sobota, 2 września 2017

"Nić Ariadny" - Lidia Tasarz

Zatrzymaj się chociaż na chwilę w tym życiowym pędzie. Gdzie tak gnasz, czy to ma w ogóle sens? Pewnie nie zastanawiasz się nigdy nad tym, jak ulotne są chwile w naszym życiu. Teraz jesteś, żyjesz, a za chwilę może cię potrącić samochód i już może cię zabraknąć na tym padole łez i obłudy. Zastanów się przez chwilę co byś zrobił, gdybyś obudził się nagle w szpitalnym łóżku, otaczałyby cię białe ściany, a w głowie byś miał czarną pustkę? Ktoś zwraca się do ciebie imieniem, które dla ciebie jest czymś obcym, nie odczuwasz, że ten ktoś mówi właśnie do ciebie. A pierwsze spojrzenie w lustro? Czy ta osoba, w odbiciu, z dużymi brązowymi oczami, nieśmiało błąkającym się uśmiechem i potarganymi włosami to faktycznie ty, czy jednak zupełnie obca osoba? I wtedy bombardują cię zewsząd pytania: "Kim jestem?", "Co ja tutaj robię?", "Gdzie mieszkam?", "Czy mam rodzinę?", "Dlaczego nikt do mnie nie dzwoni?", "Co się wydarzyło, że jestem w szpitalu?" i wiele innych, których nie potrafisz okiełznać. To się pojawiają, by zaraz szybko zniknąć z twojej głowy.


"Nić Ariadny" zaintrygowała mnie już samą okładką, po której można się spodziewać, że to jest zwyczajny kryminał. Nic bardziej mylnego. Od pierwszych stron nie sposób się oderwać od fabuły, która przesiąknięta jest na wskroś tajemniczością. Czytelnik prawie do samego końca nie wie, co się tutaj dzieje i co się stało z główną bohaterką, że znalazła się w takim, a nie innym położeniu. Ale od początku... Pewnego pięknego dnia na szpitalnym łóżku, w Gdańsku, budzi się młoda dziewczyna. Nad nią stoi przesympatyczna pielęgniarka, którą bardzo raduje, że jej podopieczna odzyskała przytomność. Jednak wystarczy, że zwróci się do dziewczyny po jej imieniu - Monika - by ta poczuła niepokój i przeświadczenie, że w całej tej historii coś mocno nie gra. Próbuje ona sobie przypomnieć, co się wydarzyło, męczą ją myśli, niepewność jej losu, jednak niczego nie może wyciągnąć z zakamarków swej pamięci. Ma wrażenie, że zamiast niej ma ciemną wielką dziurę.
Gdy przychodzi do niej na obchód lekarz, okazuje się, że cierpi na amnezję pourazową, ale pociesza ją, że w końcu odzyska pamięć i wszystkie swoje wspomnienia z życia. Jednak dziewczyna chce je odzyskać natychmiast, a nie czekać nie wiadomo ile. Pewnego dnia do jej sali przychodzi komisarz, Konrad Marczak, który prowadzi śledztwo związane ze zdarzeniami z parku. Wyjawia Monice, że biegała w parku i że spadła nagle ze skarpy. Ktoś ją zepchnął czy sama się poślizgnęła? Tego na razie nie wiadomo. Dziewczyna próbuje sobie coś przypomnieć, jednak na próżno. Komisarz wyjawia jej, że znaleziono jej portfel oraz dokumenty, które są wystawione na nazwisko Monika Palmer. Odnaleźli także telefon, który ktoś całkowicie wyczyścił z wszelkich danych. Nikt nie próbuje jej odnaleźć, nikt do niej nie dzwoni. Jest zupełnie sama. Dziewczyna wychodzi ze szpitala, a Konrad pomaga jej w dotarciu do jej mieszkania. Na miejscu okazuje się, że ma kotka, którego imienia nie pamięta, ale postanawia go nazwać Silver. Po kolei ogląda pomieszczenia, kiedy nagle dociera do garderoby i to w niej odkrywa tajemnicze pomieszczenie, które przyprawia u niej serce o mocniejsze bicie, a na skórze pojawia się gęsia skórka...
"Czy to fragmenty mojego życia, moich myśli i przeżyć są zamknięte w tym zeszycie? Boże, jeśli to naprawdę ja, to może wreszcie dowiem się o sobie czegoś więcej, co pozwoli mi rozpoznać siebie i przypomnieć sobie swoją przeszłość."
Powieści tej nie należy opisywać w za długich zdaniach czy frazesach, bo nawet najdrobniejsze słowo może naprowadzić czytelnika na właściwy trop, a tym samym zepsuć całą lekturę. Dlatego jestem zmuszona operować tutaj ogólnikami, żeby za dużo wam nie zdradzić, a jednak jeszcze bardziej zachęcić do przeczytania tej, bądź co bądź, fantastycznej książki. Czytało się ją naprawdę dobrze, piórko autorki jest lekkie i umiejętnie potrafi stworzyć atmosferę tajemniczości i niedopowiedzeń. Do samego końca nie wiadomo tak naprawdę, co spotkało główną bohaterkę. Przyznam szczerze że fabuła mnie tak wciągnęła, że zapomniałam o bożym świecie, czytałam nawet przy przygotowywaniu obiadu, którym kompletnie zapomniałam i dopiero makaron, który o mały włos nie wykipiał, mi o tym skutecznie przypomniał. Próbowałam rozwikłać sprawę Moniki, jednak za każdym razem, kiedy myślałam, że już na 100% wiem, co ją spotkało, autorka dodawała coś tak intrygującego i zadziwiającego jednocześnie, że znów traciłam wątek i znów nie wiedziałam nic.


Bohaterowie są tutaj zarysowani bardzo wyraziście, jakby żyli naprawdę. Ma się wrażenie jakby się uczestniczyło we wszystkich wydarzeniach wraz z nimi, dosłownie. Większość książki jest opisana z perspektywy kobiety, która próbuje odnaleźć swoją prawdziwą tożsamość. Miota się w niepewnościach, nie może w nocy spać, bo musi dociec, kim była w przeszłości. Najbardziej martwi się tym, czy nie była złym człowiekiem. W powieści znajdują swoje miejsce również wydarzenia poprowadzone z perspektywy drugiej osoby, która miała dość duży wpływ na życie Moniki, dzięki temu zapoznajemy się również z jej uczuciami i tym, jak cała sytuacja wyglądała perspektywy tej drugiej strony, z czym musiała się zmagać. Kim ona jest? Ile znaczy dla Moniki?
"Wiem już na pewno, że moje dotychczasowe życie nie było zwykłe i nudne. Obawiam się, że mogło być nawet niebezpieczne. Co gorsza, chyba nadal takie jest. Czy w tej chwili grozi mi jakieś niebezpieczeństwo? Czy może to ja komuś zagrażam?"
Jak każda książka, tak i ta ma swoje minusy. Po pierwsze, nie mogę uwierzyć, że to już koniec całej historii, bardzo się zżyłam ze wszystkimi bohaterami, z chęcią bym przeczytała kolejne części o nich. Zwłaszcza, że ta historia kończy się tak, że łatwo jest stworzyć dalszy ciąg. Po drugie książka jest zdecydowanie dla mnie za krótka, mogłaby mieć drugie tyle stron, a i tak nie straciłaby na tym swej wartości, serio! Po trzecie, dość rzadko zdarza się, by autorka czy też autor tak umiejętnie słowem wywoływaliby w czytelniku tyle sprzecznych emocji, których teraz zwyczajnie brakuje i czytelnik nie potrafi odnaleźć się w prawdziwym życiu.
Reasumując, "Nić Ariadny" to świetna powieść dla każdego, kto choć trochę lubi emocjonować się podczas lektury, lubi rozwiązywać tajemnice, nie drażni go ciągła niepewność, co wydarzy się na następnej stronie. Polecam gorąco!

Ocena: 8/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Psychoskok






~ Paulina Korek




4 komentarze:

  1. Już pierwsze zdania mnie zaintrygowały i wiem, że to książka idealna dla mnie.
    Muszę ją przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę gorąco polecam! Na 100% się nie zawiedziesz, a wręcz przeciwnie, potem o lekturze nie będziesz umiała zapomnieć ;)

      Usuń
  2. Dziękujemy za recenzję ;)
    Serdecznie pozdrawiamy
    Zainteresowanym życzymy przyjemnej lektury

    OdpowiedzUsuń