niedziela, 3 września 2017

"Niedoparki" - recenzja filmowa

Źródło
Plakat tej bajki chodził za mną dniami i nocami. Dość długo walczyłam przed oglądaniem tego tworu, jednak kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania, pomyślałam: "a co mi szkodzi?" i zgodziłam się. Dzisiaj w końcu obejrzałam i mam... mieszane uczucia. Niby wszystko grało, nawet przyjemnie się oglądało, napisy niby po angielsku były, ale tego czego się nie zrozumiało z nich, można było zrozumieć na podstawie oryginalnego dubbingu - czeski w końcu nie jest jakimś trudnym językiem. A jednak coś tu nie gra. Nie wiem, może to fakt, że twórcy nie do końca wykorzystali potencjał tej bajki?

Za cały sukces filmu odpowiada niewątpliwie fama książek o tych niezwykłych stworzeniach, jakimi są urocze, choć czasem przerażające Niedoparki. Mieszkają blisko ludzi, jednak nie zbyt blisko. Zawsze zabierają im tylko jedną skarpetkę z pary, którymi się po prostu żywią :D Niecodzienny pomysł na bajkę dla dzieci? Niewątpliwie, jednak przyjął się dość dobrze i ludzie chętnie ją oglądają. Myślę, że nawet dorośli znajdą w niej pewne życiowe nauki, które przydadzą się w codziennych czynnościach.


Głównym bohaterem tej bajki jest Hugo, którego właśnie opuszcza dziadek. Przed swoją "śmiercią" wyjawia wnukowi, że jedyna rodzina, która mu pozostała, mieszka za rzeką. Hugo z duszą na ramieniu wyrusza na poszukiwania swoich krewniaków. Wujek Padre i jego synowie mieszkają na poddaszu pewnego ludzkiego domu. Są oni bardzo bogaci, a Padre zebrał całe mnóstwo skarpetek. Niczego im nie brakuje. To właśnie on przypadł mi najbardziej do gustu. Niziutki i grubiutki, sprawiał pocieszne wrażenie. Niby pokazywał całym sobą, jaki to nie jest groźny, ale z drugiej strony, kiedy wymagała tego sytuacja, potrafił pokazać, jak bardzo mu zależy na synach i jak mocno ich kocha.

Źródło
Niedoparków żaden człowiek nie może zobaczyć. Mogą one swobodnie przemierzać pokoje, piwnice, wszelkie ludzkie pomieszczenia i zawłaszczać sobie skarpetki. Teraz już wiecie, gdzie znikają wasze pojedyncze sztuki skarpetek? ;) Jedynie pewien Profesor, który od lat zajmuje się badaniami nad tymi tajemniczymi stworzeniami, może je zobaczyć. I czasem mu się to udaje, jednak nigdy nie może żadnego złapać... Za wszelką cenę pragnie on otrzymać prestiżową nagrodę Nobla za swoje badania. Może spotkany, nie tak całkiem przypadkiem Hugo, pomoże mu zwieńczyć te dzieło?
Sama animacja nie bardzo mi się podobała, przez większość czasu sprawiała wrażenie takiej mrocznej. Jednak historia jest ciekawa i ma walory edukacyjne, nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych, którzy z czasem zapominają co jest tak naprawdę ważne w życiu.

Reasumując, bajka podobała mi się, chociaż z początku nie mogłam się w nią wciągnąć. Pomysł był oryginalny i świetnie wykonany, zwłaszcza, że scenarzystką była ilustratorka książek o tych przemiłych stworzeniach - Galina Miklínová. To mądry twór, który uczy, że najważniejsza jest rodzina i przyjaciele. I że zawsze warto na siebie móc liczyć, bo nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdą złe dni, pełne kłopotów i problemów. Warto wtedy mieć kogoś, do kogo można się zwrócić z prośbą o pomoc ;) 

A na koniec pozostawię wam jeszcze trailer tej przemiłej bajki, może on jeszcze bardziej zachęci was do obejrzenia?






Ocena: 7/10

Za możliwość obejrzenia dziękuję Bombafilm!








~ Paulina Korek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz