wtorek, 5 września 2017

"Ubuntu" - Heather Ellis



[źródło]
"W naszym kraju funkcjonuje pojęcie ubuntu - esencji człowieczeństwa. Koncepcja ta skupia się zwłaszcza na tym, że nie można egzystować jako człowiek, izolując się od innych, i na łączących nas relacjach. Nie możesz być człowiekiem w pojedynkę, a kiedy dysponujesz tą cechą ubuntu - słyniesz ze swojej hojności. Zbyt często postrzegamy siebie jako odbębniane indywidualności, podczas gdy w rzeczywistości funkcjonujemy wewnątrz sieci powiązań i to, co robimy, ma wpływ na cały świat. Ilekroć czynisz dobro, ono się rozprzestrzenia; służy całej ludzkości."

Jednym z moich wielkich, i jak dotąd niespełnionych marzeń, jest wyprawa drogą 66 w głąb Stanów Zjednoczonych, na grzbiecie mojego własnego Harley'a Davidsona. Nic więc dziwnego, że gdy tylko w zapowiedziach Wydawnictwa Kobiecego zobaczyłam powieść opowiadającą o samotnej motocyklowej podróży przez Afrykę pewnej niesamowitej kobiety, wiedziałam, że jest to pozycja ,którą muszę przeczytać. I tak dziś recenzuję dla Was Ubuntu Heather Ellis, niezwykłą powieść pełną zagrożeń i niebezpieczeństw, ale także historię o poszukiwaniu własnego ja i dokonywaniu tego, co z pozoru wydaje się niemożliwe.




Heather Ellis miała 27 lat, gdy na niedzielnym spotkaniu ze znajomymi w jej głowie zrodził się pomysł motocyklowej podróży przez Afrykę. Chociaż z pozoru wydawał się on szalony i nieprawdopodobny, kobieta wiedziała, że jest cel do którego musi dążyć za wszelką cenę. I tak po roku przygotowań, porzuca pracę w lokalnej kopalni i wraz z towarzyszem podróży - Danem, wsiada na pokład statku, który ma ich zawieść na wybrzeże Czarnego Lądu. Niestety z czasem wzajemne niedopasowanie motocyklistów daje się im we znaki, co finalnie prowadzi do decyzji o rozstaniu i kontynuowaniu samotnej podróży. I to właśnie w tym momencie rozpoczyna się prawdziwa przygoda Heather. 15 miesięcy. 19 krajów. 42 000 przejechanych kilometrów i jedna niezłomna kobieta, która ciągle chce więcej.

Heather Ellis z TT

Z początku samotna wyprawa przez Afrykę wydawała mi się szalonym pomysłem. Po zakończeniu powieści, wiem jednak, że to nie było szalone - to było bardzo szalone i w znacznym stopniu nieodpowiedzialne. Nie trzeba wysilać się w wyszukiwaniu zagrożeń, które czyhają na młodą, biała kobietę w świecie, gdzie 80% kobiet deklaruje, iż było ofiarą molestowania seksualnego. Napady, gwałty, porwania, zabójstwa, wyniszczające organizm choroby, wypadki, dzikie zwierzęta, czy tak trywialne problemy jak brak wody pitnej, głód czy awaria motocyklu. Jestem szczerze zaskoczona, że autorka mimo zdawania sobie sprawy, z każdej z tych ewentualności, koniec końców zdecydowała się wyruszyć w samotną podróż przez Czarny Ląd. Z drugiej jednak strony odczuwam ogromny szacunek i podziw dla tej kobiety. Podziwiam jej wiarę i pewność, że wszystko będzie w porządku. Bo może to wystarczy? Skoro nawet w momencie, gdy Heather zostaje napadnięta, przez grupę uzbrojonych bandytów, z pomocą przychodzą jej lokalni rybacy, to może właściwie nie ma się czego bać? Może wystarczy niezachwiana pewność i przekonanie, że wszystko będzie dobrze, a życie szczęśliwie dla nas samo się ułoży?

