środa, 27 września 2017

"Marwte listy" - Caite Dolan-Leach

Chora matka, ojciec który zdradził rodzinę i dwie bliźniaczki, z których jedna jest nie do końca zdrowa psychicznie. Drogi, które ich rozdzieliły oraz jeden błąd naznaczyły przyszłość, bolesną i okrutną, okupioną wieloma tajemnicami. 
Kiedy Ava wyprowadziła się z rodzinnej miejscowości i opuściła swoją siostrę, całe jej życie zmieniło się. Jednak Zelda nie dała o sobie zapomnieć i zaplanowała dla siostry grę, w której upozorowała swoją śmierć. Przesyłając listy zza grobu, przybliża ją do odkrycia wielu tajemnic.
Jak potoczą się losy sióstr? Czy historia skończy się pozytywnie?

Kiedy zobaczyłam książkę w zapowiedziach, wiedziałam, że będę musiała ją poznać, nie było innej opcji. Nutka tajemniczości jaka biła z opisu, kusiła mnie i przyciągała. Więc gdy przybyła do mnie przesyłka, zabrałam się za czytanie z ogromną radością.



"Droga kapryśna, marudna, infantylna bliźniaczko."



Z twórczością 
Jednak sam styl autorki był nieco ciężki w odbiorze. Przerost treści opisowej nieco mnie przytłoczył, a rozmyślania głównej bohaterki w wielu momentach sprawiały, że zaczynałam się nudzić. Na szczęście całość ratowała nutka tajemniczości i nieoczekiwane zwroty akcji.

Główna bohaterka nieco mnie irytowała swoją naiwnością i w sumie głupotą, jaką wykazywała w wielu chwilach. Przypominała mi dziewczynkę, która na siłę próbuje być dorosła. Nie zżyłam się z nią jako książkową bohaterką i nie odczuwałam przygody, jaka ją spotkała tak jak powinnam. Zabrakło mi tej iskry, która wrzuciłaby mnie w środek wydarzeń, a ja przeżywałabym wszystko emocjonalnie.

Pomysł na książkę jest bardzo ciekawy i dość ciekawie zostały poprowadzone wszystkie wydarzenia. Wprowadzenie do gry postaci chorej matki, która nadawała świeżości historii, a także niezdrowej siostry, która upozorowała swoją śmierć było bardzo ciekawym i kreatywnym pomysłem. Autorka wodzi czytelnika za nos od samego początku i nie pozwala szybko rozwiązać zagadki.
Zwroty akcji, a także stopniowe odkrywanie tajemnic są zdecydowanie zaletą tej historii. To dzięki nim czytelnik może wkroczyć w świat nowy, dziwny i niecodzienny, a tym samym poczuć nutkę grozy.

Martwe listy to książką, którą warto przeczytać. Chociaż styl autorki był dla mnie nieco przytłaczający, to sama historia wywarła na mnie wrażenie. Jako osoba, która nieczęsto sięga po thrillery lektura była strzałem w dziesiątkę. Bawiłam się przy niej naprawdę dobrze.

Ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Filia.

Natalia Zaczkiewicz


3 komentarze:

  1. Może kiedyś skuszę się na tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa, czy główna bohaterka irytowała by mnie tak samo jak Ciebie. Jestem zaintrygowana tą grą bohaterki. I ta okładka - bardzo przyciąga wzrok :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po Twojej recenzji myślę, że książka może być ciekawa, ale póki co odpuszczę ją sobie.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń