poniedziałek, 23 października 2017

"Cela" - Jonas Winner



Wiecie, jak można prosto i trafnie zrecenzować książkę Jonasa Winnera pod tytułem „Cela”? Wystarczy zwykłe „WOW!”. To słowo (pisane wielkimi literami i z wykrzyknikiem na końcu) najlepiej opisuje to, co nam ta powieść oferuje. Można też użyć innych wyrazów, takich jak „zaskakująca”, „przerażająca”, „niesamowita”, ale one nie oddadzą w pełni wyjątkowości tej pozycji.

Sammy to jedenastoletni chłopiec, którego poznajemy w momencie przeprowadzki do Berlina, dokąd pojechał wraz z rodzicami. Jego nowym domem staje się od tego czasu duża willa z ogrodem. To dość spora zmiana jak na kogoś w tym wieku, więc nic dziwnego, że Sammy ma problemy z przyzwyczajeniem się do nowego otoczenia. Dni mijają mu więc na włóczeniu się po posiadłości i zgłębianiu jej tajemnic. Jednak pewnego dnia chłopiec odkrywa coś, co mocno szarpie jego psychiką. W schronie przeciwlotniczym należącym do domostwa odkrywa coś wstrząsającego. W zamkniętej celi wyłożonej gumową folią więziona jest przerażona dziewczynka, tylko kilka lat od niego starsza. Przestraszony Sammy ucieka, jednak już następnego dnia postanawia pomóc nieznajomej i uwolnić ją z przerażającego miejsca. Niestety okazuje się, że wszelki ślad po dziewczynce zaginął…

„– Czy słyszałeś kiedyś płaczące dziecko?(...) To dźwięk, odgłos, który przenika cię na wskroś. Żadna muzyka, żadna kompozycja nie może ugodzić cię boleśniej, wywołać większego niepokoju niż płacz dziecka.”

Czytaliście kiedykolwiek thriller psychologiczny opowiadany z perspektywy dziecka? Nie? Ja również. Aż do czasu sięgnięcia po „Celę”, nie sądziłam, że kiedykolwiek coś takiego trafi do moich rąk. W sumie, kiedy zorientowałam się, iż świat w książce opisywany będzie oczami dziecka zniechęciłam się do niej. Nie przepadam za tego typu zbiegami, wolę bardziej dojrzałe spojrzenie na świat. Jednak było to chwilowe uczucie. Okazało się bowiem, że to świetne, wręcz genialne, posunięcie ze strony autora. Nie dość, iż wyjątkowo oryginalne i ciekawe, to na dodatek doskonale wykonane!

„Kiedy dziś wracam myślami do tego miasta, widzę czarny, wilgotny świat, w którego mroku czyhają jakieś postacie. A w podziemiach, pod miastem, panuje nieustanny ruch, sprawiający, że cały ten twór- ulice, domy, budynki- niezauważalnie faluje w górę i w dół.”

Sammy jest przerażony swoim odkryciem. Na dodatek, kiedy w końcu zbiera w sobie odwagę i postanawia powiedzieć o wszystkim rodzinie, ta mu nie wierzy. Policja również bagatelizuje sprawę, a chłopiec zostaje skierowany na terapię. Ta jednak mu nie pomaga. Daje jednak czytelnikowi do myślenia. A co jeśli chłopiec naprawdę jest chory, a dziewczynka w celi to jedynie urojenie? Autor bardzo stara się, byśmy tak szybko nie znaleźli odpowiedzi na to pytanie. Cały czas nas mami i zwodzi, posuwa różne pomysły na rozwiązania zagadki, by w końcu wyśmiać nasze starania i na koniec wbić nas głęboko w fotel. Jedyne czego byłam pewna podczas czytania tej książki to fakt, że niczego nie mogę być pewna.

„Istnieją rzeczy, które mogą się przydarzyć, przerażające rzeczy, które są tak straszne, że kiedy się dzieją, sprawiają, że z piersi nieustannie wyrywa się krzyk.”

Książka jest thrillerem psychologicznym, jednak umie przerazić jak niejeden horror. Wszystko przez to, że nie tylko Sammy odczuwa strach. Jego emocje w jakiś sposób przechodzą także na czytelnika, przez co ten bardzo często z szeroko otwartymi oczami i szybciej bijącym sercem czyta kolejne strony, zastanawiając się przy okazji, czy dla własnego zdrowia psychicznego nie powinien jej odłożyć. „Cela” jednak nie pozwala tak łatwo się porzucić. O nie! Jeżeli raz wpadłeś w jej sidła, łatwo się z nich nie wywiniesz, zapewniam Cię. Ona będzie Tobą manipulować, mamić Cię i sprawi, że pomimo targających Tobą emocji, nie odłożysz jej na półkę.

„Znacie to? Uczucie rozrywania do krwi, gdy coś ściera was tak bardzo, że rany być może nigdy się nie zabliźnią? Kiedy wasze oczy otwierają się tak szeroko, że nie wierzycie, iż mogą aż tak się rozewrzeć? Kiedy doświadczacie tego, jak wydarzenia wokół was bezpowrotnie tną na strzępy wszystko, kim byliście do tej pory?”

Czy polecam książkę Jonasa Winnera? Zdecydowanie tak! Jednak lojalnie ostrzegam – to może się źle skończyć dla Waszej psychiki! 

OCENA: 10/10
Znalezione obrazy dla zapytania initium wydawnictwo
 Sara Chrzanowska


                   

5 komentarzy:

  1. Przyznam się szczerze, że na początku pomyliłam ten tytuł z książką "Cela 7". Wow, 10/10 to mocna ocena książki. Ja osobiście uwielbiam thrillery i wszelkie książki, które pozostawiają jakiś ślad na psychice czytelnika. Zdecydowanie muszę sięgnąć po ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba jedna z dwóch książek, którą tak wysoko oceniłam. I początkowo też pomyliłam te książki, ale mi się okładka nie zgadzała :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie książka aż tak nie zachwyciła. Miałam problem ze środkową częścią, która trochę przynudzała. Doceniam narrację z perspektywy chłopca oraz poruszanie kwestii zdrowia umysłowego, ale gdyby nie zakończenie, to byłabym zawiedziona. Takiego rozwiązania z pewnością się nie spodziewałam. Niezły szok!
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. WOW. Faktycznie WOW. Jak przeczytałam że głównym bohaterem jest mały chłopiec byłam przekonana że potem dorasta i dzieje się akcja a tutaj proszę... faktycznie nigdy nie czytałam thrillera pisanego z perspektywy dziecka. A wiemy że w horrorach/thrillerach to dzieci są zazwyczaj najbardziej creepy :D
    Dopisuje Celę do chciej-listy!

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja recenzja mocno kusi, do sięgnięcia po ten tytuł, jednak sama nie wiem czy jestem na to gotowa :)

    OdpowiedzUsuń