"Uśmiechnęłam się, uświadomiwszy sobie, że naturalny porządek rzeczy wrócił na swoje miejsce. Będę przemierzać Afrykę sam, Dan zaś ruszy w swoją podróż - tak jak to od początku miało być."

Jednak Ubuntu, to przede wszystkim powieść o poszukiwaniu istoty człowieczeństwa. O tym co nas definiuje jako ludzi, co sprawia że jesteśmy szczęśliwi, jak wielka rolę w naszym życiu odgrywa druga osoba. Heather Ellis niejednokrotnie na swojej drodze spotykała mnóstwo życzliwych i przyjaznych ludzi, dzięki którym poznała Afrykę jej zwykłych mieszkańców. Ich problemy, społeczność i gościnność oraz dobre serce dla każdego zbłąkanego wędrowca. I to jest sens słowa ubuntu. Duch przyjaźni, wzajemnej pomocy i dzielenia się tym co mamy. 

To także powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, przekraczaniu wewnętrznych lęków i barier. To historia o próbie zgłębienia natury otaczającego nas świata, zrozumienia jego wewnętrznego przesłania, odkrycia tego co w życiu najważniejsze. Wyprawa w głąb Afryki była dla Heather prawdziwym wyzwaniem, próba charakteru i samodyscypliny. Czarny ląd niejednokrotnie uczył kobietę pokory zsyłając na nią choroby czy awarie TT, które uniemożliwiały dalszą podróż. Jednak te wszystkie przeciwności losu tylko umocniły jej w przekonaniu, że ścieżka która wybrała, była tą przeznaczoną jej przez los.

Heather Ellis 
Od strony merytorycznej, właściwie nie jestem w stanie się do niczego przyczepić. Autorka ma bardzo lekki i przyjemny w odbiorze styl, w wyniku czego powieść czyta się bardzo płynnie i szybko. Styl ten określiłabym nawet słowem gawędziarski, ponieważ Ubuntu, to właściwie zredagowane zapiski z pamiętników podróży bohaterki. Autorka dzieli się z czytelnikiem, najbardziej intymną sferą swojego życia, co powoduje nawiązanie wręcz namacalnej więzi z czytelnikiem. Rozczarowały mnie jednak opisy wszystkich tych zniewalających miejsc, które Heather zobaczyła w trakcie swojej wyprawy. Prawdopodobnie nigdy nie będę miała możliwości, zobaczenia sławnych na całym świecie, parków narodowych, więc liczyłam, że zobaczę je oczami autorki. Oczywiście nie zostały one pominięte, jednak Ellis skupiła się bardziej na innym aspekcie swojej wyprawy, w wyniku czego zachwycające krajobrazy, zostały odsunięte na dalszy plan. 

Ubuntu to niezwykła opowieść o szukaniu istoty człowieczeństwa i szukaniu własnej tożsamości. To opowieść o magicznym kontynencie, pełnym skrajności, a jednocześnie tak prawdziwym i wolnym od konsumpcjonizmu i niszczącej techniki państw zachodnich. Jest to historia skłaniająca do refleksji, która z pewnością poruszyła pewną strunę w mojej duszy. Ogromnie się cieszę, ze miałam możliwość poznać Heather Ellis i serdecznie polecam jej powieść wszystkim osobom, w których pieści bije serce małego włóczykija.

Ocena 8/10

Za tę magiczną podróż przez bezdroża Afryki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

~Anna Pawłowska 

2 komentarze:

  1. Baza wydaje się całkiem ciekawa, choć nie nadzwyczaj innowacyjna. Znam kilka podobnych historii traktujących o Afryce, dlatego nie sądzę, bym bardzo szybko sięgnęła po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście zwróciłam uwagę na tę powieść, ponieważ zapowiadała samotną, motocyklową wyprawę :) Jeżeli czytałaś coś podobnego, gdzie motywem przewodnim była podróż na motorze, chętnie się zapoznam.

      Usuń