niedziela, 1 października 2017

"List z przeszłości" - Mairi Wilson

Źródło
Przeszłość powinna nią pozostać na zawsze. Lecz czasem nie daje nam zwyczajnie żyć. Męczy nas swoistymi obrazami, nie daje w spokoju zasnąć. Codziennie staramy się wyprzeć z naszych głów niemiłe wspomnienia, które tylko nas ranią, lecz wcale takie łatwe to nie jest. Mamy złudną świadomość tego, że o czymś już nie pamiętamy, jednak w momentach, w których tego najmniej się spodziewamy, wszystko do nas wraca, ze zdwojoną siłą.
Główna bohaterka nazywa się Alexis Shaw, jej serce właśnie rozpada się na milion kawałków, bowiem w niedługim czasie utraciła ona dwie bardzo bliskie sobie, osoby - matkę oraz nianię. Ich śmierć wywołuje w dziewczynie wiele emocji, w których przeważa smutek, a także złość, za to, że właśnie one odeszły. Lexy kontaktuje się z prawnikiem i dzięki jego pomocy, otrzymuje plik dokumentów. Są to listy oraz pojedyncze kartki z pamiętnika. Są one już dość stare i obnażają wiele tajemnic dwóch bliskich kobiet, które najchętniej ukryłyby je jak najgłębiej swoich dusz i nikomu ich nie zdradzały. Czytając zdanie po zdaniu, Alexis przenosi się do wielu miejsc z czasów przeszłości. Ma okazję poznać miejsce, w którym to wszystko się zaczęło. Udaje się w myślach do rozpalonej gorącym słońcem Malawi w Afryce.

"Wyglądało na to, że znaleźli się na bezpiecznym gruncie; zanim dojechali do szpitala, Lexy zdążyła dowiedzieć się, że Robert wynajmował pokój u Ursuli, kiedy studiował w Edynburgu a później nadal odwiedzał ją raz lub dwa razy do roku, jeśli zdołał."
Źródło
 "Listy z przeszłości" to swego rodzaju thriller od którego naprawdę ciężko się jest oderwać. Czytelnik na każdym kroku natrafia na cień kłamstwa, niedopowiedzeń czy też półprawd. Ciężko oddzielić je od tego, co faktycznie jest prawdziwe. W pewnym momencie już nie wiadomo, co faktycznie miało miejsce, a co było tylko wymysłem wyobraźni. Aż do ostatniej strony odczuwa się pewnego rodzaju niepewność wywołaną tym, jak to wszystko się zakończy. Wraz z główną bohaterką powoli odnajdujemy kolejne elementy układanki, choć przysparza to wiele trudności. Okazuje się, że nawet ci, których braliśmy za sprzymierzeńców, ostatecznie okazują się być kłamcami, a wina rozkłada się na trzy. To lektura, która jednocześnie wywołuje ciarki na plecach, ale także zmusza czytelnika do głębszych refleksji.
"Wyszła za nim ze stołówki bocznymi drzwiami prowadzącymi wprost na duży trawnik, pomimo upału równie nienaganny, co wszystkie mu podobne w Blantyre, poprzecinany siatką wydeptanych ścieżek i obrzeżony krzewami uginającymi się od pomarańczowych i żółtych bugenwilli i innych kwiatów, których nie znała, lecz które Robert potrafił nazwać."
Powieść ta ukazuje, że w życiu nie ma ideałów. Ktoś, kto wydaje nam się prawdomówny aż do bólu, także skrywa gdzieś głęboko mroczne tajemnice. Lexi z pozoru wydaje się być niewinna i sympatyczna, lecz nawet taka słodka postać, ukrywa mroczne sekrety. Jej podróż do Afryki jest pełna niezdecydowania oraz spontaniczności. To swego rodzaju strach, przed tym, co może tam zastać. Jednak, kiedy już podejmie drastyczne kroki, potrafi rzucić się w wir wydarzeń, zwyczajnie poddać się im.

"Listy z przeszłości" to naprawdę świetna książka. Trzyma w napięciu do ostatnich stron, czytelnik aż do końcowych słów odczuwa niepewność względem tego, jak cała ta historia się zakończy. Powieść utrzymana jest w lekkim stylu, który sprawia, że jeszcze trudniej się od niego oderwać. A co ważniejsze, pozycja ta zmusza czytelnika do głębszych refleksji, ciężko jest zapomnieć o tej książce, już po lekturze.



Ocena: 8/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Kobiecemu






~ Paulina Korek

2 komentarze:

  1. Uwielbiam książki skłaniające do refleksji, zawsze zapadają mi w pamięć i dlatego je cenię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, a potem trudno jest o nich zapomnieć :)

      Usuń