wtorek, 19 września 2017

"Z tej samej krwi" - Tobias Olssson



Ostatnio głośno jest o uchodźcach falami napływających do krajów Europy. Ile osób tyle opinii na temat tego, czy to dobrze, czy też wręcz przeciwnie. Jednak negatywne nastroje w społeczeństwie rosną i często dochodzi do tragicznych wydarzeń. Tobias Olsson w swojej książce pod tytułem „Z tej samej krwi” porusza sprawy o podobnej tematyce. To zachęciło mnie do sięgnięcia do jego powieść i teraz chciałabym opowiedzieć Wam o niej w paru słowach.
Jonathan Sandler to korespondent szwedzkiej gazety. Zostaje wysłany do Grecji, a jego zadaniem jest opisanie zabójstwa swojego rodaka – policjanta – zabitego w niewielkiej miejscowości o nazwie Orestiada, znajdującej się na granicy z Turcją. Według lokalnej policji za dokonaną zbrodnią stoi miejscowa prostytutka, bowiem ciało ofiary znaleziono przed wejściem do burdelu. Panna lekkich obyczajów zapada się jednak pod ziemię, a cała sprawa  wywołuje skandal, o którym zaczynają pisać wszystkie tabloidy.
Livia Köhler natomiast jest prawniczką i prowadzi w Sztokholmie sprawy azylantów. Kiedy dowiaduje się o śmierci swojego ojca, postanawia zanurzyć się w mrocznym świecie przemocy i agresji.

„– Tak łatwo zapominamy własną historię – ciągnął. – Nie chcemy już jej widzieć. Myślimy, że zawsze było tak, jak dzisiaj. To naiwne podejście, choć może zrozumiałe, nie wiem. Łatwiej wtedy przymknąć oczy.

Zarówno dziennikarz jak i prawniczka niezależnie od siebie odkrywają coś, co może wywołać strach oraz wzburzenie w europejskim społeczeństwie.
Historia opisana w „Z tej samej krwi” przypomina nieco sieć. Różne wątki i elementy przeplatają się ze sobą, tworząc coś, co zaciekawia czytelnika i nie daje się mu tak szybko rozplątać. Początkowo sprawa morderstwa wydaje się banalna, jednak szybko okazuje się, że taka nie jest, a czytelnik otrzymuje od książki dużą dawkę spisków, machlojek i konfliktów. Również sami bohaterowie są dobrze nakreśleni i wzbudzają sympatię. Ich kreacja należy do tych bardzo udanych. Szczególnie, jeżeli chodzi o Livię. Jest to postać, która musi sama radzić sobie ze swoimi problemami a na dodatek została uwikłana w coś, o czym nie miała pojęcia. To wszystko bardzo na nią wpływa i sprawia, że jest to bardzo barwna bohaterka.

To jest najbardziej niesamowite w myśli o śmierci – świadomość, że twoje życie właśnie się kończy.

W książce oprócz ciekawej i wciągającej akcji mamy też bardzo dobrze nakreślone tło historii. Odnosi się to zarówno do sfery społecznej jak i gospodarczej czy też politycznej. W powieści możemy odnaleźć mnóstwo spisków, tajemnych porozumień czy przekrętów różnego rodzaju. Ponadto jak już wcześniej wspomniałam, autor odwołuje się w swojej książce do bardzo bliskiej nam tematyki emigrantów. Ukazuje problem masowych migracji uchodźców i politykę międzynarodową mającą na celu uregulowanie ich napływu. Pokazane są też nastroje społeczeństwa, które buntuje się przeciwko takiej sytuacji i nie zgadza się z władzami. Zdarzają się też konflikty na tle etnicznym. Ponadto mamy tu też odwołania do przeszłości, na przykład do czystek. Wszystko to powoduje, że historia wydaje się być naprawdę realna i prawdziwa, a przede wszystkim bardzo dobrze nakreślona. Możemy wczuć się w atmosferę opisywanych wydarzeń, zrozumieć pobudki, jakimi kierują się poszczególne jednostki czy też całe grupy.
„Z tej samej krwi” to książka zdecydowanie warta polecenia. Jeżeli nie macie jeszcze dość tematu emigrantów i ciekawi Was ten wątek w literaturze, gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję.

"Jeśli raz zobaczysz zło w czystej postaci, nigdy go nie zapomnisz."

OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca

Sara Chrzanowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz