środa, 6 września 2017

"Uczniowie Cobaina" - Miroslav Pech [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]



"To jest zupełnie inny świat niż ten, który znałem dotychczas."

                Jedno krótkie zdanie, które w stu procentach opisuje moje odczucia po lekturze "Uczniów Cobaina", czeskiego pisarza Miroslava Pecha. 

                Dorastanie nie jest łatwe. Każdy z nas jest tego świadom, bo przeżył to czasem wyjątkowo trudne odnajdywanie własnej drogi. Kierunku, w którym postanawiamy prowadzić swoje życie. Głównego bohatera poznajemy w czasie, kiedy młodzi ludzie stają się bardzo podatni na sugestie. W telewizji pojawia się wstrząsająca dla kulturalnego świata informacja o samobójczej śmierci wokalisty zespołu Nirvana, Kurta Cobaina.  Wydarzenie, które początkowo staje się jedynie tłem do odkrywania przez młodych bohaterów wszystkich aspektów życia, a później ukazuje młodzieży niemal ścieżkę egzystencji. 

             Główny bohater poznaje Beatlesów, dowiaduje się o tragicznej śmierci Johna Lennona. Ogarnia go prawdziwie fanowska mania, z zapałem nosi specyficzne, charakterystyczne dla zmarłego muzyka okulary, zapuszcza włosy i ukazując wszystkim dookoła "Victorię", mówi "pokój, bracie!". W międzyczasie głównym daniem staje się octówka, papierosy podkradane cichaczem wszystkim po kolei, następnie skręty, kończąc na grzybkach i LSD. Potem pojawia się faza na ciężkie brzmienia, a idolem staje się zmarły kilka lat wcześniej Cobain. 


                To życie nastolatków, którzy w jakiś sposób próbują zdefiniować samych siebie, przez co sięgają po takie, a nie inne specyfiki. Ileż to planów już było? Zespół, kariera w gastronomii, tyle ścieżek, a tak mało czasu na decyzję. 

                W książce poznajemy świat z perspektywy jednego z członków wesołej, ogarniętej alkoholowym otępieniem lub narkotyczną euforią nastolatków, a potem młodych dorosłych.  Problemy ze szkołą, wagary, trudności wychowawcze, imprezy, halucynacje... brzmi przygnębiająco? Niekoniecznie. Mimo że cała historia w jakiś sposób jest naznaczona poprzez styl życia głównych bohaterów negatywnie, to opowieść ta jest pełna humoru i zabawnych sytuacji, często związanych właśnie z upojeniem alkoholowym lub narkotycznym ciągiem narratora. Dziwne pomysły, na które wpaść moją jedynie zwariowane dzieciaki. Na przykład planowane powszechnie samobójstwo, które staje się niemal przedstawieniem dla całej szkoły, a ostatecznie zostaje odwołane niczym impreza. 

"Staję się palaczem. Jestem z siebie dumny. Czuję się prawie tak, jakbym urodził się z papierosem w dłoni."

             Momentami otrzymujemy także zestawienie zwariowanego i chaotycznego życia głównego bohatera z prawdziwie życiowymi problemami. Jednym z nich jest chociażby służba wojskowa jego brata. 

              Okazuje się także, że powiedzenie "żyj szybko, umieraj młodo" nie wzięło się bez przyczyny i młodzi ludzie przez swoją lekkomyślność tracą życie, nie osiągając nawet dorosłości. Stąd nuta goryczy wśród wszystkich tych zabawnych sytuacji, która jest wyczuwalna od pierwszej do ostatniej strony. 

          I wreszcie młodość się kończy, a rozpoczyna się życie, na które niewielu z nich było przygotowanych. Praca, rodzina, obowiązki... jak poradzić sobie z tym wszystkim? Jak żyć, gdy kiedyś ucieczką od problemów był papieros lub skręt, a dziś już nie jest to takie łatwe?

              Przyznam szczerze, że "Uczniowie Cobaina" są dla mnie niebywałym zaskoczeniem. Przede wszystkim nie spodziewałam się tak wszechogarniającego humoru. Bądźmy szczerzy, Cobain kojarzy się raczej z ciężkimi brzmieniami i swego rodzaju głosem wolności dla niepewnych swojej ścieżki ludzi. Niewiele tutaj miejsca dla zabawnych sytuacji, prawda? A jednak ich tutaj nie brakuje. Z uśmiechem czytałam o zwariowanych wybrykach paczki znajomych i wiele razy łapałam się za głowę, myśląc "kto normalny wpadłby na taki pomysł?". Jednocześnie ze stron książki płynie piękna przestroga do wszystkich młodych ludzi. Nie bierz tego, bo skończysz... no właśnie. Jak skończysz?

[źródło]

"Dziś widziałem UFO. Najpierw usłyszałem dziwne brzęczenie. Wiedziałem, że takiego dźwięku nie może wydawać żaden żywy organizm. Brzęczenie cichło, a potem robiło się coraz głośniejsze. [...]
- Słyszałam, że po południu braliście elesde - mówi jedna.
- Fakt - przyznaję - ale to nie ma z tym nic wspólnego."

           Jednocześnie historia została opisana w niezwykle ciekawy sposób. O ile się nie mylę, przez całą opowieść nie znamy imion większości bohaterów. Pojawiają się jedynie takie określenia jak "fioletowa kumpela" lub "biały kumpel". Czy tak właśnie określał ich bohater pod wpływem narkotyków? Dodatkowo opowieść została podzielona na krótkie fragmenty, dotyczące danych sytuacji w życiu głównego bohatera, które jednocześnie opisują słodko-gorzkie życie w latach dziewięćdziesiątych i później. 

             To świetna książka dla młodzieży, która zostaje w pamięci na długo, a jednocześnie dostarcza świetnej zabawy podczas czytania. Serdecznie polecam!

PREMIERA 11 WRZEŚNIA! 
PATRONAT MEDIALNY - BOOKPARADISE.PL

Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania książki oraz możliwość objęcia jej patronatem medialnym bardzo dziękujemy wydawnictwu Stara Szkoła!  

http://stara-szkola.com/

                
~Monika Majorke 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz