sobota, 7 października 2017

Książki, które zmarnowały mój czas – TOP 5

Na wstępie muszę przyznać, że tytuł jest odrobinę przesadzony, bo nie każda książka, o której dziś napiszę zmarnowała mój czas, w dosłownym znaczeniu tego słowa. Postanowiłam również, że nie będę tworzyć listy WSZYSTKICH pozycji, które mnie rozczarowały. Wybrałam pięć, bo akurat one najbardziej zapadły mi w pamięci. Złych książek raczej się nie pamięta, ale jednak bywa tak, że o niektórych nie da się zapomnieć, bo wiązaliśmy z nimi większe oczekiwania.


Chyba każdy kiedyś natrafił na książkę, która była po prostu beznadziejna i nawet nie mógł jej doczytać do końca. Najczęściej to okładka i opisy intrygują najbardziej, ale jednak treść jest mocno rozczarowująca. Postaram się wyjaśnić, dlaczego konkretna pozycja nie spełniła moich oczekiwań, bez zbędnego rzucania mięsem.

1. Sasha Grey - Klub Juletty 

Źródło 
Do dziś nie wiem, co mnie podkusiło, że w ogóle kupiłam tą książkę i ją przeczytałam. Żałuję, że w ogóle zaprzątałam sobie głowę ,,sprawdzeniem” kunsztu Sashy. Powieść o ,,Klubie Julietty” tak naprawdę była historią o dwóch rzeczach, o których ma pojęcie autorka – filmy dla dorosłych i… inne filmy. Jednym słowem – kompletny dramat.

Sasha Grey w tej książce nie oszczędza sobie wulgaryzmów i wypowiada się na wszystkie tematy, ale czy jest w tym coś mądrego i wartego uwagi? Nawet jeśli tak, to nie da się tego dostrzec na pierwszy rzut oka.

Książka miała opowiadać o tytułowym ,,Klubie Julietty”. Chyba nikt nie będzie zdziwiony, że Sasha wypowiada się na każdy inny temat, a jakimś cudem udaje ominąć się jej główny wątek. Nie polecam, tego nawet dobrze się nie czyta… Podchodziłam do tego chyba trzy razy i po roku udało mi się doczytać do końca, ale tylko dlatego, że jak już wydałam niepotrzebnie pieniądze, chciałam przynajmniej odrobinę zagłuszyć wyrzuty sumienia. 






2. Robert Kviby - Skorumpowani

Źródło
Tej książki za to kompletnie nie zrozumiałam. Od samego początku nagromadziło się kilku albo nawet kilkunastu bohaterów, którzy niby byli całkiem ciekawi, ale w ogóle nie mogłam zapamiętać, kto jest kim. Ten cały chaos znacznie utrudnił mi zrozumienie fabuły.

W przypadku ,,Skorumpowanych” wystąpiła podobna sprawa jak w ,,Klubie Julietty”. Opis mówił o śledztwie charyzmatycznej i dociekliwej pani dziennikarz. Owszem, w książce była jakaś kobieta, nawet sporo się o niej dowiedziałam, ale… zniknęła. Dosłownie. Została porwana już na samym początku i większą rolę w całej fabule odegrał jej facet. Nie było więc śledztwa dziennikarskiego ani dziennikarki.  













3. Efemeryda -  Kazimierz Krycz, Robert Cichowlas 

Źródło
Jaka jest geneza kupna tej książki? Nie mam pojęcia, prawdopodobnie młodzieńcza fascynacja… jakimkolwiek słowem pisanym. Ta pozycja zalegała na mojej półce kilka lat, obrastała kurzem i pewnie niedługo zaczęłaby żyć własnym życiem, ale w końcu się nad nią zlitowałam. Nie nastawiałam się negatywnie, bo muszę przyznać, że okładka nie jest najgorsza, a opis również zapowiadał całkiem niezłą lekturę. Może i nie gustuję w takim gatunku, ale staram się poznawać świat i sięgać po różne książki, a nie zamykać się tylko na jeden rodzaj.

Dlaczego mi się nie podobało? Fabuła była dość słaba, przewidywalna i styl pisania po prostu mnie męczył. Kompletnie nie zrobiło to na mnie wrażenia, ale jednak dotrwałam do końca. Odłożyłam książkę na półkę i nie analizowałam jej zbytnio, bo raczej nie było czego. 










4. Barbara Rosiek - Pamiętnik narkomanki 

Źródło
Nie zrozumcie mnie źle… Nie mam nic przeciwko książce o takiej tematyce, a nawet ją pochwalam. Wiem, że ,,Pamiętnik narkomanki” to wręcz obowiązkowa lektura dzieciaków z gimnazjum (przynajmniej tak było w mojej erze). Dlaczego więc ta pozycja jest w ogóle na mojej liście?

Nie czuję, że dosłownie zmarnowałam czas na przeczytanie ,,Pamiętnika narkomanki”, bo jednak ta książka wniosła dużo do mojego życia i poszerzyła moją wiedzę oraz przestrzegła przez błędem, który mogłam popełnić jako głupia dziewczynka. Jednak kompletnie nie potrafiłam odnaleźć się w tej lekturze. O ile początek naprawdę mnie zaciekawił i wciągnął, tak końcówka była prawie niemożliwa do przebrnięcia. Autorka zaczęła przekazywać informacje w znacznie bardziej skomplikowany sposób, a ja byłam młoda i po prostu nie potrafiłam tego przyswoić.

Żałuję, że zmarnowałam czas na tą książkę kilka lat temu, gdy jeszcze nie potrafiłam jej do końca zrozumieć. Myślę, że dam jej drugą szansę, bo teraz prawdopodobnie wyciągnę z niej odpowiednie wnioski. 






5. E.L. James - Pięćdziesiąt twarzy Greya

Źródło
Nie lubię tej trylogii, ale przeczytałam ją w całości. Byłam nawet na pierwszym filmie, a drugi widziałam jakiś czas po premierze. Dlaczego więc uważam, że zmarnowałam czas? Bo ta książka po prostu jest... kompletnie nie w moim guście. Lubię jeśli powieść jest chociaż trochę związana z normalnym życiem, a Grey był tak idealny jak jakieś bóstwo, a Anastazja tak nieidealna jak pani ze spożywczego na osiedlu. Może głupie porównanie, ale ja tak właśnie to odbieram. Dwójka takich ludzi raczej nigdy nie dojdzie do porozumienia, nie znajdzie wspólnych tematów do rozmowy i nie zwróci na siebie uwagi.

Sam pomysł na fabułę nawet mi przypadł do gustu i może nie czepiałabym się tych rozbieżności związanych ze środowiskami, z których pochodzą bohaterowie, gdyby całość była lepiej napisana. Emocji w opisach Anastazji nie brakuje, ale każde uczucie wyraża za pomocą swojej wewnętrznej bogini. Kompletnie nie polubiłam się z takim stylem, w którym dominują dialogi i naprawdę dziwne przemyślenia głównej bohaterki. Chociaż muszę przyznać, że dzięki temu czyta się błyskawicznie i w sumie to nawet można się trochę pośmiać, a przy okazji poznać historyjkę, którą się polubi lub nie.  Ja niestety przychylam się bardziej do ,,bycia na nie". 







Patrycja Bomba

5 komentarzy:

  1. Czytałam tylko "50 twarzy Greya", ale nie wywarła na mnie ta pozycja dużego wrażanie. "Pamiętnik narkomanki" chciałam przeczytać, ale był dostępny w mojej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ,,Pamiętnikiem narkomanki" w moim przypadku jest jak z lekturą - czytasz, ale z niezbyt wielką przyjemnością. Jednak ze względu na tematykę, myślę że warto jest się trochę pomęczyć, ale z drugiej strony uświadomienie w kwestii narkotyków jest obecnie na dość wysokim poziomie. Nie zniechęcam, ale również nie zachęcam ;)

      Usuń
  2. Trzech pierwszych nie kojarzę, ,,Pamiętnik narkomanki" kiedyś miałam zamiar przeczytać, później doszłam do wniosku, że jednak nie chcę. ,,50 twarzy Greya" mam zamiar obejrzeć film, a czy przeczytam to nie wiem :/

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zarówno film jak i książka ,,50 twarzy Greya" jest słabe :D

      Usuń
  3. Ja ostatnie dwie pozycje uwielbiam ;)
    Pamiętnik narkomanki w gimnazjum czytałam wielokrotnie i do dziś do neigo wracam.

    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń