niedziela, 24 września 2017

"Nic zobowiązującego" - Magdalena Kalisz

Źródło
Powiem szczerze, że sięgnęłam po tę książkę jedynie dlatego, że na okładce był kot. No tak, jestem zwierzolubem i nie potrafię przejść obojętnie obok żadnego sierściucha ;) No dobrze, opis także był zachęcający, choć może nie aż tak bardzo. Ale zaintrygował mnie na tyle, by chcieć się przekonać, co takiego autorka stworzyła swoim bohaterom. Gdy zaczęłam czytać, utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że wybór akurat tej lektury nie był wcale zły, wręcz przeciwnie - że będzie to mile spędzony czas. Jednak, moim zdaniem, zarówno opis jak i okładka, powinny lepiej odzwierciedlać to, co spotkamy w środku.
Główna bohaterka ma na imię Milena i ma już dwadzieścia sześć lat. Pracuje w przedszkolu, a w domu towarzyszy jej rudy przyjaciel - kot. Na swoich barkach niesie wiele doświadczeń. To właśnie one sprawiły, że dziewczyna stała się cyniczna i cicha, a do tego wszystkiego prowadzi dość monotonne życie. Aż tu nagle zdarza się coś, co ciągnie za sobą ciąg wydarzeń, w których pojawiają się w jej życiu nowe osoby, elementy i jej życie przyspiesza. Jedynie od Mileny zależy, czy uzna te zmiany za dobre, czy jednak złe.

Główna bohaterka okazała się być jedną z tych lekko irytujących postaci. Czasem jej przemyślenia, które tak swoją drogą były niekiedy naprawdę przydługie i zwyczajnie nudziły czytelnika, przeplatały chwile zdrowego rozsądku pt."O matko. Przecież to co robię jest głupie i tak naprawdę niepotrzebne!". Ostatecznie jednak nadal się zachowywała w ten dziwaczny sposób, co na dłuższą metę było strasznie wkurzające. A ponoć człowiek uczy się na błędach...
"Odwzajemniam uścisk, przytulając ją do siebie i wdychając zapach jej jabłkowego szamponu do włosów. Wreszcie udaje jej się ode mnie odkleić. Biegnie do swojego pokoju w podskokach. Barmanka patrzy na mnie skrępowanym spojrzeniem smutnych oczu. Nie wiem, co mam jej powiedzieć. Nie wiem, po co tu przyszłam."
Podobnie było w chwilach rozpaczy i smutku. Milena użalała się nad sobą, przeklinała swoje życie, a jednocześnie cały gniew i frustrację wyładowywała na swojej rodzinie, zamiast to właśnie u niej szukać pocieszenia. Ostatecznie jednak nie zraziła mnie ona do siebie całkowicie, bowiem w innych sytuacjach potrafiła się zachować bardziej racjonalnie jak na dwudziestosześciolatkę przystało.

Źródło
Kolejnym minusem jest fakt, iż niektóre wydarzenia, które występowały w tej książce, miały dość małe prawdopodobieństwo wystąpienia w prawdziwym życiu. Wiadome jest, że w literaturze czasem trzeba nagiąć niektóre fakty, tak żeby jak najlepiej pasowała do ogólnego zarysu koncepcji autora i w większości przypadków jednak mi to nie przeszkadza. Jednak tutaj była kilka momentów, podczas których przeszło mi przez głowę, że coś takiego z pewnością nie mogło mieć miejsca w prawdziwym życiu. W końcowym rozrachunku jednak nie było to na tyle męczące, aby zniechęcić do lektury ;)
Minusem dla mnie był również sposób narracji. Ponownie zastosowano tutaj czas teraźniejszy, a nie przeszły, a który zdecydowanie ciężej mi się przyswaja i czyta.
Plusem tej powieści jest na pewno fakt, iż bardzo szybko się ją czytało, za wyjątkiem, oczywiście, tych fragmentów, w których przemyślenia Mileny są bardzo rozciągnięte i po pewnym czasie po prostu stają się nużące. Czytelnik z niecierpliwością przerzuca kolejne strony, by dowiedzieć się, co jeszcze spotka główną bohaterkę. Czas spędzony z tym utworem z pewnością nie będzie czasem straconym. Nie była to jednak z tych obyczajówek, które powielają pewne utarte schematy, a od siebie dodają jedynie kilka własnych elementów. Pojawiło się w niej coś innego i wyjątkowego, co wyróżnia ją spośród innych tego typu książek. Główny temat fabuły, który poruszyła tutaj autorka może i jest zwyczajny, jednak został przedstawiony w niezwykły sposób. Niezwykły i rzadko spotykany. Powieść ukazuje codzienne troski, z którymi każdy z nas się zmaga.
"Kamil wpada do mojego mieszkania jak burza i zastaje niecodzienny widok. Alex leży rozciągnięty na podłodze, a ja równie rozciągnięta leżę koło niego, całując go i tuląc do siebie. Nie zdejmuje kurtki i nie ściąga butów, przyklęka obok nas. Najpierw ściska mnie mocno, delikatnie, acz stanowczo odsuwa od psa, a potem pochyla się nad nim i dotyka go wprawnymi dłońmi pielęgniarza."
Nic zobowiązującego to naprawdę dobra książka obyczajowa. Czyta się ją szybko, wręcz pochłania każdą ze stron, a emocje bohaterów stają się również emocjami czytelnika. Zawiera w sobie ciekawy wątek, który jest nowością w tego typu powieściach, nie powiela utartych schematów.  Moim zdaniem jest to świetny sposób na spędzenie miło wieczoru ;)




Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Novae Res.





~ Paulina Korek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz