niedziela, 15 października 2017

"Jutro będziemy szczęśliwi" - Anna Dąbrowska

Źródło
Życie lubi nas zaskakiwać, lub kłaść pod nasze stopy wiele kłód, lubi wylewać na nasze głowy kubły zimnej wody. Lubi nam dawać nadzieję, żeby zaraz ją okrutnie nam zabrać. Jednak kto powiedział, że mamy na to się pokornie godzić? Powinnyśmy każdy dzień chwytać w nasze dłonie i żyć tak, jakby następny miał już nie nadejść. I powinnyśmy każdego dnia pielęgnować tak piękne uczucie, jakim jest właśnie miłość.
Zuza pamięta ten dzień, jakby był wczoraj. Było zimno, bardzo zimno. Pamięta, że w sklepie, należącym do jej mamy, wydarzyła się nieprzyjemna sytuacja. Dziewczyna, by ochłonąć wyszła na chwilę na zewnątrz. I tam.... Poczuła się, jakby uderzył w nią piorun. Poznała jego. Adama. On odczuwał podobne emocje i uczucie, co Zuza. Nie zawahał się, by złożyć jej dalekosiężną i dającą ogromną nadzieję, obietnicę. Której, notabene, nie potrafił dotrzymać. Gdy minął rok, Adam bez słowa opuścił dziewczynę.
Minęły właśnie trzy lata od tamtego feralnego wydarzenia. Były one, zarówno dla Adama, jak i Zuzy, bardzo ciężkie. Dziewczyna postawiła sobie za cel, że już nigdy nie obejrzy się na swoją przykrą przeszłość, że musi żyć tym, co jest tu i teraz. I pomimo tego, że do tej pory nie zapomniała Adama, tego chłopaka, który tak bardzo zawrócił jej w głowie i sercu, to musi w końcu odważyć się rozpocząć nowy etap w swoim życiu.

"Wkrótce po zniknięciu Adama umarła babcia. Mój świat ponownie legł w gruzach. Jeszcze nie zdążyłam go odbudować, a on znowu się zawalił. Utraciłam dwie ważne osoby prawie w tym samym czasie. Wiedziałam, że nieszczęścia lubią chodzić parami, ale naiwnie wierzyłam, że zdarzają się tylko w filmach i na kartach książek. Moim ciałem wstrząsnął lodowaty dreszcz na samo wspomnienie tamtych chwil. Teraz było już lepiej. Minione miesiące coraz bardziej zabliźniały bolesne rany, ale pustka wciąż wyglądała z każdego kąta."
Jednak w tym samym momencie Adam podejmuje decyzję, która może przekreślić plany dziewczyny, przekreślić ponownie jej życie i związek, który próbuje stworzyć z nowym mężczyzną, Marcinem. Adam bowiem postanawia odnaleźć Zuzę i wrócić do niej. Chce spróbować jeszcze raz stworzyć z nią coś pięknego, o mocnych podstawach, których nawet najmocniejszy huragan nie będzie w stanie zniszczyć.

Źródło
 Autorka stwarza tutaj iście świąteczną atmosferę - jest śnieg, są choinki, nie może także zabraknąć gorącego uczucia, jakim niewątpliwie jest miłość. Życie wydaje się być tutaj idyllą. Ale nic bardziej mylnego. Autorka swoim bohaterom nie rzuca pod nogi płatków róż, tylko potężne kłody, o które co krok się potykają. Czy Zuza się ucieszy, gdy z powrotem ujrzy swojego dawnego ukochanego? Czy Adam odważy się zawalczyć o jej serce, choć bardzo je zranił? I co najważniejsze, jak na to wszystko zareaguje Marcin? Można by tu powiedzieć, że trójkąt to zdecydowanie dla nich za dużo (choć niektórzy lubią tego typu "zabawy" ;)). Najważniejszym atutem tej powieści jest fakt, iż autorka oddała głos zarówno Zuzie, jak i Adamowi. Dzięki temu, czytelnik nie musi się specjalnie zastanawiać, co czuje i myśli ta druga osoba, bo wszystko ma podane dosłownie na tacy. Poprzez taki zabieg, autorka ułatwiła wczucie się w wydarzenia, które spotykają głównych bohaterów i które wcale miłe nie są. Pokazane jest tutaj idealnie nasze własne życie, które czasem jest tak skomplikowane, że wydaje nam się, że bardziej już nie może.
"Wstałam z sofy, moje serce zdecydowanie za szybko waliło w piersi, a oddech stał się płytki. Pod powiekami zebrały się łzy, które musiałam powstrzymywać przed wypłynięciem. Uciekłam. Zamknęłam się w swoim pokoju, jedynej prawdziwej oazie bezpieczeństwa, gdzie mogłam schować maskę silnej kobiety, a zostawić na twarzy utrapienie, ból i niepewność. To wszystko właśnie teraz czułam. Utrapienie. Ból. Niepewność."
Uwielbiam święta, tę magiczną aurę, która im towarzyszy. I choć nienawidzę wręcz śniegu, to zawsze mam nadzieję, że właśnie pod koniec grudnia choć trochę go jednak spadnie, że otuli wszystko swoim puchem i że sprawi, że czas ten będzie jest bardziej magiczny. Choć już nie odczuwam radości na myśl o ubieraniu choinki, to lubię wszystkie te rodzinne spotkania, te ciepło, które ogrzewa mnie dosłownie od środka. Czy Zuzę i Adama również te wszystkie magiczne momenty spotkają?

Może się wydawać, że to jest ciepła powieść, w której za tło robią właśnie święta, gdzie pachnie piernik, choinka... Że ludzie zapominają o swoich problemach i tylko cieszą się tym, że mają z kim je spędzać. Jednak jest to także historia o trudnych decyzjach, które są czasem podejmowane pod wpływem emocji, niekoniecznie tych dobrych i o tym, że wypowiedzianych słów nie da się już cofnąć, a można kogoś bardzo nimi zranić i zaprzepaścić raz na zawsze swoją szansę na szczęśliwą miłość. Pokazuje ona, jak czasem trudna jest droga do szczęścia. Polecam gorąco tę powieść, każdej osobie, która choć trochę lubi romanse z głębią oraz z świąteczną atmosferą wokół :)

A na koniec zamieszczam utwór, przy którym bardzo dobrze mi się pisało recenzję tej powieści i myślę, że całkiem nieźle do niej pasuje:





Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Zysk i S-ka



~ Paulina Korek

4 komentarze:

  1. Nie przepadam za takimi romansami, ale zbliża się ten magiczny czas, kiedy dobrze się nad nimi pochylić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim magicznym okresie zdecydowanie lepiej jeszcze się je czyta ;)

      Usuń
  2. Ja także dziś opublikowałam recenzję tej książki. Przeczytam ją dawno, ale jakoś nie mogłam się zebrać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam tak zachwycona lekturą, że od razu prawie że wzięłam się za recenzję ;) Ogólnie lubię takie ciepłe historie, które dają nadzieję na lepsze jutro :)

      Usuń