środa, 6 września 2017

"Zginęła mi sosna" - Katarzyna Ryrych

Jak wiele z Was posiada rodzeństwo? Pewnie sporo. Wystarczy być dobrym obserwatorem, żeby zauważyć, że  takie relacje  potrafią być zawiłe. Sama jestem jedynaczką i nie przypominam sobie, żebym kiedyś prosiła o siostrę lub brata, a jeśli już jakiś mi się marzył to straszy, a tego niestety nie sposób zrealizować. W powieściach niejednokrotnie przewijają się rodzinne wątki, ale ten o którym pisze Katarzyna Ryrych jest nieco inny, słodko- kwaśny i przeplatany zdradami.



"Matylda mocno zastukała w drzwi.
-Proszę- odezwała się wyniośle Julia.
Matylda weszła do środka w chwili , gdy Marilyn Monroe chowała za sobą butelkę.
- Siostra ma wysokie ciśnienie i alkohol jej szkodzi- powiedziała Matylda, a Marilyn Monroe zaczerwieniła się.
- To tylko rekwizyt.- bąknęła - Gram...
- Nie obchodzi mnie,co pani gra- wycedziła chłodno Matylda - Obchodzi mnie ciśnienie mojej siostry.(...) Jeśli chce pani dalej ćwiczyć dykcję i ruch sceniczny- powiedziała- proszę zrezygnować z rekwizytów. Łatwo można spaść ze sceny."

"Zginęła mi sosna" to historia życia starszej już kobiety, Matyldy. Obecnie opiekuje się ona wnuczką, której rodzice za pieniądzem wyjechali w świat. Niespodziewanie do jej domu rodzinnego przyjeżdża dawno niewidziana siostra. Zarówno los jak i zupełnie inne charaktery obu kobiet sprawiły, że nie szukały ze sobą kontaktu. Młodsza Matylda była zdecydowanie córeczką tatusia, podczas gdy tak pragnęła miłości i zainteresowania ze strony matki. Ta natomiast dostrzegała wyłącznie przebojową i urodziwą Julię. Matylda przez lata żyjąca w cieniu siostry- aktorki straciła poczucie własnej wartości. Podporządkowała swoje życie mężowi , którego na dobrą sprawę nawet nie kochała. Przyjmując pierścionek a następnie wychodząc za mąż za Tadeusza chciała utrzeć nosa Julii, za którą to początkowo  się oglądał. Lata leciały, Matylda rodziła dzieci i opiekowała się domem, jednak jej ojciec usilnie chciał, by jego córeczka zawalczyła o swoje życie. Za sprawą drobnego podstępu udało się na jakiś czas rozdzielić małżonków, a kobieta trafiła na zasłużone wakacje do siostry ojca. Tam za sprawą jednego z sąsiadów odkryła czym jest prawdziwe uczucie. Pierwszy raz zobaczyła w sobie wartościową kobietę i postawiła na zmiany. Wróciła do domu, męża i dzieci, ale przestała być uzależniona od innych. Wyjazd otworzył jej oczy i dość boleśnie przekonała się, że w sercu jej męża niestety nadal gości Julia, nie ona.




" Z półsnu wyrwał ją głos wnuczki.
- Nie będzie o seksie, bo babcia już się nie pieprzy.To znaczy nie pieprzy się już tak często jak moi rodzice.
Matylda wzdrygnęła się (...)
- A z kim może się pieprzyć twoja babcia?- Głos Weroniki brzmiał dziwnie żywo i normalnie.
- Z panem Jurkiem?- zasugerowała Zuzia.
Szelest trzech par stóp na żwirowanej ścieżce nagle ucichł.
Czasami po prostu dobrze jest nie słyszeć - pomyślała Matylda, nie otwierając oczu."

https://pixabay.com

Pomiędzy siostrami działo się naprawdę sporo i chyba właśnie z tego powodu zainteresowała mnie ta historia. Nie jest to zdecydowanie cukierkowa opowieść o siostrzanej miłości. Wylewa się tu trochę bólu i zwyczajnych ludzkich rozczarowań.Nie mniej wszystko zostało podane w tak zdystansowany upływającym czasem sposób, że czytelnik nie odczuwa bezpośrednio tego żalu, a jedynie lekkie rozrzewnienie. Autorka postanowiła zapoznać nas z losem sióstr nie pisząc o tym bezpośrednio, ale posługując się osobą Matyldy wspominającej dawne czasy. Mamy więc do czynienia z dwoma opowieściami równocześnie. Teraźniejszość pokazuje nam  ich losy: trudy mieszkania razem oraz wdzierającą się pomiędzy nie, postępującą chorobę starszej z sióstr. Jednocześnie odkrywamy rodzinne tajemnicę za sprawą wspomnień Matyldy, które  kobieta przywołuje  w pamięci przy okazji pisania książki.Snute opowieści przeplatane są dialogami " na czasie", których głównymi sprawczyniami są wnuczka Matyldy wraz z koleżankami.  Momentami podczas lektury w oku zakręci się łezka, innym razem na usta wychodzi uśmiech. Mnie bardzo podobało się to balansowanie pomiędzy tym co dobre, a tym co już mniej.


Ocena : 7/10



Za możliwość przeczytania dziękuję : Wydawnictwo MG




~Mariola Mazur

3 komentarze:

  1. Brzmi niesamowicie ciekawie i wiem, że chcę na pewno ją przeczytać. No i polski autor, kolejny do kolekcji!

    Buziaki ♥
    https://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja również lubię i polecam polskich autorów.Mam do nich szczęście :)

      Usuń
  2. Okładka przyciąga wzrok, chociaż trochę mnie zmroziło to coś zamiast głowy :)

    OdpowiedzUsuń