wtorek, 26 września 2017

"Powiem ci, kim jesteś" - Danuta Pytlak

Źródło
Rzadko, kiedy zaglądam do innych recenzji, jeszcze przed tym jak sama nie zapoznałam się z daną lekturą. W tym przypadku nie omieszkałam zrobić tak samo. I chyba dobrze się stało. Jestem wielce zaskoczona niską oceną na znanym serwisie LubimyCzytać. Bo mnie ta pozycja od pierwszych stron tak wciągnęła, że przestałam dostrzegać, co się dzieje wokół mnie, chłonęłam tylko akcję przedstawioną w tej powieści. Śmiało mogę powiedzieć, że autorka ma tak lekki styl pisania, umiejętność pokazywania zwyczajnego życia, że aż chce się przewracać kolejną stronę i jeszcze kolejną, aż nie dobiegnie się do końca tej lektury.
Wokół nas ciągle słyszy się, kim musimy być. Musisz być dobrym dzieckiem, wzorowym uczniem, dobrym mężem/żoną, a także sumiennym i lojalnym pracownikiem. W pogoni za tymi wszystkimi "musisz być" zapominamy o tym, kim tak naprawdę jesteśmy, co czyni nas prawdziwymi ludźmi...

Adam, główny bohater tej książki, zupełnie przypadkiem trafia do pewnego banku. Jest zamkniętym w sobie człowiekiem, co znacznie utrudnia mu nawiązanie kontaktów z nowymi współpracownikami. Całość zaognia jego konflikt z Hubertem, z mężczyzną, który w firmie sieje popłoch. Gdy tylko pojawia się w pokoju, rozmowy i śmiechy cichną, a uaktywnia się nerwowa atmosfera. Nikt go nie lubi, ale nikt nie jest na tyle odważny, żeby mu się raz, a porządnie przeciwstawić.

Dla Adama zaczyna świecić ostrym blaskiem słońce. Ma na imię Joanna, a dla znajomych po prostu Asia. To piękna i urocza dziewczyna. Przypadkowo spotykają się raz w metrze, podczas podróży do pracy i tak zaczyna się ich znajomość. Po pewnym czasie zostają parą. Jednak nic, co dobre nie trwa wiecznie. A Hubert nie należy do tych osób, które tak łatwo się poddają.
Kolesiostwo, układy i układziki, a także molestowanie - to rzeczywistość także naszego życia, która została opisana w tej powieści. I to dość... obrazowo.
"Usiadł przy eleganckim kuchennym stoliku i pogrążył się w zadumie. Nie do wiary, jak zaledwie w ciągu kilku miesięcy zmieniło się jego życie. Małżeństwo legło w gruzach, pozostawiając po sobie pustkę, przyjął awans, z którego nie był zadowolony, a który paradoksalnie był przyczynkiem do wejścia na nową ścieżkę kariery."
Osadzenie całej akcji właśnie w korporacji było niezwykle doskonałym pomysłem i to nie tylko dlatego, że jest to rzadko spotykany zabieg. Większość pewnie myśli, że kto dostał taką pracę, to czuje się tak, jakby złapał Pana Boga za nogi. A nic bardziej mylnego. Może zarobki są dobre (chociaż to przecież i tak zależy od wielu czynników), to jednak tam wcale tak różowo nie jest. Na pewno trzeba być tam bardzo odpornym psychicznie, bo nigdy nie wiadomo, jaki "wariat" z sąsiedniego biurka się do nas np. przyczepi.

Źródło
Co do samych bohaterów, to muszę przyznać, że świetnym urozmaiceniem lektury było "oddawanie głosu" także innym bohaterom, sporo miejsca dostała postać Jarka czy też Ilony, dzięki której w sumie Adam znalazł się tam, gdzie się znalazł. Najbardziej, co chyba oczywiste, irytował mnie Hubert. Za każdym razem, jak tylko się pojawiał miałam serdeczną ochotę mu ostro przywalić. Może od tego stałby się mądrzejszy? On się karmił tym, że sprawia ludziom przykrość, że jest arogancki i niemiły. Nie przejmował się tym, że nikt go nie lubi i był naprawdę zbyt pewny siebie. Przez całą powieść zastanawiałam się, jak można być aż tak wrogo nastawionym do innych ludzi :/
Nie obejdzie się tutaj bez wulgaryzmów, jednak nie są one na każdej stronie i z pewnością autorka nie potraktowała ich jako przecinków. Czasem po prostu dany bohater musiał zakląć, nie było innej możliwości wyrażenia emocji, jakie w danym momencie buzowały w jego wnętrzu.
Co do samej okładki, to skradła moje serce od razu, jak ujrzałam, że na niej jest warszawskie metro. Bardzo się też ucieszyłam, kiedy przekonałam się Asia zamieszkiwała moje okolice :) Wyczekiwałam na zakończenie tej książki z wypiekami na twarzy, dosłownie nie mogłam się go doczekać i powiem szczerze, jak już w końcu do niego dotarłam.... pojawiły się łzy w moich oczach, a rzadko kiedy się mi to przytrafia podczas lektury. Musi więc to o czymś świadczyć, prawda? ;)
"Asia połykała łzy. Czuła, że wszyscy jej się przyglądają. Najchętniej wyszłaby do toalety, tam miałaby choć trochę spokoju, ale bała się, że na korytarzu spotka tego chłopaka. Teraz sobie przypomniała, co opowiadał jej Adam. To chyba ten kolega, którego nikt nie znosi, zapomniała, jak ma na imię."
Podsumowując, Powiem ci, kim jesteś przypadła mi bardzo do gustu. Była niczym świeży podmuch wiatru niosący ze sobą obietnicę czegoś nowego. Bo i autorka umieściła tutaj coś nowego - osadziła akcję w korporacji i od środka pokazała, jak wygląda tam praca, że nie jest wcale tak różowo, jak wiele osób sądzi. Język był lekki, a opisy i dialogi tak skonstruowane, że czytelnik miał wrażenie, jakby sam siedział za biurkiem w tym banku i był świadkiem wszystkich przedstawianych wydarzeń. Idealna lektura na wieczór, albo dwa! ;)




Ocena: 8/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Zysk i S-ka




~ Paulina Korek

2 komentarze:

  1. Świetna recenzja 😊 niedługo też mam zamiar przecztać tą książkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam ją z całego serca ;) Jest taka odświeżająca :)

      Usuń