piątek, 22 września 2017

"Nie widując gwiazd" - Agata Piechota

Źródło
Przeczytawszy już samą dedykację znajdującą się na pierwszej stronie tej książki, pomyślałam, że pochłonie mnie ona bez reszty. Po cichu liczyłam, że się nie pomylę. I tak też było.
Zacznijmy od okładki. Jest taka zmysłowa i delikatna, zgodzicie się ze mną? Nie zdradza zbyt dużo z tego, o czym tak naprawdę będzie ta powieść. Może to i dobrze? Swoje zadanie w 100% spełnia.
Fabuła dotyczy Jagody, która z pozoru wydaje się być inteligentną i piękną kobietą, która na dokładkę odnosi sukces zawodowy. Dobra praca, oddani przyjaciele, fajne własne lokum - czego chcieć więcej, prawda? Jednak to tylko pozory, to maska, którą codziennie dziewczyna wkłada i udaje przed innymi zupełnie kogoś innego, niż jest ona naprawdę. Praca tak naprawdę nie przynosi bohaterce kokosów, mieszkanie przypomina wielkością dosłownie klatkę, a przyjaciele... cóż, raz są, a raz ich zwyczajnie nie ma. Jedynie tylko dwie osoby ją akceptują w 100% - są to Ida i Ewelina, przed którymi nie musi nikogo udawać, może być sobą. Tylko jak długo jeszcze Jagoda zdoła grać rolę perfekcjonistki przed innymi i pokazywać jaka to ona nie jest silna, gdy w środku aż chce się jej wyć? Czy spotkanie z zupełnie obcym mężczyzną sprawi, że zacznie ona postrzegać zupełnie odmiennie swoje życie? Czy dalej będzie brnąć w kłamstwa i udawanie kogoś innego?

"Zrywam się z krzesła i biegnę do salonu, gdzie ostatni raz widziałam swoją torebkę. W jej bocznej kieszeni znajduję całkowicie rozładowany telefon. Klnąc, podłączam go do prądu. Gdy po chwili udaje mi się go włączyć, ekran zalewa fala nieodczytanych wiadomości oraz powiadomień o nieodebranych połączeniach (...)."
Po tytule można się domyślić, co takiego dzieje się później z Jagodą. Zwyczajnie zaczyna się dusić w tym swoim małym świecie, które jest niczym klatka. Brakuje jej gwiazd, marzeń, miłości i powietrza. W skrytości ducha marzy o mężczyźnie, który będzie na tyle uparty i odporny na uderzenia w mur, który wokół siebie stworzyła, aż w końcu uda mu się przez niego przebić, uda mu się dotrzeć do serca Jagody i sprawić, by była ona z nim szczęśliwa. Czy tym jedynym będzie przystojny barman, który zawsze ją wysłucha (no w sumie to każdego wysłucha, byle tylko usiadł przy barze i coś zamówił, ale mniejsza ;))? A może arogancki Igor skradnie serce ślicznej dziewczynie? A może się okaże, że tak naprawdę wszystko zależy od wyborów Jagody? Może to najwyższa pora na to, by bohaterka wyszła z okowów własnej głowy i zaczęła po prostu żyć?

Źródło
Bardzo lubię sięgać po literackie debiuty. Wtedy nigdy nie wiadomo tak naprawdę czego można się spodziewać. Okładka może być piękna, przyciągająca wzrok czytelnika, opis może być intrygujący, lecz wykonanie... Z tym to już różnie bywa, jak zapewne wiecie.
Niewątpliwym atutem tej powieści, oprócz tego, że niesie ze sobą ciepłą i wzruszającą historię, jest fakt, iż narracja jest pierwszoplanowa. Zdecydowanie lepiej mi się czyta właśnie taką narrację, aniżeli trzecioosobową. I dzięki temu można łatwiej się wczuć w przedstawioną historię. Jednak od razu jestem zmuszona w tym miejscu wspomnieć o minusie, który jak dla mnie ma duże znaczenie. Otóż narracji jest teraźniejszy, a nie przeszłym, co trochę utrudniało mi lekturę. Trudno nie polubić tej przebojowej Jagody, ale równocześnie bardzo zagubionej. Stopniowo zaprzyjaźniamy się z nią, poznajemy jej życie, jej troski i drobne szczęścia. Czasem mamy ochotę potrząsnąć nią mocno, kiedy dokonuje dziwnych wyborów. Kolejnym plusem tej powieści jest szereg bardzo zróżnicowanych bohaterów - i tak mamy tu Karola, który jest oazą spokoju, Roberta, który również jest mistrzem zakładania przeróżnych masek w zależności od danej sytuacji, a także Ewelinę, która wychowuje samotnie synka i jedyne czego pragnie to szczęście.
"Wygląda na to, że Michałowi naprawdę zależało na spędzeniu czasu tylko ze mną, bo jest z powrotem zaledwie po półgodzinie. W środku nocy moja efektywność spada niemal do zera, więc zdążyłam jedynie wziąć prysznic, poprawić makijaż i wybrać muzykę, a on już puka do moich drzwi."
Powieść z pozoru może wydawać się lekką historią o problemach kobiety dobiegającej do trzydziestki. Jednak z każdą kolejną stroną ukazuje nam się drugie dno tej książki, że życie nigdy nie jest różowe, że czasem wszystko leci nam na głowę i nic nie jest takie, jakie chcielibyśmy, żeby było. Najważniejsze jest, byśmy mieli na tyle siły, żeby stawić czoło wszystkim przeciwnościom losu. Można powiedzieć, że książka ta jest idealna. Nie jest przesłodzona, niczym lukrowany pączek, ale także nie jest przesiąknięta samymi dramatami i smutkami. Jest taka życiowa. Każda kobieta może w niej odnaleźć jakiś fragment ze swojego własnego życia. Polecam gorąco! ;)




Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Zysk i S-ka.


~ Paulina Korek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz