życiowymi partnerami, które z czasem rosną i stają się zupełnie nierealne. Ze względu na język i chaotyczność miałam problemy na skupieniu się podczas lektury i  po cichu liczyłam ilość stron pozostałą do końca. Z drugiej natomiast strony nie mogę też powiedzieć, że książka jest nieudana lub zła, bo jednak zawiera w sobie sporo fajnych mądrości, które pewnie niedługo wypłyną jak złote myśli Coelho. Bo właśnie z tym autorem od razu po rozpoczęciu lektury skojarzyłam sobie "Historię...". Taki stan rzeczy oznacza jedynie, że albo się ją pokocha i będzie umiało czerpać ukryte w zdaniach mądrości, albo nie.


Ocena: 5/10


Za możliwość przeczytania dziękuję : Wydawnictwo Czarna Owca




~Mariola Mazur

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz