środa, 18 października 2017

"Jagodowe niebo" - Katarzyna Ziemnicka

Źródło
Piękna, urzekająca okładka. Już chyba staję się z tym trochę nudna, ale nic na to nie mogę poradzić. Ile razy robimy coś, czego potem bardzo żałujemy? Ile razy chcielibyśmy cofnąć czas, przeżyć coś jeszcze raz? Ile razy marzymy coś i ta rzecz do końca naszego życia pozostaje w kwestii marzeń? O tym właśnie jest ta książka. Niby dla młodzieży, ale sądzę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Autorka przygotowała dla nas dwa dość krótkie (w końcu cała książka ma jedynie 150 stron) opowiadania. Główną bohaterką jednego z nich jest Celina. Jej życie wywraca się do góry nogami. Ląduje ona na wsi, u swojej babci, która wiecznie traktuje ją, jak małą dziewczynkę, wszystko musi jej wyjaśniać, co Celinę strasznie denerwuje. Jeszcze bardziej się wkurza, kiedy od zupełnie obcego chłopaka dowiaduje się, że babcia planuje zapisać ją do miejscowej szkoły. A kiedy tam idzie na pierwszą lekcję (która, notabene, była świetna i dziewczyna chciałaby, by ta trwała wiecznie!), to nie zostaje tam przyjęta dość ciepło. Tylko Andrzej obdarzył ją przyjacielskim uśmiechem i błyskiem w spojrzeniu...

Bohaterka drugiego opowiadania to tajemnicza Michalina, która za bardzo z nikim w klasie nie rozmawia, nie ma też jakiejś bliskiej przyjaciółki, której mogłaby się zwierzyć. Nie chce tego przyznać, ale w głębi serca czuje się po prostu samotna. A czara goryczy przelewa się wtedy, gdy wraca z zakończenia roku szkolnego, z uśmiechem na twarzy, a w mieszkaniu zamiast tylko jej i mamy walizki, zauważa jeszcze trzecią, dodatkową. Okazuje się, że mama na ich wspólny wyjazd chce zabrać swojego narzeczonego, Jacka. Wywiązuje się okropna kłótnia, dziewczyna obrażona idzie do swojego pokoju, bo wierzy, że mama za chwilę przybiegnie i będzie ją przepraszać na kolanach. Jednak nic takiego się nie dzieje, wręcz przeciwnie, mama stawia Michalinę przed wyborem - albo jadą wszyscy, we trójkę, albo ona zostaje sama w domu. Wiadomo, co wybiera, prawda? Od tego momentu zaczynają się jeszcze większe problemy dziewczyny. Jak i czy w ogóle poradzi sobie z nimi nasza bohaterka?
"Celina, maszerując, rozglądała się ciekawie. Po prawej stronie miała pole obsadzone żółciutkim rzepakiem, po lewej jeszcze zieloną plantację dorodnych słoneczników. Dalej, pod lasem, sterczały w równym szeregu wysokie wiechy nabite twardymi kolbami kukurydzy. Poza jednym zniszczonym i chyba opuszczonym domostwem z szarym azbestowym dachem nie było tu żadnych innych gospodarstw, dlatego Celina zdziwiła się, gdy nagle usłyszała przeraźliwy dźwięk przypominający łkanie."
Powiem szczerze, że obydwie bohaterki przypadły mi do gustu, choć z zupełnie różnych powodów. Celina to ciepła, lecz bardzo nieśmiała dziewczyna. Może dlatego ją polubiłam i na każdym kroku jej kibicowałam. Nie chcę tutaj spojlerować, więc powiem tylko, że pewne zdarzenie, które wymagało od niej sporej dawki odwagi, najbardziej chwyciło mnie za serce i w pewien sposób wzruszyło.

Źródło
 Michalina zaś może wywoływać odrazę i ma w sobie coś takiego, że jakoś nie chce się z nią zaprzyjaźnić. Na początku też miałam takie odczucia, jednak kiedy w końcu dziewczyna zaczęła zauważać wokół siebie innych, zaczęła się powoli, stopniowo zmieniać, pomyślałam, że jednak warto tej dziewczynie dać szansę. Okazało się bowiem, że jednak ta zamknięta w sobie dziewczyna także pragnie być lubiana, a do tej pory czuła się zwyczajnie samotna. Jej także zaczęłam kibicować, miałam nadzieję, że w końcu jej życie nabierze intensywnych kolorów, że w końcu wszystko się jej poukłada i będzie czuła się szczęśliwa.
Pozostali, bardziej poboczni bohaterowie również byli ciekawie opisani, każdy z nich miał jakąś charakterystyczną cechę, dzięki której wśród innych się wyróżniali.
"Jeszcze gorzej rzecz się miała z chłopakami w klasie. Byli nudni, nieforemni i pryszczaci, a w głowach mieli tylko durne żarty, które prezentowali z wrzaskiem i rechotem. Michalina kompletnie nie zwracała na nich uwagi. Wychodziła z założenia, że jeśli kiedykolwiek zainteresuje ją jakiś chłopak, będzie to zabójczo przystojny, dowcipny i utalentowany, dobrze rokujący naukowiec lub artysta, najlepiej w typie Joe Jonasa z Jonas Brothers."
Tak jak wcześniej wspominałam, książka ta niby przeznaczona jest dla młodzieży, ale sądzę, że nawet starsi czytelnicy znajdą tutaj coś dla siebie. Te dwa krótkie opowiadania niosą za sobą poważną naukę, że nieważne w jakiej sytuacji się znaleźliśmy, warto na chwilę przystanąć i zastanowić się nad tym, czy to aby nie była nasza wina, że coś w naszym życiu się zepsuło. Te historie uczą nas, że nigdy nie jest za późno na zmiany ;)




Ocena: 10/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Literatura.






~ Paulina Korek


2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Tak szczerze mówiąc, to była moja pierwsza książka z tej serii. Ale bardzo przypadła mi do gustu, więc sięgnę chętnie także po inne pozycje ;)

      Usuń