poniedziałek, 11 września 2017

"Syndykat" - Adam Ubertowski [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]



                Zawsze mówiono nam, że mieć jakiś plan, to połowa sukcesu. Jednakże sprawy komplikują się dość znacznie, kiedy ten plan zostanie narzucony z góry i ograniczać ma się bardzo tylko do jednego miejsca. Gdy ten plan ma ograniczać się do ośmioletniej odsiadki za coś, czego się nie zrobiło. Swoją drogą, osiem lat, zaskakująco niewiele jak za morderstwo, prawda? I jak to możliwe, żeby skrócić ten wyrok do... roku? 

                Kinsky po roku w więzieniu wychodzi na wolność i, oczywiście, nikt na niego nie czeka. Raczej brakuje mu pomysłów, co właściwie należałoby teraz zrobić. Wierzy, że wychodzi dzięki nadzwyczajnym umiejętnościom swojego adwokata i nie zastanawia się nad tym, co właściwie zaszło. Najważniejsza była wolność i tylko to się liczyło. Jednakże jak wielkie jest jego zaskoczenie, kiedy pod bramy więzienia przyjeżdża po niego tajemniczy samochód, z kierowcą i ochroniarzem, który zdaje się doskonale go znać. Wsiadając do samochodu, Kinsky staje przez obliczem świata, o którym nie miał pojęcia. 


                I, niestety, dość brutalnie zdaje sobie sprawę, że nie wszystko wygląda tak, jak dotychczas myślał i nad niewieloma aspektami życia ma tak naprawdę kontrolę. Odpowiadając "tak" na propozycję przystąpienia do Syndykatu, zgadza się na życie pełne tajemnicy, niebezpieczeństwa, ale też wielkich pieniędzy. Rozpoczyna się prawdziwa podróż w nieznane, pełna emocji, akcji i ryzyka. Czy uda się osiągnąć cel, wykonać powierzone zadanie? 

"Walker nie liczył na niczyją pomoc, przestawił się już na samodzielne działanie. Traktował siebie jako jednoosobową armię."
  
[źródło]
            "Syndykat" Adama Ubertowskiego to jedna z tych powieści, którą niemal połyka się w jeden wieczór, dając się porwać niesłychanej karuzeli przygód głównego bohatera. Historia, która klimatem przypomina tą o legendarnym Jamesie Bondzie, łapie czytelnika i długo nie chce puścić. Atmosfera luksusu i wielkich pieniędzy, piękne kobiety, gotowe na wszystko niemal na każde skinienie, niesamowite wręcz zabawki, które z pozoru normalne, okazują się albo śmiertelną bronią, albo niezastąpioną aparaturą szpiegowską. 

[źródło]
                Autor pokusił się na postawienie głównego bohatera przed nie lada wyzwaniem, bowiem ma on nie dopuścić do współczesnej wersji paktu Ribbentrop-Mołotow. Cóż to znaczy? Odpowiedź na to pytanie w "Syndykacie". 

                Książka ta nie tylko jest pełna akcji i sensacji rodem z najlepszych filmów. To także droga głównego bohatera przez nowe aspekty życia. Docenianie wolności, a także przemyślenia na temat słuszności wielu pozornie niezbędnych w tej pracy działań. Bo czy zabicie człowieka rzeczywiście jest jedynie niewielkim poświęceniem w obliczu nadchodzącej globalnej katastrofy? I czy coś, w co wierzysz całym sobą, jest rzeczywiste, czy to mistyfikacja mająca na celu wymuszenie pewnych reakcji?

"Tak, dla wielu będziesz ich prawdziwym Doppelgängerem: ostatnie, co zobaczą, to twoja twarz."

                Mnóstwo kłamstw, jeszcze więcej dziwnych ludzi, którzy z uśmiechem na ustach są w stanie wbić nóż w plecy. I wśród nich osoby wplątane w tę trudną grę niemal wbrew sobie, oszukane i wodzone za nos wizją niestworzonych nagród. 

                To prawdziwa jazda bez trzymanki! Pozornie męska literatura, ale ja usiadłam do "Syndykatu" jako kompletna ciemna masa w tym temacie i bawiłam się świetnie. I główny bohater, który nie do końca jest zły i nie do końca dobry. Szuka siebie w całej nowej sytuacji, a czytelnik przechodzi razem z nim tą trudną drogę. No i facet jest sprytny i ma niesamowite pomysły, to dodatkowy plus. Historię czyta się bardzo łatwo, brawo dla autora za lekkie pióro i wciągające opisy. A przekonujące opisanie akcji takich, jakie dzieją się w "Syndykacie", to także wyczyn. 

Polecam serdecznie! 

Ocena: 8/10
                
PREMIERA 15 WRZEŚNIA! 
PATRONAT MEDIALNY BOOKPARADISE.PL 

Za możliwość przeczytania książki oraz objęcia jej patronatem medialnym bardzo dziękuję wydawnictwu Oficynka

http://oficynka.pl/


~Monika Majorke 

4 komentarze:

  1. Chętnie podążyłabym tą sensacyjną ścieżką :) Bo czemu nie? Lubię mocne klimaty i wierzę, że nie są zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie coś godnego polecenia. Ja znalazłam tam pierwiastek wątków dla kobiet, więc moim zdaniem, dobrze to świadczy o autorze ;)

      Usuń
  2. Nie czytałam tej książki, ale nie wiem czy bym się odnalazła w niej...
    Serdecznie pozdrawiam.
    https://nacpana-ksiazkami.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń