sobota, 2 września 2017

"Odyseja nowojorska" - Kristopher Jansma

Znacie to uczucie, kiedy czytacie książkę i wiecie, że wcale nie jest zła, ale Wy jakoś nie możecie doczekać się jej końca? Ja tak miałam z „Odyseją nowojorską” i przez długi czas zastanawiałam się, co mam Wam o niej powiedzieć, by w pełni oddać to, co czułam podczas lektury. Mam nadzieję, że mi się to uda.

Książka opowiada historię czwórki przyjaciół, których poznajemy w momencie, gdy ci spotykają się na corocznym przyjęciu świątecznym w galerii sztuki, gdzie pracuje jedno z nich. Od czasów szkolnych są nierozłączni i zawsze się wspierają, mimo że ich przyjaźń często bywała wystawiana na próbę. Ludzie od dawna nazywali ich rodziną i przyzwyczaili się, że wszędzie widuje się ich razem.


Irene jest artystką, która całe swoje życie podporządkowała sztuce. Jednak mimo że jej dzieła często zachwycają, nie cieszy się zbytnią popularnością. Jej talent nie został jeszcze odkryty, chociaż jej przyjaciele uważają, że to się zmieni.

Jacob to lekkoduch. Jest złośliwy, co często graniczy z chamstwem, jednak można na niego liczyć. Należy do specyficznych ludzi, którzy potrafią zarówno w jednej chwili rozładować całe napięcie, jak i spowodować burzę i zirytować całe towarzystwo. Po wydaniu jednego dobrze przyjętego tomiku wierszy, dopadła go niemoc twórcza.

Sara pracuje jako redaktorka. Jest raczej typem pracoholiczki, chociaż umie się dobrze bawić ze swoimi przyjaciółmi. Myśli bardziej racjonalnie niż reszta swoich znajomych i bardzo się o nich troszczy.

George od dawna spotyka się z Sarą i w końcu zamierza poprosić ją o rękę. Na co dzień jest naukowcem, astronomem. Jego mózg wypełniony jest olbrzymią wiedzą i często dzieli się z nią ze swoimi przyjaciółmi. Nie stroni od alkoholu, co może nie być dla niego korzystne…


źródło


Najlepszą rzeczą w książce jest kreacja bohaterów oraz ich relacja. Są oni tak różni, a mimo to przyjaźnią się ze sobą i są dla siebie jak rodzina. Każdy z nich ma swoje mocne i słabe strony, a przez to, że tak bardzo są od siebie inni, ich rozmowy zazwyczaj należą do bardzo interesujących. Cała czwórka od razu zyskała moją sympatię, a to jak bardzo o siebie dbają i się kochają, chwyciło mnie za serce.

„– Wiesz, że na łożu śmierci nie dostaje się medalu za to, że się miało rację. Umiera się w samotności, bo wszyscy, których kochałeś, znienawidzili cię za to ciągłe wywyższanie się.”

Książka pokazuje jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa przyjaźń. Prezentuje to, jak ważne jest by zawsze mieć przy sobie kogoś, kogo kochamy i kto pomoże nam, gdy tego będziemy potrzebować. Uczy także tego, że ludzie mogą być totalnie od siebie różni, a mimo wszystko znaleźć ze sobą wspólny język. Porusza też kwestie wchodzenia w dorosłość, odnajdowania swojej własnej życiowej ścieżki. Cała czwórka dzielnie walczy o swoją pozycję w Nowym Jorku, starając się nie zgubić po drodze siebie i swoich marzeń.

Mimo tak wielu zalet, coś jednak w tej książce mi nie pasowało. Nie jest ona nudna. Określiłabym ją raczej mianem „spokojnej”. Nie ma tutaj wartkiej, porywającej akcji. Opisane jest życie zwykłych ludzi i być może przez to nie mogłam się do końca w niej odnaleźć. Jestem przyzwyczajona raczej do pozycji, które dostarczają czytelnikowi mocnych wrażeń. Jednak mimo wszystko nie żałuję, że sięgnęłam po „Odyseję nowojorską”. Książka jest naprawdę dobra i innym może przypaść bardziej do gustu niż mi.

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Czarna Owca.

Sara Chrzanowska

2 komentarze:

  1. Mam podobnie, kiedy w książce brakuje porywającej akcji zwyczajnie ciężej mi się ją czyta, dłużej i mimo iż fabuła nie jest słaba nie idzie mi to tak szybko jakbym chciała :) "Odyseja nowojorska" z pewnością jest warta uwagi, kiedy będę miała ochotę odetchnąć po czymś porywającym :)

    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń