piątek, 1 września 2017

"W słoiku. Przetwory przez cały rok" - Kasia Marciniewicz

Koniec lata i początek jesieni nieuchronnie kojarzą nam się z okresem gorączkowego przygotowywania zapasów na zimę. W słoikach zamykane są sezonowe owoce i warzywa przybierając czasami całkiem ciekawą formę. Autorka książki "W słoiku", o której dziś  piszę, znana jest Wam być może ze swojego bloga ChilliBite.pl. 



Przyznaję, że odkąd zobaczyłam tą propozycję w zapowiedziach, wiedziałam, że prędzej czy później musi ona trafić w moje ręce.Wszystko to za sprawą podtytułu, który mocno mnie zaintrygował - "Przetwory przez cały rok".No bo jak? Ale wiecie co? Faktycznie można...Zresztą zobaczcie sami.Pierwszym co zwraca uwagę potencjalnego użytkownika jest oczywiście okładka. W tym przypadku mocno apetyczna, zachęcająca do poznania dalszej zawartości i niosąca nadzieję (wszystko przez tą zieleń) na to, że nawet laikowi uda się  przygotować bezproblemowo całkiem smaczne danie.Kolejną rzeczą, która wpadła mi w oko był podział nie tylko na przetwory typowo deserowe i obiadowe, ale również taki wskazujący na miejsce. Posłużono się tu podziałem : spiżarnia vel. kredens. Rozgraniczono owoce od warzyw, wyodrębniono również mieszanki przypraw, dressingi czy przetwory specjalne za którymi kryją się dania obiadowe, jednak zamknięte w tytułowych słoikach. 







Po wstępie autorki na czytelnika czeka mały poradnik dotyczący metod konserwowania żywności. To dzięki niemu po raz pierwszy odkryłam pojęcia janginizacja (proces duszenia) czy tyndalizacja (konserwowanie produktów mięsnych, z zawartością białka).Autorka skupiła się także na odpowiednim przygotowaniu pojemniczków, co daję gwarancję powodzenia całej sprawy, bo nic tak nie jest w stanie zirytować gospodyni jak  nietrzymająca zakrętka.Tutaj też znajdziemy informację o rodzajach pasteryzacji: na sucho, na mokro i w jakich warunkach.Gdy już przebrniemy przez teorię nasze trudy zostają wynagrodzone pięknymi fotografiami jedzenia, które u mnie od razu powodują rosnące uczucie głodu. Takie to wszystko apetyczne.Ale zanim do sedna czeka nas kolejna dawka wiedzy, dzięki której poznamy różnicę między konfiturami, dżemami a marmoladami. Dowiemy się także czym są pektyny i dlaczego są ważne w procesie produkcji domowych smakołyków.



 Sporo z przepisów znałam, ale znalazło się też kilka które mnie zaskoczyły.Postaram się je wykorzystać przy najbliższej okazji.Wyjątkowo spodobał mi się przepis na ostre wiśnie korzenne, które mocno wpisują się w jesienny klimat.Ciekawostką może być też dla niektórych połączenie owoców i ziół np. w dżemie brzoskwiniowym spotkamy tu... rozmaryn.Następnie wprawnie przechodzimy do przetworów warzywnych, octów i kiszonek, gdzie kryją sie takie rarytasy jak sos do szakszuki czy kimchi. Przeplatają się one z tradycyjnymi recepturami, więc śmiało mogę powiedzieć, że każdy znajdzie to coś dla siebie. W dalszej części znajdziemy sposób na zamknięcie w słoiku ulubionego mięsa czy stworzenie własnej kostki rosołowej. Mnie spodobały się jeszcze  informację o tym jak mieszać zioła do konkretnych dań.Ciekawym i przydanym w moim odczuciu dodatkiem było umieszczenie na końcu książki kilku adresów stacjonarnych i online. Niestety w tym pierwszym przypadku skorzystają głównie mieszkańcy stolicy, ale dostęp online każdemu z nas może się okazać przydatny. To jedna z ciekawiej wydanych książek kulinarnych jakie miałam okazję spotkać. Myślę, że uzupełni niejedną kuchnię i spiżarnię o nowe pomysły. Sprawdzi się także jako prezent nie tylko dla osób , które zaczynają przygodę  gotowaniem.


Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwo Publicat



~Mariola Mazur


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz