środa, 13 września 2017

"To, co najważniejsze" - Samantha Young

"Kiedy kobieta, którą kochasz, wpuszcza cię do swojego łóżka,
nie pozwalasz jej odejść, chyba że ona sama tego chce."

Jessica Huntington pracuje w więzieniu dla kobiet. To właśnie tam spędza większość swojego czasu i poznaje wiele dusz, które w życiu wiele przeszły. Dzięki jednej z nich w jej ręce trafia kilka tajemniczych listów, a ona sama poznaje dawno skrywaną prawdę. Postanawia, że mężczyzna wspominany w tajemniczej korespondencji, musi poznać prawdę. Wybiera się w podróż do Hartwell, a tam jej życie przewraca się do góry nogami. Na jej drodze staje Cooper Lawson. Ciała tych dwoje przyciągają się jak magnes, ale bolesna przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.

Kiedy po raz pierwszy ujrzałam książkę, wiedziałam, że nie będzie to zwyczajna lektura. Płynęła z niej nutka tajemniczości, którą koniecznie musiałam poznać. Dlatego, gdy przyszła do mnie, nie mogłam doczekać się, aż zacznę ją czytać. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Samanthy Young i nie było takie złe.

Sam styl autorki był dla mnie dość oporny na początku. Lubię, gdy w romantycznych książkach jest sporo zabawnych dialogów, a książki pisane są z humorem. Tutaj jednak jest bardzo dużo opisowej części, która momentami mnie nużyła. Zabrakło mi życia w piórze autorki, nie było petardy, która wprawiłaby czytelnika w zachwyt. Zabrakło iskry, która by uzupełniła całość, nadała historii ognia.

"Nic bardziej nie podnieca niż świadomość,
że facet kocha cię tak, iż nigdy nie ma cię dosyć."

Fabuła powieści na samym początku wydawała się być bardzo intrygująca. Tajemnicze listy, praca w więzieniu, wyjazd, stwierdziłam więc, że będzie to coś nowego, czego jeszcze nie było, a autorka zaskoczy mnie. I na początku historii właśnie tak było, czytałam z zachwytem i czekałam na rozwój wydarzeń, niemniej jednak im szłam dalej przez lekturę, tym bardziej monotonna i zwyczajna się stawała. Oryginalność rozpłynęła się i została zamieniona na schematyczność, czyli parę, którą wzajemnie przyciąga niewidzialna siła, ale istnieje problem, który nie pozwala ponieść się emocją.
Na początku miałam naprawdę ogromną nadzieję, że zostanę zaskoczona, jednak historia niestety nieco mnie zawiodła z biegiem czasu. A szkoda, bo był w niej ogromny potencjał.
Zabrakło mi także większego skupienia się na listach, sądziłam że to będzie petarda, która zapali ląd, a niestety ten temat został przygaszony przez miłosne rozterki.

Pierwsze moje spotkanie z twórczością Samanthy Young nie było rewelacyjne, ale też nie należy do najgorszych. Powieść okazała się nieco nudną sielanką, zbyt przesłodzoną historią miłosną, aczkolwiek czytało się ją dość dobrze, gdy tylko przyzwyczaiłam się do stylu autorki.

Uważam, iż warto dać szansę "To, co najważniejsze", ponieważ w gruncie rzeczy książka nie jest zła i można spędzić z nią leniwy wieczór. Na jesienną pogodę książka będzie idealna. Dlatego też jeśli macie ochotę poznać słodką historię miłosną, od której zbyt wiele nie wymagacie, to zachęcam do sięgnięcia po książkę.

"Ty jednak jesteś głęboko przekonany, że ci słońce z tyłka wschodzi,
więc już nawet nie wiesz, co jest w życiu najważniejsze."

Ocena: 6/10
Dziękuję wydawnictwu Burda Książki za możliwość zapoznania się z egzemplarzem.
Natalia Zaczkiewicz

6 komentarzy:

  1. Wole bardziej zaskakujące książki. Chociaż ten niebanalny początek przyciąga uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie przeczytam ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno ją wkrótce przeczytam! Trafiła na listę "do przeczytania" :)
    Pozdrawiam, maobmaze

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka nie była zła, podobała mi się, ale jednocześnie oczekiwałam czegoś innego. Bardzo mnie zawiódł ten wątek z listami. Sądziłam, że autorka bardziej go rozbuduje. A ona o nim tylko wspomina na początku i potem proszę cała sprawa z listami rozwiązana. :/

    OdpowiedzUsuń