niedziela, 24 września 2017

"Pan Kuleczka"- Wojciech Widłak

Gdy mój mąż zobaczył okładkę „Pana Kuleczki” stwierdził, że skądś ją zna i to zapewne ze swojej zamierzchłej przeszłości, kiedy był dzieckiem. Szybko wyprowadziłam go z błędu, gdyż książka, choć miała swoją premierę już dawno (2002 r.), jednak nie na tyle dawno, aby mój kochany małżonek mógł być członkiem docelowej grupy, dla której wspomniana książka została napisana. Niemniej jednak jego myśl nie była do końca chybiona. Kiedy patrzę na okładkę „Pana Kuleczki” widzę w niej coś oldschoolowego.  

Jest utrzymana w czerwono-pomarańczowo-żółtej kolorystyce, postaci bohaterów książki są lekko rozmyte. Postać Pana Kuleczki wraz ze swoimi podopiecznymi sprawia wrażenie jakby była wyjęta z dawnych czasów, z krainy dzieciństwa - pełnej ciepła i radości.
Kim są bohaterowie książki? Pan Kuleczka jest starszym, korpulentnym osobnikiem z zaokrąglonym nosem, lubiącym nosić muszki i mieszkającym razem z trójką nietypowych lokatorów w jednym mieszkaniu. Pozostali bohaterowie to pies Pypeć, kaczka Katastrofa i mucha Bzyk-Bzyk. Nie wyróżniają się oni fizjonomią, ale posiadają wyjątkową umiejętność, jak na przedstawicieli ich gatunku: potrafią posługiwać się ludzką mową. Co prawda u muchy ta umiejętność się dopiero rozwija, lecz nawet jej udaje się wypowiedzieć krótkie jedno słowo.
W moim odczuciu książka Wojciecha Widłaka powinna nazywać się „Pan Kuleczka i przyjaciele” lub nawet „Pan Kuleczka i jego rodzina” bowiem większość interakcji dzieje się pomiędzy trojgiem jego podopiecznych, a Pan Kuleczka to w zasadzie przysłowiowa „wisienka na torcie”. Relacje pomiędzy bohaterami są bardzo rodzinne, pełne poufałości i poszanowania i to pomimo dzielących ich różnic temperamentu i charakteru. Czytając książkę miałam wrażenia, że postać pana z muszką to tak naprawdę ojciec trójki dzieci, który czuwa nad ich szczęściem, rozmawia z nimi i wyjaśnia im otaczający ich świat. Pies Pypeć to stoik o marzycielskim, bardzo radosnym usposobieniu. Wydaje się być najstarszym z „rodzeństwa”, gdyż jego reakcje są najbardziej wyważone. Z kolei kaczka Katastrofa jest bardzo charakterna, energiczna, wesoła i wybuchowa. Gdyby była człowiekiem można byłoby ją porównać do dwu-trzyletniego dziecka. Co do Bzyk-Bzyk to jest ona beztroska i stara się aktywnie uczestniczyć w domowym życiu mimo swoich dość skromnych możliwości związanych z tym, iż jest po prostu muchą. Bardzo skromny zasób słów pozwala przyjąć, że jest z całego tego towarzystwa najmłodsza.
Książka jest zbiorem krótkich (z reguły dwu-trzy stronicowych) opowiadań o życiu czwórki bohaterów książki. Są one poświęcone prostym aktywnościom życia codziennego - głównie zabawie. Historyjki są przyjemne, odpowiednie dla młodszego czytelnika i z reguły mają również charakter moralizatorski. Autorowi udało się jednak uniknąć patetycznego tonu i złote myśli są podane w lekkostrawnej formie.
Myślę, że opowiadania spodobają się dzieciom, gdyż opisują o prostych sprawach dnia codziennego, z którymi dzieci spotykają się na co dzień oraz dlatego, iż zawierają element fantazyjny, czyli mówiącego psa, kaczkę i muchę. Sugerowany wiek czytelnika to od trzech lat wzwyż i myślę, że to rozsądna dolna granica.
Mojej córce najbardziej spodobała się kaczka Katastrofa. Podejrzewam, iż to dlatego, że jej reakcje i motywy są dla niej najbardziej zrozumiałe oraz dlatego, że kaczka jest po prostu najbardziej energetyczną postacią z całego kwartetu. Ja nie mam swojego faworyta, ale za to mam swoje ulubione opowiadania czyli „Okulary” i „Niebo”. Pierwsze dotyczy optymizmu, drugie zaś radości z małych rzeczy.
„Pan Kuleczka” zawiera liczne ilustracje utrzymane w ciepłej kolorystyce, odpowiednio korespondujące do treści książki. Nie są to może moje ulubione ilustracje do książki dziecięcej, ale są miłe dla oka.
Brawo dla wydawnictwa Media Rodzina za decyzję o wydaniu książki w formie szytej, a nie klejonej. Zdecydowanie poprawia to trwałość produktu, co jest istotne w przypadku młodszego czytelnika.
Wybierając książkę wiedziałam, iż „Pan Kuleczka” zbiera pozytywne opinie i nie były one przesadzone.

Ocena 8/10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Media Rodzina.


Anna Mackiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz