środa, 20 września 2017

Ostatnia aria Mozarta – Matt Rees

www.wydawnictwokobiece.pl


                Nazwisko chyba wszystkim znane. Mozart każdemu od małego kojarzy się z wystawnymi salonami, z Wiedniem lub tylko z wiedeńskimi walcami oraz oczywiście z fortepianem i muzyką klasyczną. Do tego piękne suknie i peruki. Jak historia pokazała XVIII wieczny Wiedeń nie był zupełnie szczęśliwym miejscem dla samego Wolfganga Amadeusz Mozarta.  
Otwierając książkę zapoznajemy się z chwilą, gdy syn Maestra otwiera  pamiętnik ukochanej cioci Nannerl, siostry muzyka. Zdradza ona bratankowi największy sekret, który nosiła w sercu przez całe życie. Otóż odkrywa przed nami śledztwo, które sama prowadziła w sprawie śmierci mistrza fortepianu – Mozarta.



"Wreszcie wariacje dobiegły końca, a ja wróciłam do Biblioteki Cesarskiej. Pod kopułą rozległ się gromki aplauz najpotężniejszych ludzi w Wiedniu.
A Wolfgang nie żył."

                 Bohaterka zostaje poinformowana o śmierci brata, z którym przez ostatnie 3 lata nie utrzymywała kontaktu. Gdy okazuje się, że jest już za późno na naprawienie relacji  Anna Maria Mozart (choć po mężu przyjęła nazwisko Berchtold von Sonnenburg) udaje się z Salzburga do Wiednia by spotkać się z bratową – Konstancją. Ta podróż miała pomóc dowiedzieć się, jak naprawdę zmarł jej brat w kwiecie wieku, bo miał zaledwie 35 lat.  Im bliżej poznawała pogrążonych w żałobie przyjaciół Wolfganga, jak i wrogów, tym częściej zadawała sobie pytanie – dlaczego on umarł? Nannerl nie dała wiary plotkom, które zawistny i ciekawski Wiedeń szeptał po kątach. W miejscu, gdzie opłakiwano Mistrza, pojawiały się kolejne intrygi, które sprawiały, że śmierć Wolfganga niosła za sobą coś jeszcze. Wiązały się z tym nie lada tajemnice, które kosztowały życie kolejne osoby.
[źródło]

"Rewolucja we Francji. Intrygi króla Prus. Nawet ja, tak nieobeznana z polityką, wiedziała, że Wolfgang podejmował straszliwe ryzyko. Nie byłam tym jednak zaskoczona. Dostrzegł okazję, by stworzyć piękną operę głoszącą zasady, w które wierzył. Rzecz jasna zlekceważył zagrożenie." 

              Książka jest pewną modyfikacją prawdziwej historii, która naprawdę dotyczyła Mozarta. Pokazuje interpretację,  która mogła się wydarzyć. Za życia Wolfgang nie miał lekko walcząc o zrozumienie swojego geniuszu i wolność komponowania. Gdy w końcu jego dzieła zostały doceniane próbował mówić  przez swoje dzieła szerzej, zdradzając rewolucyjność poglądów w czasach surowej cesarskiej Austrii. Dzięki tej historii poznajemy wrażliwość duszy artysty oraz wszystkich bliskich, którzy pozostawali wokół Maestra. Nie tyle on mówił w tej książce, co właśnie jego bliscy i spuścizna – Czarodziejski flet.

           Nannerl, która przyjechała do Wiednia odkryć zagadkę śmierci brata, tak naprawdę odkrywa siebie na nowo. Siostra, która chowa własną dumę, która staje twarzą w twarz z własnymi osądami i ocenami innych, która mierzy się z urazami z dzieciństwa i czasami zwykłą zazdrością o talent i możliwości brata. Która przemierzając uliczki urokliwego Wiednia uczy się żyć z bratem… bez niego. 
[źródło]

           Książka utrzymana jest w narracji pierwszoosobowej, co sprawia, że zapoznajemy się z rozterkami madame Mozart. Podoba mi się barokowy klimat książki, który utrzymuje ciągle poczucie życia XVIII wiecznej stolicy Austrii. Czytając oddawałam się wyobraźni, gdzie razem z bohaterką znajdowałam się w Katedrze św. Szczepana, w operze czy też w podziemiach jednej ze świątyń. Również poczucie oddania się muzyce Mozarta przez bohaterów sprawiało, że chętnie szukałam nowych doznań w muzyce klasycznej. Dzięki temu powieść miała jeszcze mocniejszy wydźwięk. Warto wspomnieć, że kto choć raz był w Wiedniu, ten na zawsze zapamięta ścieżyny przy pałacu Schönbrünn czy też Stephansdom, które sąsiaduje właśnie z ostatnim mieszkaniem Wolfganga Mozarta.  Gdy dotarłam do zakończenia książki zdumiałam się, gdy ponownie wróciliśmy do 1829 roku, gdzie Nannerl jako starsza kobieta kończy swój żywot.  Podkreślam te zaskoczenie, bo tak właśnie wciągnęło mnie całe śledztwo wraz z jego wynikiem.



            Braterska miłość, muzyka, romans, ale również morderstwo,  intrygi i rewolucje – tak mogę podsumować tę książkę. Wiedeń i ówcześni bohaterowie to ludzie tacy sami jak my dziś. Mający własne lęki, obawy czy tajemnice, które niezależnie od lat praktycznie się nie zmieniają. Gdy skończyłam tę książkę z jednej strony uroniłam łzę nad historią talentu Mozarta, który wybiegał myślami i ideami ponad swoje czasy, z drugiej zachwyciłam się odwagą madame Mozart. Lecz to właśnie dzięki takim błyskotliwym i odważnym umysłom my dziś możemy cieszyć się wolnością i swobodą. Polecam każdemu, kto lubuje się w literaturze historycznej, utrzymanej w klimacie aż do ostatniej strony. 

Dziękuję za możliwość zapoznania się z egzemplarzem recenzenckim wydawnictwu Kobiece.
http://www.wydawnictwokobiece.pl


Moja ocena 8,5/10

Emilia Pieńko

1 komentarz:

  1. Brzmi bardzo ciekawie i z pewnością przeczytam, bo uwielbiam powieści historyczne :)

    OdpowiedzUsuń