piątek, 15 września 2017

"Nadwiślańskie serca" - Katarzyna Archimowicz

Muszę przyznać, że początkowo nie nastawiałam się na lekturę, która porwie moje serce. To nie pierwszy raz, gdy sceptycznie podchodziłam do książki, bo zobaczyłam polskie nazwisko. Jednak takie książki jak ,,Nadwiślańskie serca” powodują, że aż chce się poznawać kolejnych autorów, którzy piszą w naszym ojczystym języku, a nie są jeszcze doceniani.

Marta jest kobietą, która doskonale wie, czego chce od życia. Jest szalenie ambitna i pracowita, bo nie chce podzielić losów swojego rodzeństwa i rodziców, którzy niczego nie osiągnęli. Spełnia swoje marzenia, a Warszawa stała się jej nowym domem. Pewnego dnia do jej świata wkracza Janusz i szybko zdobywa serce Marty. Jednak jest mężczyzną, który wkrótce bierze ślub i na dodatek ma dziecko. Czy los postanowi dać im szansę? Czy Marta będzie w stanie wejść pomiędzy ojca a córkę i żyć bez wyrzutów sumienia?

Akcja całej powieści toczy się w dwóch miastach – Warszawie i Kazimierzu Dolnym, który bez wątpienia jest szczęśliwym miejscem dla wszystkich bohaterów. Bardzo się cieszę, że autorka postanowiła skupić się na polskich nazwach, imionach oraz miejscach i nie wplatała na siłę tych modnych angielskich słówek. Nawet okładka i tytuł bardzo kojarzą mi się z Polską.


Od pierwszej strony byłam zaintrygowana i już wiedziałam, że może być naprawdę ciekawie. Fabuła rozkręcała się bardzo szybko, nie była nudna i wbrew pozorom opowiadała również o czymś innym niż miłość. Sam język, którym posługiwała się autora po prostu sprawił, że byłam zachwycona i aż chciało przewracać mi się strony. Cała treść była wolna od przekleństw i zbędnych wulgaryzmów, a mimo to nie brakowało jej pazura i humoru. Wszystkie emocje i wewnętrzne rozterki bohaterów zostały szczegółowo opisane i sprawiały, że popadałam w zadumę. Zastanawiałam się nad motywami ich decyzji, które wielokrotnie wzbudzały we mnie negatywne, ale także pozytywne uczucia. 


Ta powieść skradła moje serce swoją prostotą i naturalnością. Autorka opisywała rzeczy, które zdarzają się w życiu zwykłych śmiertelników i nie starała się na siłę ubarwiać fabuły. Nie bałam się, że za kilka rozdziałów na ziemię napadną kosmici, porwą Martę, a jej znajomi za wszelką cenę będą chcieli ją odzyskać. Może to trochę abstrakcyjny przykład, ale wiele książek po prostu nie ma cech fantastyki, ale z punktu widzenia człowieka, wydarzenia w nich opisane są po prostu nierealne. Dlatego mogę wybaczyć ,,Nadwiślańskim sercom” przewidywalność, bo jednak sama fabuła mnie nie zaskoczyła i domyślałam się przebiegu wydarzeń.

Bez wątpienia tą książkę zdominowali bohaterowie. Było ich kilku, każdy był inny i jednocześnie na swój sposób wyjątkowy. Polubiłam wszystkich, nawet tych negatywnych, bo to oni wprowadzali do powieści nutkę niepewności. Bardzo ucieszyłam się, że autorka poświęciła również trochę czasu komuś poza Martą i Januszem. Opisała także relacje ich przyjaciół czy członków rodziny, a każda z nich różniła się od siebie pod każdym względem. Udowodniła, że miłość pomiędzy dwoma starszymi osobami lub gdy jeden z partnerów jest niepełnosprawny, może być równie piękna jak u osób w pełni sił. Po prostu zawalczyła z okrutnymi stereotypami, które utarły się w naszym społeczeństwie i jestem szczęśliwa, że miałam okazję przeczytać tak wartościową książkę.

Samo zakończenie można interpretować naprawdę na różne sposoby i myślę, że każdy wybierze wersję, która będzie dla niego najlepsza.

Książkę polecam ze względu na jej realizm, piękną fabułę i język. Cieszę się, że mogłam poznać powieść, która namieszała mi w głowie, bo zawierała jednak głębszy przekaz, a jednocześnie była napisana na naprawdę wysokim poziomie. Bohaterowie zostali perfekcyjnie wykreowani i dobrani tak, aby prezentowali różne grupy społeczne i odmienny tok rozumowania. Owszem, całość była przewidywalna, ale życie pisze takie scenariusze i ,,Nadwiślańskie serca” przedstawiają jeden z nich.


Ocena: 9/10 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarne





Patrycja Bomba 




1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawa ta pozycja książkowa. Podoba mi się ten klimat, muszę sobie ją wypożyczyć albo zamówić ;)

    OdpowiedzUsuń