piątek, 27 października 2017

„Głód” – Graham Masterton

Dopiero co ukończyłam lekturę „Głodu” Mastertona i czuję się wewnętrznie wypalona. Ogrom bólu i
cierpienia opisanego w tej książce przygniótł mnie i sprawił, że jestem po prostu smutna. Nie jestem fanką twórczości Mastertona, ale to co napisał wywarło na mnie duże wrażenie. Nie przez to, że było makabrycznie, przygnębiająco i katastrofalnie, choć tak w istocie było, ale dlatego, że opisane wydarzenia brzmią niezwykle prawdopodobnie i jest to po prostu przerażające.

                „Głód” to thriller katastroficzny, którego głównym bohaterem jest Ed Hardesty, bogaty farmer z Kansas. Pewnego dnia, tuż przed zbiorami, na polach okalających jego dom dojrzałe kłosy pszenicy zaczynają gnić. Zaraza rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie i ogarnia cały stan. Nasz bohater stara się dowiedzieć skąd się wzięła choroba i posługując się szantażem wywiera wpływ na senatora Shearsona Jones’a, aby ten udzielił pomocy rolnikom. Polityk godzi się na utworzenie funduszu, na którym prywatni darczyńcy mogliby gromadzić środki dla poszkodowanych farmerów ze stanu, w którym mieszka Hardesty, jednak nie robi tego zupełnie bezinteresownie. Jego pazerność połączona z wyjątkową zjadliwością wirusa oraz innymi nieszczęściami, kładą na łopatki całą amerykańską gospodarkę. Stany Zjednoczone pogrążają się w chaosie, a ludzie tracą swoje człowieczeństwo w obliczu grożącej im śmierci głodowej. Istotnym jest to, że akcja książki rozgrywa się w latach 80-tych ubiegłego stulecia, czyli w okresie, kiedy Stany Zjednoczone prowadziły ze Związkiem Radzieckim zimną wojnę.

                Co mi się podoba w tej powieści? Przede wszystkim bohaterowie, a zwłaszcza Shearson Jones. Jest cyniczni, egoistyczny i hedonistyczny. Momentami odrażający, zwłaszcza gdy jest opisany akt seksualny z jego udziałem. Niewątpliwie inteligentny i przebiegły. Nie wiem dlaczego, ale jak go opisywano wyobrażałam sobie aktora Phillipa Seymoura Hoffmana. Gdyby żył byłby idealnym kandydatem do roli senatora w ekranizacji tej książki. Sam główny bohater też wypada dobrze, choć nie tak efektowny jak wymieniony wyżej polityk. Cieszy mnie to, że Ed nie jest krystaliczną postacią i mimo błędów, które popełnia, budzi sympatię. Niewątpliwie jest bohaterem bardzo tragicznym, którego postawiono przed trudnym wyborem. Nie wspomnę w jakiej sprawie była to decyzja, aby nie pozbawiać Cię Czytelniku przyjemności lektury. Przyznam szczerze, że nie wiem co bym zrobiła na miejscu głównego bohatera. Trochę przeszkadza mi seksualizacja kobiet pojawiających się w książce. Oczywiście są przedstawione jako silne i odważne, ale ich atrakcyjność jest nadmiernie epatowana oraz zachowanie większości z nich jest po prostu wulgarne. Podejrzewam, że był to zabieg celowy, aby wywołać w czytelniku wrażenia, iż wszystko co jest przedstawione w książce, nawet uroda kobiet, jest związana z pierwotnym instynktem, jakim jest pociąg seksualny.

                Co mi się jeszcze podoba? Realizm książki. Nie czytałam wszystkich powieści z dorobku Mastertona, ale była to dla mnie pierwsza pozycja tego autora, która nie zawierała w sobie motywu nadnaturalnego. Pisarz doskonale podkreślił pewną prawdę, iż nie trzeba demonów czy duchów, aby przerazić czytelnika, bo najstraszniejszym potworem jest po prostu człowiek. Wystarczy pozostawić go w ekstremalnych warunkach i zaczyna się piekło. Na szczególne uznanie zasługują krótkie historie „epizodycznych” postaci stanowiące dygresje od wątku głównego. a zwłaszcza wątek pięcioosobowej głodującej rodziny. Ostrzegam, „Głód” tak jak inne książki tego autora jest brutalna, gdyż zawiera szczegółowe opisy m.in. gwałtów i podrzynania gardeł dzieciom. Sposób, w jaki zgwałcono jedną z bohaterek, jest tak okrutny, że miałam ochotę przerzucić stronę. Wracając jednak do realizmu, fakt, w jak prosty sposób można zniszczyć całe państwo jest porażający. Książka dzieli się na dwie części: w pierwszej przedstawiono początek zagłady, w drugiej to, co się działo po nastaniu głodu. Sporo w tej powieści polityki i zakulisowych działań, więc mogą być nią zainteresowane osoby lubiące political fiction. Pisarz dokładnie opisuje rozkład wszelkich więzi społecznych, a wszystko to dlatego, że ludność zostaje pozbawiona jednego podstawowego dobra jakim jest żywność. Smutna to prawda, ale wygląda na to, że to co nas łączy to nasze pełne żołądki
.
                Minusy książki? Fabuła chwilami jest dość przewidywalna oraz zawiera pewne braki w logice. Mianowicie autor zupełnie pominął istnienie farm zajmujących się hodowlą zwierząt, ptactwa czy ryb. Skoro nie było co jeść to stosownym byłoby je zabić. A co ze zwierzyną łowną czy domową? Nie czarujmy się, gdybyśmy byli na skraju śmierci głodowej, każdy Mruczek czy Burek wydawałby się nam apetyczny. Od biedy można byłoby jeść nawet szczury, choć mogłoby to być dość ryzykowne. Masterton pominął również istnienie pasiek oraz czegoś, co wydaje się obrzydliwe, ale w Azji jest rarytasem – możliwości spożywania owadów. Inny wątek: autor wspomina o bezskutecznych próbach ucieczek Amerykanów drogą powietrzną i wodną z kraju. A co z ucieczką lądową przez Meksyk? Podejrzewam, że to mógłby być okres najwyższej prosperity dla meksykańskich szmuglerów.

                Jedna mała uwaga odnośnie okładki książki – według mnie nie pasuje do fabuły. Rozumiem, że porzucone auto, krążące sępy, spękana ziemia i bezlistne drzewa mają sprawić wrażenie wymarłego świata po katastrofie. Jednak książka przedstawia kraj ludzi żywych, tylko powoli nawzajem się wyrzynających lub umierających z głodu. Kolorystyka okładki jest dla mnie lekko kiczowata, ale biorąc poprawkę na to, iż pierwotne wydanie książki było w 1981 roku można uznać, że to swoisty hołd oddany tamtym czasom.

                Polecam tę książkę – mimo minusów, czyta się ją świetnie. Pomysł na fabułę był oryginalny i intersujący. Lektura trzyma w napięciu oraz ma ciekawych bohaterów.

Ocena 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Replika.


Anna Mackiewicz

4 komentarze:

  1. Z chęcią poznałabym tę książkę. Mam na półce kilka pozycji Mastertona :)

    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam, bo książka jest godna uwagi.

      Usuń
  2. Czytałam kilka książek Mastertona i jeszcze nigdy się nie zawiodłam, więc tę na pewno przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do tej pory jeszcze nie tknęłam Mastertona, a kilka książek leży na półce, więc chyba czas zacząć nadrabiać zaległości.

    OdpowiedzUsuń