czwartek, 21 września 2017

"Zaczęło się w Radomiu" - Konrad Mazur

Źródło
Czy potraficie sobie wyobrazić, że w Radomiu istnieją piramidy? Że w piwniczych podziemiach kiedyś były cele, w których znęcano się nad więźniami, a ich współtowarzysze niedoli byli zdolni do makabrycznych czynów? Autor miał naprawdę wybujałą wyobraźnię, żeby stworzyć takie opowiadania!
Książka już samym swoim tytułem wzbudza zainteresowanie, a okładka tylko jeszcze bardziej je podsyca. Czytelnik zastanawia się: "Co też musiało się wydarzyć w tym mieście, że aż książkę o tym napisano?". Mamy tutaj do czynienia z rzeczywistością alternatywną, sam autor snuje swego rodzaju spekulacje o tym, co by było gdyby... Całość dotyczy niby życia codziennego zwyczajnych ludzi, jednak ukazane jest to wszystko w sposób humorystyczny i w pewnym stopniu z ironią, dzięki czemu książkę się wręcz pochłania.

Konrad Mazur próbuje przyjrzeć się bliżej zbiorom opowiadań. Na swoje potrzeby tworzy kilka historii, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak tylko do dobrnięcia do końca tego zbioru. Wtedy bowiem zaczynają nachodzić czytelnika refleksje na temat przeczytanej treści, zaczyna się on zastanawiać nad intencją danego opowiadania i, co konkretnie miało ono do przekazania. W każdym z opowiadań autor w zmyślny sposób poukładał drobne elementy układanki, które czytelnik powinien po kolei zbierać i stopniowo układać w całość. Sama realizacja tego zamysłu trochę kuleje, jednak nie zmniejsza to w najdrobniejszym stopniu przyjemności płynącej z czytania.
"Mojrzesz myślał namiętnie o swojej trudnej sytuacji, o przepowiedni, o mówiącym ognisku, aż usnął. Wtedy to przyśnił mu się sen. Nie taki zwykły, potoczny i banalny. Inny, prawdziwy, namacalny, pełnometrażowy..."
Autor posłużył się tutaj dość przejaskrawionymi odniesieniami do losów, które spotykają danego człowieka, a także ich charakterów. Pokazanie oczywistych wad, takich jak: głupota czy też patriotyzm absolutny, sprawiło, że snute opowieści wydawały się jeszcze bardziej współczesne. Takie odwoływanie się do najprostszych ze wszystkich emocji sporo zabrało z jakości lektury. Gdy dobiegałam do końca danego opowiadania miałam nadzieję na jakieś głębsze przesłanie, jednak się srogo przeliczyłam. Zakończenia były proste, takie, by spodobać się większości czytelników. Możliwe, że sama, będąc na miejscu autora, także bym tak postąpiła. Książkę można potraktować jako jeden wielki podręcznik, który omawia wszelkie przywary wśród narodu.

Źródło
Dużym plusem jest fakt, iż autor umieścił tutaj również języki starodawne, dzięki czemu dane opowiadanie wydaje się jeszcze bardziej autentyczniejsze. Jednak jednocześnie wiąże się z tym spory minus - autor stara się ze wszelkich sił, aby słowa spływające z ust danego bohatera brzmiały jak najprawdziwiej, jednak ma to trochę odwrotny skutek. Osobom takim jak ja, czyli takim które za bardzo nie znają się na starodawnych językach to może nie przeszkadzać, jednak osobę obeznaną może to wkurzyć bądź też zirytować.
Książka potencjał swój miała, jednak można było to trochę lepiej wykorzystać. Nie ukrywam za to, że treść sama w sobie bardzo mi się spodobała i zaintrygowała mnie na tyle, że ciężko było mi się oderwać od kolejnego opowiadania. A gdy dobiegałam do jego końca musiała od razu sięgać po następne, bo tak byłam ciekawa, co też autor wymyślił w następnej historii. Niektóre opowiadania były dla mnie nudne (jak to o Mojrzeszu), a niektóre wręcz wstrząsające (jak te o piwnicy numer 25).
"Za dużo śmierci zobaczył wtedy Wiesław Kalina. Za dużo jak na młodego i wrażliwego chłopaka. Uraz, może jakaś zadra na psychice na stałe zagościła w jego umyśle. I wybuchła wiele lat później. Jak kumulowany zbyt długo w ciasnym pomieszczeniu gaz wybucha pod wpływem ciśnienia, tak Wiesław pewnego dnia nie wytrzymał napięcia w swojej głowie i udusił, gdy spali, żonę i syna."
Zaczęło się w Radomiu to zbiór opowiadań, które niejednego czytelnika zadziwią. Przerażą, wzbudzą zainteresowanie lub zdumienie. Tutaj nie ma miejsca na nudę.  Każdy znajdzie z łatwością jakiś smakowity kąsek dla siebie. A potem może wyruszyć w podróż do Radomia i sprawdzić na własnej skórze, czy w choć jednej historii nie ma grama prawdy ;)



Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Novae Res.




~ Paulina Korek

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Bardzo fajna! Lubię czasem sięgnąć po opowiadania :) A tutaj naprawdę z czystą przyjemnością można je było czytać :)

      Usuń
  2. Dzięki za recenzję. Za miłe słowa i celne uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co dziękować ;) Recenzja była szczera, płynęła prosto z serca, a sam zbiór opowiadań był naprawdę świetny :)

      Usuń