wtorek, 24 października 2017

"Bóg w wielkim mieście" - Katarzyna Olubińska


Nigdy nie czuję się dobrze, gdy pojawia się temat wiary, Boga czy kościoła. Każdy z nas ma inne zdanie na ten temat, a dyskusja często kończy się kłótniami, o to kto ma rację. Kiedyś myślałam, że tylko ateiści chwalą się swoją ,,wiarą”, bo to było modne, a katolicy wstydzą się Boga.  Teraz odnoszę inne wrażenie i cieszę się, że zachodzą takie zmiany. Chciałam przeczytać tą książkę, ponieważ napisała ją zwykła kobieta, taka jak ja, nie ksiądz, nie zakonnica.

Katarzyna Olubińska jest dziennikarką, która nie kryje się ze swoją wiarą i właśnie o tym napisała swoją książkę ,,Bóg w wielkim mieście”, prowadzi również bloga o tej samej nazwie. Jako młoda dziewczyna przyjechała do Warszawy, zaczęła w pocie czoła pracować na swój sukces, ale pewnego dnia poczuła, że czegoś brakuje jej w życiu. Wtedy zwróciła się do Niego i dostała odpowiedź. W tej książce opowiada o swojej drodze do poznania Boga i przeprowadza szczere rozmowy z gwiazdami, które również oddają się pod Jego opiekę.


Muszę przyznać, że bałam się tej książki, ale przepiękna okładka po prostu podziałała na moje zmysły i stwierdziłam, że postaram zmierzyć się z tą lekturą. Samą Katarzynę Olubińską kojarzę oczywiście z Dzień Dobry TVN i kilka razy zdarzyło mi się pobieżnie przeglądnąć jej bloga. Zaciekawiła mnie jej historia oraz innych sławnych osób, z którymi miała okazję rozmawiać o Bogu, wierze i tym jaki mają stosunek do wielu spraw. Sama raczej jestem w fazie poszukiwań swojego miejsca w świecie i mam neutralne zdanie w kwestii Boga i kościoła. Dlatego podchodziłam do tych wszystkich historii bez emocji, z czystym umysłem i bez żadnych oczekiwań. Po prostu chciałam to przeczytać i spróbować wyciągnąć wnioski. 

Nie spodziewałam się tego, ale początek kompletnie wchłonął mnie w tą książkę i aż trudno było mi ją odkładać. Autorka kupiła mnie już od pierwszego zdania, a później było tylko lepiej. Po prostu polubiłam się z stylem jej pisania, ale czego innego mogłam spodziewać się po dziennikarce? Kaleczenia języka? Historie, które opowiada Katarzyna chwytają za serce, są wręcz magiczne i inspirujące.

Wywiady, które autorka przeprowadziła z osobami, które na co dzień żyją w świecie show biznesu, były bardzo szczere i pozwalały poznać tych ludzi z całkiem innej strony. Jeśli komuś wydawało się, że sława i pieniądze dają szczęście, to jest w ogromnym błędzie. Dla tych ludzi znaczenie mają całkowicie inne wartości, otwarcie mówią o swojej wierze, nie wstydzą się jej, ale także nie afiszują się ze swoją miłością do Boga. Miałam okazję poznać punkt widzenia przeróżnych osób – kobiet, mężczyzn, młodych, starszych, aktorów, piosenkarzy, małżeństwa czy nawet restauratora. Uwierzyłam w każde ich słowo, bo biła z nich autentyczność, nie czułam, że ktoś stara się ponad wszystko podkreślać jak bardzo dobrym jest człowiekiem, bo chodzi do kościoła i modli się. Wręcz przeciwnie – wyznawali, że są słabi, popełniają błędy i często błądzą. A ja taką szczerość zawsze doceniam.


Katarzyna Olubińska, między rozdziałami z wywiadami, opowiada o sobie. Możemy dowiedzieć się o tym jak odnalazła drogę do Boga, jak podchodzi do swojej wiary, jak oceniają to inni lub jak sobie radzi w wielkim świecie. Często przytacza słowa papieża Franciszka lub Jana Pawła II i widać, że są one dla niej bardzo ważne i inspirujące. Oczywiście przyznaje się również do momentów słabości i opowiada jak sobie z nimi radzi. Każdy rozdział jest pełen historii, które ją spotkały i jeszcze bardziej zbliżyły do Boga. Niektóre z nich są naprawdę niezwykłe i aż trudno w nie uwierzyć, ale… ja wierzę. Jej relacje są przepełnione emocjami i każde słowo ma moc oraz głębszy sens. Opowiada całą sobą i daje naprawdę piękne świadectwo, inspiruje i zmusza do głębokiej refleksji. 

Czytając, miałam takie… dziwne uczucie spokoju. Wiedziałam, że nikt nie chce zamydlić mi oczu ani przekonywać do swoich racji. Sama mogłam zdecydować jak zinterpretuje słowa tych wszystkich ludzi, nikt niczego mi nie narzucał, a tego trochę się obawiałam. Nie lubię nachalności, wciskania swoich przekonań na siłę i muszę przyznać, że kilka razy już spotkałam się z taką sytuacją. Zostałam zainspirowana, nie przytłoczona.

Książka oprócz pięknych słów, jest również naprawdę dopracowana graficznie. Całość jest utrzymana w pastelowych kolorach, na pojedynczych stronach są subtelne rysunki i najważniejsze – dwie wstążki, którymi można zaznaczać stronę, na której się skończyło. Bardzo ciekawe rozwiązanie i na pewno praktyczne, bo nie trzeba używać zakładek. Nie wiem jak inni, ale ja zawsze je gubię, zwłaszcza czytając w domu.

Co myślę o tej książce? Z pewnością jest szczera, osobista i inspirująca. Miałam okazję poznać sławnych ludzi z całkowicie innej strony i przeczytać o czymś więcej niż afery kreowane przez telewizję. Jest to jedna z lektur, które zostają w pamięci i mogą coś zmienić w naszym życiu. Czy ja wyciągnęłam jakieś wnioski? Czy postanowiłam się zmienić? Jeszcze nie wiem, ale bez wątpienia te wszystkie historie wywołały lekkie zamieszanie w mojej głowie i skłoniły do przemyślenia pewnych spraw oraz dalszego szukania ścieżki, którą podążę. Szanuję autorkę, że postanowiła podjąć ten temat i podeszła do niego profesjonalnie, ale przede wszystkim ludzko.



Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu WAM





Patrycja Bomba  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz