sobota, 21 października 2017

"Dziwna i taki jeden" - Meagan Brothers



Ładna okładka, intrygujący tytuł i sprawdzone wydawnictwo. Właśnie to przyciągnęło moją uwagę do książki „Dziwna i taki jeden”. Dodatkowo wzmianka o motywie LGBT wydała mi się bardzo intrygująca, przez co z wielką chęcią zgłosiłam się do recenzji wyżej wymienionej powieści. Spodziewałam się czegoś przekroju „Eleonory i Parka” – czyli pouczającej, ciekawej młodzieżówki. A co otrzymałam?



Dwóch przyjaciół: Lula i Rory, których połączyła miłość do popularnego w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku serialu „Z archiwum X”. Oboje dość specyficzni i z mnóstwem problemów okresu dojrzewania. On wychowywany przez matkę lubiącą nalewać sobie za dużo do kieliszka; ona porzucona przez rodzicielkę i wychowywana przez dziadków. Ich relacje jest nietypowa. Jedno pragnie czegoś więcej niż przyjaźń, drugie ukrywa romans z przedstawicielem swojej płci. Jak potoczą się losy dwojga zagubionych nastolatków? Czy odnajdą siebie pośród chaosu, jakim są ich życia?

„Chodzi mi o to, że możesz być, kim tylko zechcesz. Żadne pragnienie nie jest złe, dopóki jesteś wobec siebie szczera. Możesz nawet się zmienić, jeśli dojdziesz do wniosku, że to, czego chciałaś, nie czyni cię szczęśliwą. Nie ma żadnych granic.”

Ostatnio odkryłam, że młodzieżówki też mogą być ciekawą i wartościową lekturą. Niestety „Dziwna i taki jeden” nieco na powrót psują moje zdanie o tym gatunku. Mamy tu bowiem bardzo dużo schematów, przez co powieść Meagan Brothers nie wyróżnia się niczym szczególnym z pośród innych tego typu. Miałam nadzieję, że chociaż wątek LGBT, mało spotykany w literaturze, wybiję tę pozycje i sprawi, iż w jakiś sposób będzie oryginalna. Niestety to też nie do końca sprostało moim oczekiwaniom.

Po pierwsze postacie to typowi bohaterowie powieści młodzieżowych. Mają mnóstwo problemów (mniejszych lub większych), przeżywają to, co się wokół nich dzieje, szukają własnej tożsamości i odkrywają siebie samych. Nic nowego, prawda? Na dodatek momentami Lula i Rory strasznie irytują czytelnika swoim sposobem myślenia czy decyzjami, jakie podejmują. Ich rozterki zdecydowanie mogą doprowadzić do szału. Ich profile psychologiczne również są nieciekawe. Owszem wszystko jest bardzo rozwinięte, wgłębiamy się w ich psychikę i poznajemy przyczyny ich zachowań, ale wydaje mi się to momentami trochę przerysowane i wyolbrzymione.

W książce pojawia się też coś, czego nie lubię w młodzieżówkach. Zazwyczaj ten gatunek kojarzy mi się przygnębiająco, bo bohaterowie mają często życie pełne smutków i problemów. Nie przeszkadza mi to. Ale nie lubię, kiedy autorzy robią ze swoich postaci ofiary losu i zawalają je różnego rodzaju kłopotami. Na przykład Rory – niemość, że jest to homoseksualny chłopak, to na dodatek romansujący z o wiele starszym od siebie mężczyzną, wychowywany w niepełnej rodzinie, gdzie pojawia się problem alkoholizmu. Lula – opiekują się nią dziadkowie, bo matka ją porzuciła, kwestionuje swoją seksualność, zakochana bez wzajemności w swoim najlepszym przyjacielu, który na dodatek jest gejem. Rozumiem, że niektórzy mają ciężko w życiu, ale bez przesady. Czasami miałam wrażenie, że autorka chce poruszyć każdy trudny temat, jaki przyjdzie jej do głowy i obarczyć danym problemem któregoś z bohaterów. W rezultacie wszystko jest aż za bardzo dramatyczne i wyolbrzymione.

„Ale jeśli jeszcze tego nie zrozumiałaś, Lulu, to zapewniam Cię, że nikt nie jest normalny. Praktycznie każdy człowiek, którego spotykasz, stara się odkryć, jak być tak zwaną normalną osobą. Jakby to był jakoś ściśle określony stan. który można osiągnąć, jak zero stopni Celsjusza. Ale każdy z nas jest tylko sobą. Dziwnym, niedoskonałym, dobrym w pewnych sprawach, kiepskim w innych. Nikt nie robi wszystkiego idealnie przez cały czas. Możesz mi zaufać. Nie ma czegoś takiego jak normalność.”

W książce mamy nagromadzenie wątków, przez co powieść wydaje się być przerysowana. Na dodatek „Dziwna i taki jeden” to bardzo schematyczna młodzieżówka. Jednak język i styl autorki są dość lekkie i przyjemne, więc czytanie nie dłuży się zbytnio. Trudno mi powiedzieć, czy polecam Wam tę pozycję czy nie. Pewnie część z Was przepada za tego typu książkami, inni zanudzą się przy niej na śmierć. Zależy, co lubicie, dlatego sami musicie podjąć decyzję, czy chcecie dać szanse tej pozycji

OCENA: 5/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu YA.

Sara Chrzanowska

6 komentarzy:

  1. Nie ciągnie mnie do tej książki, mam właśnie wrażenie, że jest ona przeciętna i szkoda mi po prostu czasu na nią :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wiele nie stracisz, jeśli ją odpuścisz :)

      Usuń
  2. Miałam takie przeczucie co do tej książki (że schematy, że małe dramaty itd.), choć podobnie jak Ciebie początkowo bardzo mnie zaciekawiła tematyka...
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba słuchać swojego czytalniczego gustu! :D

      Usuń
  3. A mnie na odmianę bardzo się podobała. Też irytuje mnie takie nagromadzenie nieszczęść w życiu nastolaktów, jednak w tym przypadku to kupiłam. Wydaje mi się, że właśnie większość problemów bohaterów wynika jeden z drugiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie jak na to patrzeć w ten sposób to może rzeczywiście, jednak mimo wszystko książka wydawała mi się trochę zbyt... depresyjna. Wole coś bardziej pod tym względem stonowane :)

      Usuń