niedziela, 3 września 2017

"Łabędzie z Piątej Alei" - Melanie Benjamin

Każdy z nas wie co plotka potrafi dokonać z ludzkim życiem. A co jeśli wasz świat kręci się głównie wokół kieliszków szampana, wytwornych garsonek, świeżutkich plotek i pewnego niebieskookiego dżentelmena?

W „Łabędzich z piątej alei” zostajemy wrzuceni pomiędzy opowieść przyjaciółek o ich powiązaniach z Trumanem Capote, który sławę zawdzięcza „Śniadaniu u Tiffaniego” oraz „Z zimną krwią”. Socjeta lat '50 to głównie wytworne przyjęcia, szyk i elegancja oraz podszeptywane plotki, które wpływają na życia dotyczących ich osób. Po kartach powieści płyniemy głównie poprzez przyjaźń pisarza oraz Barbary Paley, zwanej przez przyjaciół i światek wyższych sfer po prostu Babe. To królowa wytworności, żona medialnego magnata, urodzona do roli która odgrywała. Książka to analiza życia Trumana, jego złotej nici przyjaźni łączącej dwie samotne i poturbowane przez życie osoby. Każde z nich w tej relacji odnajduje spokój i ukojenie w drugiej stronie. By pozostać na językach postanawia on wydać powieść, o fikcyjnych bohaterkach, ukazując jednak prawdziwe zwierzenia i tajemnice swoich „łabędzich” przyjaciółek. Towarzystwo i tak będzie wiedziało kogo dotyczą literackie plotki, jednak czy to nie zniszczy świata, który budował wokół siebie ten delikatny człowieczek?



"[...] zrobił krok w jej kierunku, wciąż nie mogąc się nadziwić, że woda pod jego stopami nie jest wodą, lecz wypolerowanym marmurem, pióra łabędzi zaś nie są piórami, ale futrem, kaszmirem, jedwabiem, atłasem, połączonymi nićmi i ręcznie przyszytymi do ich zdyscyplinowanych ciał, stworzonych po to, by je ozdabiać"

Powieść niczym wehikuł przenosi nas w czasy wielkich bali i ikon mody. Zostajemy rzuceni na głęboką wodę, bez przygotowania autorki do tego co nastanie. Widzimy upadek dystyngowania, tej sztywności śmietanki towarzystwa na rzecz nadchodzących zmian modowych i obyczajowych. Tuż za rogiem czają się walkmany, dzwony czy dzieci kwiaty!
Babe jest osobą powściągliwą, usługującą mężowi, zawsze idealną i punktualną. Truman zaś to wolny elektron, człowiek literat, uwielbiający otaczać się wianuszkiem towarzyskich „łabędzi” obwieszonych w pióra i błyskotki. To on rozświetlał każdy bal swoją blond czupryną z niestosowną grzywką. Jednak jego pociąg do plotki i tego by zawsze pozostawać w centrum uwagi Nowojorskiego towarzystwa, zatarł wartości które powinny być dla niego ważne. Nie szczędził zmian w swoim życiorysie, by wprawiać zapatrzone w niego damy w rozrzewnienie i fale współczucia. Nie radził sobie w sytuacji w której się znajdował. Nie potrafił odnaleźć się w świecie w którym przyszło mu żyć. Dlatego w niekonwencjonalny sposób zapewniał sobie błyski fleszy i zwracanie spojrzeń tylko na niego.
Nie wiemy kiedy fikcja literacka przeplata się z prawdą. Dlatego wsiąkamy w te pięknie napisane dialogi stając się częścią rozmowy, a nie tylko niemym obserwatorem. Plotka w latach '50-'60 była tematem tabu. Kiedy dzisiaj tabloidy przerzucają się pikantnymi wiadomościami z życia sław, wtedy po prostu szeptano w towarzystwie i mimo, że każdy wiedział wszystko o każdym, nie mówiło się o tym głośno. To właśnie wykorzystał Truman Capote by pozostawać w łaskach socjety. Czy jego postępowanie było przyzwoite? Czy powodowały to kompleksy, które prześladowały go całe życie? Na pewno. Był niedocenianym i niekochanym dzieckiem, jednak pociąg do sławy przyćmił wszystko co powinien w sobie pielęgnować. Powieść jest świetnym portretem psychologicznym pisarza oraz pokazuje nam bardzo wyraźnie obraz jego upadku.

[Na zdjęciu pan Capote]
[Źródło]

Jeśli lubicie klimat lat '50 Nowego Yorku to musicie sięgnąć po książkę owianą plotką, dymem papierosowym i klimatem wyższych sfer. Autorka ofiaruje nam przeniesienie w czasy wielkich bali, pozwalając nam wierzyć, że sami bierzemy udział w towarzyskich podszeptywaniach o pikantnych szczegółach życia innych. Plotka kochani to coś co nakręca ten świat i nie kłamcie, bo każdy z nas lubi czasami poplotkować!

Ocena 7/10


Za możliwość lektury dziękuję Grupa Foksal - Wydawnictwo W.A.B

~Katarzyna Matlak
http://wilczeczytanie.pl


1 komentarz:

  1. Stanowczo wolę czytać samego Trumana czy jego biografię, niż beletrystykę na jego temat. Jednak zapamiętam ten tytuł, może kiedyś skuszę się na wizję autorki ;).

    OdpowiedzUsuń