czwartek, 7 września 2017

"Ponad wszystko" - Nicola Yoon

"Czasami czytam ulubione książki od tyłu. Zaczynam od ostatniego rozdziału i przesuwam się ku początkowi. W ten sposób bohaterowie przechodzą od nadziei do rozpaczy, od samoświadomości do zwątpienia. W romansach pary zaczynają jako kochankowie, a kończą jako dwoje obcych sobie ludzi. Książki o dorastaniu stają się powieściami o utracie sensu w życiu. Ożywają ulubieni bohaterowie."

Od dawna chciałam sięgnąć po tę książkę i jestem bardzo zadowolona, że mogę ją zrecenzować dla BookParadise. Słyszałam o niej dużo dobrego i to nie tylko "na fali" filmu, więc z niecierpliwością czekałam, aż w końcu kurier ją do mnie dostarczy. Mimo wszystko podchodziłam do niej nieco z dystansem, jak do każdej książki, o której jest głośno tuż po premierze. Ta pozycja jednak zdecydowanie zasłużyła sobie na miano jednej z najlepszych.

Maddie jest chora na SCID. Oznacza to, że jest uczulona dosłownie na wszystko. Najmniejszy kontakt ze światem zewnętrznym może ją zabić. Od urodzenia nie wychodzi z domu, a jej jedyne towarzyszki to mama, pielęgniarka Carla i książki, które pochłania tonami. Nie ma żadnych znajomych, nigdy nie była na zewnątrz, nie ma pojęcia jak wygląda życie. Wszystko zmienia się, kiedy do domu obok wprowadza się nowa rodzina, a Maddie po raz pierwszy dostrzega ze swojego okna Olly'ego...



Źródło

Troszeczkę się obawiałam, czy "Ponad wszystko" nie będzie powieścią typu "Gwiazd naszych wina", które zupełnie mnie nie porwało, ale na szczęście się nie zawiodłam. To bardzo ciepła i piękna opowieść o młodzieńczej miłości bohaterki, a wręcz jej lekkiej obsesji na punkcie jedynej osoby, która od ponad osiemnastu lat zagościła w jej życiu. Książkę czyta się bardzo lekko i szybko, opowieść urozmaicona jest o różne "dodatki", np. fragmenty dziennika Maddie, jej zapisków, spostrzeżeń. Na plus, że nie dostaliśmy bohaterki pogrążonej w rozpaczy, ale sympatyczną dziewczynę pogodzoną ze swoim losem, która potrafi cieszyć się z drobnych rzeczy i gestów. Powoli rozwijająca się relacja pomiędzy Madeline i Olly'm także jest świetnie zbudowana. Widać, że stopniowo łączy ich coraz silniejsza więź, pomimo braku nadziei na jakikolwiek kontakt fizyczny. Na dodatek ich związek nie jest sztuczny czy wciśnięty na siłę, oboje są bardzo ludzcy, nie są ideałami i mają świadomość swoich wad. Na ogromne uznanie zasłużyła też przemiana Maddie po poznaniu Olly'ego. Zaczęła cieszyć się każdą chwilą swojego życia, każdą drobnostką, każdym nowym dniem. Postrzega życie jako wspaniały i cenny dar, z którego korzysta najlepiej jak może. No i to zakończenie... Nie chcę nic zdradzać, ale ja byłam w szoku.

"Życie może skręcić w dowolnej chwili w jednym z tysięcy kierunków. Być może istnieją wersje życia obejmujące wszystkie twoje wybory i wszystko to, co odrzucasz."

Nicola Yoon stworzyła idealną mieszankę humoru, romansu i odrobiny melancholii. Przy czytaniu, na mojej twarzy gościł zarówno uśmiech jak i łzy. Książka pozwala na odrobinę refleksji, przemyśleń, wielokrotnie wzrusza, ale też sprawa, że czytelnik popłacze się ze śmiechu przy niektórych scenach. Polecam każdemu, kto szuka trochę ambitniejszej i poważniejszej młodzieżówki. No i tym, którzy przymierzają się do obejrzenia filmu - również w tym przypadku adaptacja nie dorównała książce.

Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwo Dolnośląskie

Weronika Plichta    

2 komentarze:

  1. Obejrzałam niedawno film i przyznaję, że chyba jeszcze skuszę się na książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film jeszcze przede mną, ale może w najbliższym czasie :)

      Usuń