poniedziałek, 18 września 2017

"Kapitan Majtas i inwazja krwiożerczych klozetów" - Dav Pilkey



Znacie to uczycie, kiedy czytacie książkę dla dzieci i żałujecie, że nie jesteście kilkanaście lat młodsi, bo tylko wtedy moglibyście ją w pełni docenić? Ja tak miałam, pochłaniając książeczkę pod tytułem „Kapitan Majtas i inwazja krwiożerczych klozetów”.
W szkole ma odbyć się druga edycja konkursu na najlepszy wynalazek. George i Harold już zacierają ręce i obmyślają, jak „udoskonalić” całe wydarzenie. Niestety zły dyrektor Krupp studzi zapał chłopców. Mając na uwadze ich zeszłoroczny wybryk na poprzedniej takiej imprezie, zabrania im nie tylko brania udziału, ale także samego obserwowania konkursu. Oczywiście dzięki swojemu intelektowi, wrodzonemu sprytowi oraz uporowi chłopcy i tak „umilają” wszystkim dzień zawodów. Niestety przez kolegę kapusia wszystko się wydaje i dwoje rozrabiaków trafia do karnej klasy. Jednak nie to stało się aktywatorem dziwnych i tragicznych wydarzeń, mających miejsce chwilę później. Była nim kopiarka oscylografometryczna trójwymiarowych efektów krypto wirtualnych, w skrócie KOTEK2000, którą oczywiście użyli chłopcy, by wydrukować swój komiks. Niestety zamiast swojej niegroźnej historyjki, wydrukowali armię bardzo groźnych, krwiożerczych klozetów. Ale to nie ich wina, prawda?

Dav Pilkey po raz kolejny dostarczył swoim młodym (i trochę starszym) czytelnikom masę zabawy i śmiechu. Druga część serii o Kapitanie Majtasie  tak samo jak i pierwsza przesiąknięta jest dobrym humorem, jednak moim zdaniem jej fabuła jest bardziej rozwinięta i abstrakcyjna niż w jej poprzedniczce. To sprawia, że dzieciaki mogą jeszcze bardziej oszaleć na punkcie Kapitana Majtasa, ale jednocześnie niestety książka staje się trochę zbyt dziecinna dla osób w moim wieku czy starszych. A przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Niemniej dla młodych czytelników na pewno będzie synonimem mile spędzonych chwil, a w końcu to do nich jest skierowana przede wszystkim.
Również w drugim tomie przygód o Kapitanie Majtasie mamy świetne obrazki, idealnie dopełniające fabułę oraz technikę dennej animacji. Ta druga nie podobała mi się jednak aż tak bardzo jak w poprzedniej części, ale i tak była świetnym dodatkiem. Zresztą sama jej idea jest naprawdę pomysłowa i zabawna. Moim zdaniem dzięki niej dzieci jeszcze bardziej polubią książeczki Dava Pilkeya.
Uważam, że „Kapitan Majtas” to idealna pozycja dla młodych czytelników lubiących dużo akcji oraz psot. Oni bardziej niż dorosłe osoby docenią twórczość Pilkeya i zapewne będą nią oczarowani. Tak więc jeśli jakiś rodzic szuka czegoś ciekawego i dostosowanego do młodego odbiorcy – cykl książek o Kapitanie Majtasie nadaje się do polecenia.

OCENA: 9/10


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

Sara Chrzanowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz