niedziela, 15 października 2017

"Dziennik osobliwych listów" - James Dashner



Muszę przyznać, że mimo tylu cudownych książek, jakie do tej pory przeczytałam, strasznie brakowało mi fantastyki. Chyba już na zawsze ten gatunek zostanie moim ulubionym, do którego z wielką przyjemnością będę ciągle powracać. Tak więc moja radość była ogromna, gdy sięgałam po „Dziennik osobliwych listów” Jamesa Dashnera, który właśnie do tego gatunku przynależy.
Atticus Higginbottom w szkole uważany jest za kujona i dziwadło. Rówieśnicy nie traktują go z tego powodu zbyt dobrze, więc nie ma zbyt lekko. Dodatkowo dziwnie się ubiera – mianowicie nosi szalik, którym zakrywa tajemnicze znamię. 15 listopada chłopak dostaje list od niejakiego M.G.. Czyta w nim, że ma szanse ocalić wiele istnień. Jednak nieznajomy nadawca jednocześnie ostrzega go przed śmiertelnym niebezpieczeństwem, jakie na niego czeka, jeśli zdecyduje się podjąć wyzwanie. Co spotka naszego bohatera i jakie przygody przeżyje? Czy znamię chłopaka ma coś wspólnego z całą misją?
James Dashner zapewne części z Was nie jest obcy. Jednak tym, którzy go nie kojarzą, spieszę z wyjaśnieniem. Wspomniany pisarz stworzył między innymi cyklu „Więzień Labiryntu”, który doczekał się nawet ekranizacji oraz został okrzyknięty zarówno literackim jak i kinowym hitem. Autor jest także twórcą innej, mniej znanej trylogii, pod tytułem „Doktryna nieśmiertelności”.
Muszę przyznać, że nie czytałam dotychczas nic z twórczości Jamesa Dashnera. Obejrzałam jedynie pierwszą część „Więźnia Labiryntu” (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to ekranizacja), który przyznaję bardzo mi się podobał. Nazwisko pisarza uleciało mi jednak z pamięci i dopiero sięgając po pierwszy tom cyklu „Trzynasta rzeczywistość” przypomniałam sobie o nim. Muszę przyznać, że dzięki tej książce wywarł na mnie dość pozytywne wrażenie, przez co mam ochotę sięgnąć także po jego pozostałe powieści.
Początkowo myślałam, że książka będzie dość schematyczna. W końcu mamy nieakceptowanego przez rówieśników nastolatka z dziwnym znamieniem, okrzykniętego kujonem i dziwadłem. Dość oklepany początek. Jednak z każdą kolejną stroną czytelnik zmienia zdanie o tej powieści. Mimo pewnych dość znanych schematów, pojawiają się w niej bowiem całkowicie inne i oryginalne wątki. Akcja jest bardzo dynamiczna, toteż nie ma nawet chwili na nudę. Jest dużo interesujących postaci, ciekawych wydarzeń, a fabuła naprawdę wciąga. Dodatkowo książka napisana jest raczej lekkim językiem, przez co czytanie jej nie dłuży się.
Kreacja bohaterów nie jest zbyt pogłębiona. Postacie są co prawda różnorodne i ciekawe, ale nieco brakuje im głębi. Nie ma też poszerzonego aspektu psychologicznego, przez co książka nie należy do zbyt wymagających, co jednak jest jej zaletą. Zdecydowanie można się przy niej zrelaksować i odpłynąć w świat wyobraźni. Ponadto biorąc się za tę pozycję, nieco obawiałam się, że będzie mi przeszkadzał wiek głównego bohatera. Zazwyczaj czytam książki, gdzie postacie mają mniej więcej tyle lat co ja lub są nieco starsze. Prawdę mówiąc, początkowo ciężko było mi się przestawić, jednak z czasem przestałam zwracać na to uwagę.
Odniosłam wrażenie, że twórczość Jamesa Dashnera, mimo że zaliczana do fantastyki, ma w sobie mało magii. Nie jest ona filarem historii, ale raczej dodatkiem dopełniającym ją. Dla tych, którzy średnio lubią fantastykę zapewne jest to duży plus. Dla mnie było jej jednak trochę za mało. Wolę książki bardziej rozwinięte pod tym względem.
Niemniej polecam „Trzynastą rzeczywistość” szczególnie młodszym czytelnikom, którzy w książkach szukają dynamicznej akcji z masą przygód oraz ciekawych bohaterów. Ja natomiast z niecierpliwością wyczekuję kolejnych części cyklu.

OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Wilga.

Sara Chrzanowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz