poniedziałek, 18 września 2017

"Nie powiedziałam nic" - Dorota Dyś



                Coś jest w tym, że życie składa się z momentów. Bo czyż nie sekundy czasem mogą zadecydować o tym, jak będzie wyglądało następne kilka, jak nie kilkanaście lat? Może zacząć się niewinnie, by skończyć tragicznie. Najbardziej prawi ludzie mogą bardzo łatwo stać się źli do szpiku kości, a i ci przekreśleni przez wszystkich mogą powrócić na właściwą ścieżkę. Jedno jednak jest pewne: nic nie dzieje się bez przyczyny. I jakiekolwiek byłyby tego konsekwencje, mają one znaczenie. Nierzadko ciężkie do zaakceptowania, ale owocujące i tego należy być pewnym. 

                Klara jest dzieckiem takim, jakich na świecie wiele. Ciekawym świata, przebojowym. Takim, którego wszędzie pełno i które zwykle nie ma problemów w kontaktach z innymi. Jednak przeprowadzka do innego, dużo większego miasta niż to, w którym dotychczas mieszkała, zdała się rozpocząć wielką machinę, która miała ukształtować ją na resztę lat. Zaczęło się pięknie, niemal jak w serialu. Obóz, na którym jest mnóstwo dzieci, tak bardzo podobnych, a jednocześnie różnych od siebie. Jak zwykle na takich wycieczkach bywa, pojawiają się pierwsze znajomości, te krótkie, jak i te, które będą trwały przez wiele kolejnych lat. A czasem i pierwsze miłości. 


"Byłam jego lustrzanym odbiciem."

                A także wrogowie. Przyjazne dusze, które albo zostaną na długo, albo wyniszczą do cna, wyciągając ze swojej ofiary wszystko to, co najlepsze. Brzmi jak wycinek z horroru? Ale przecież tak wyglądają relacje! Tylko że dzieci nie mają o tym pojęcia. Dopiero po latach okaże się, kto jest wart zaufania, a kto zdecydowanie nie. Pierwsze głupie pomysły, tak charakterystyczne dla poznawania świata przez młodych ludzi sprawiają, że niejeden czytelnik uśmiechnie się do siebie i swoich wspomnień, kiedy to sam wyczyniał rzeczy, o których dziś nie zawsze chce wspominać. I decyzje, te dobre i złe, prowadzące do nieuchronnych konsekwencji, o których pamięta się do końca życia. 

"Raniące rzeczy i doświadczenia pozostają w nas na długo, a chociaż same rany z czasem się zabliźniają, to pozostałe po nich ślady pozostają na całe życie, przypominając o bólu i zranieniu."

                Razem z główną bohaterką przeżywamy te najbardziej znaczące wydarzenia w jej życiu. Do momentu, w którym skończyła dwadzieścia cztery lata przeżyła bardzo wiele i powieść "Nie powiedziałam nic" Doroty Dyś ma być świadectwem tych wydarzeń. 

                Nie będę owijać w bawełnę, mam problem z tą książką. Pominę już fakt, że Klara urosła w moich oczach do jednej z najbardziej irytujących bohaterek, jakie miałam okazję w moim czytelniczym życiu poznać. Ileż to razy chciałam potrząsnąć nią i pytałam siebie "o co właściwie jej chodzi?". Do teraz nie do końca wiem. Wiele jej decyzji uważam za kompletnie nietrafione i nawet nie przemawia do mnie młody wiek bohaterów. 

               I tutaj pojawia się kolejny problem, który gryzł mnie od samego początku. Klarę poznajemy w momencie, kiedy zaczyna kształtować się jej osobowość. Gdy czytałam, nie trafiłam na informację na temat jej wieku, a może ją przegapiłam. Ważniejszym jest to, że fabularnie mamy dość jasno określone w pewnym momencie, że bohaterowie są dziećmi. Myślę, że nie starszymi niż trzynaście lat. Co mnie tak zdenerwowało? W usta dzieci autorka włożyła słowa osób dorosłych. Zdania, które żadne dziecko w życiu by nie wypowiedziało, choćby nie wiadomo jak dojrzałe jak na swój wiek było. I rozumiem narrację w stylu wspomnień głównej bohaterki, która opowiada o swoich wczesnych latach. Dlatego usprawiedliwiam "dorosłe" myślenie dzieciaków. Ale to, co one mówią, momentami przyprawiało mnie o zawrót głowy. 

[źródło]
                Inny problem, to brak logiki. Nie zawsze, przyznaję, ale było wiele momentów, w których wątpiłam we własną inteligencję. Dlaczego główna bohaterka opisywana jest jako przebojowa i pełna życia, by za chwilę została opisana jako pierdoła, która nie umie stawiać równo stóp, żeby nie zrobić sobie krzywdy? Bo tego wymaga fabuła? Autorka wspomina na początku, że pewne zabiegi co do podkoloryzowania emocji i zdarzeń są zamierzone. Niestety, kompletnie to do mnie nie trafia.  

                Dalej było dużo lepiej, bo bohaterowie wzrastali, więc styl pisania był już dużo bardziej trafiony. Co do historii samej w sobie: przyznaję, zamysł był interesujący i miał chwytać za serce. Niestety, na mnie to nie podziałało i myślę, że wiem dlaczego. Kompletnie nie czułam więzi z główną bohaterką, chyba dlatego, że jej sposób myślenia nie do końca zgadzał się z moim. Dlatego zamiast chwytania za serce, historia opisana w "Nie powiedziałam nic" wywołała we mnie nic, tylko wściekłość, której chyba nie czułam nigdy, przy okazji czytania jakiejkolwiek książki. Mimo wszystko momenty, w których bohaterowie "próbowali" uciech życia jak każdy młody człowiek wywoływały uśmiech na twarzy i czasami smutek. Druga część książki jest o wiele lepsza w zestawieniu z dość trudnym do przebrnięcia początkiem.

                Mimo wszystko oddaję autorce lekkie pióro, ponieważ książkę czyta się bardzo szybko, co jest dużą zaletą. I nie zrozumcie mnie źle! Książka nie jest zła i rozumiem zamysł autorki i cel, który chciała osiągnąć. Na mnie nie podziałało, jednak wiem, że wiele osób ta historia chwyci za serce. Dla mnie, to kompletnie nietrafiony wybór, choć widzę bardzo duży potencjał tej historii. 

Ocena: 4/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Novae Res.
http://novaeres.pl/

 ~Monika Majorke 
[Sense of Reading]

2 komentarze:

  1. Oj nie, nie zachęciłaś :) Podziwiam, że dotrwałas do końca przy tej liście minusów - ja prawdopodobnie odpadłabym już wcześniej, biorąc pod uwagę braki logiczne i irytującą bohaterkę do tego...

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie pomyślałyście, że te tak zwane "braki logiczne" były zamierzone - książka jest o narkotykach i ich wpływie na życie nastoletniej osoby, niestety po zażyciu takich często następuje brak jakiejkolwiek logiki działań czy myśli.

    Czytałam i Klary też bardzo, bardzo nie polubiłam. Denerwowała mnie i irytowała z każdą stroną coraz bardziej, ale uważam, że to również mogło być zamierzone (chociaż tutaj mogę się grubo mylić).

    Książka ma swoje plusy i minusy, ale ja zdecydowanie polecam :)

    Pozdrawiam,
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń