niedziela, 8 października 2017

„Malutki Lisek i Wielki Dzik. Świt” – Berenika Kołomycka

         Kompletnie nie byłam przygotowana na to, co przeczytałam w komiksie „Malutki Lisek i Wielki Dzik. Świt”. Spodziewałam się pogodnej fabuły z uroczymi zwierzakami, które rozmawiają o błahych sprawach. Myślałam, że będzie to rozrywka bez większego zaangażowania emocjonalnego. Tak się jednak nie stało. Dlaczego? Odpowiedź znajdziesz poniżej.
       „Świt” to trzeci tom z cyklu „Malutki Lisek i Wielki Dzik”. Poprzednich nie czytałam, ale nie stanowiło to przeszkody, która utrudniałaby lekturę tej części. Bohaterami są młody Lisek, pełen energii i ciekawy świata, oraz jego bardziej stateczny kompan Dzik. Obaj się przyjaźnią i razem spędzają czas na wędrówce. „Świt” opowiada historię krótkiej znajomości tej dwójki z ważką Jetką. Znajomość kończy się niespodziewaną śmiercią Jetki, a Lisek i Dzik muszą uporać się z uczuciami, jakie ich ogarnęły po stracie koleżanki.

          Na początku jest sielsko, zwierzaki skaczą, obserwują otoczenie, poznają Jetkę. Jest lekko i beztrosko. Wtem nagle klimat zupełnie się zmienia. Opowieść staje się mroczna i naprawdę przygnębiająca. Lisek nie radzi sobie z bólem po stracie Jetki. Stara się uciec od niego, biegnąc na oślep. W tej historii smutek jest przedstawiony jako Cień Smutku. Jest to wszechogarniająca czarna plama, która goni głównego bohatera i próbuje go pochwycić w swoje macki. Muszę przyznać, że sposób przedstawienia Cienia jest dość przerażający. Lęk przed uczuciami zaprowadza Liska na skraj przepaści (w sensie metaforycznym i nie tylko), gdzie bohater powoli poddaje się różnym emocjom. Czy się w nich zatraci? I co zrobi Dzik? Czy uda mu się pocieszyć przyjaciela? Tego tu nie powiem.
                Czytając ten komiks byłam naprawdę poruszona, gdyż autorka nadała swoim zwierzęcym postaciom ludzkie emocje. Niewątpliwie wielu z nich, o ile nie wszystkich, doświadczają ludzie, którzy stracili kogoś bliskiego. Nie raz spotykałam się z książkami dla dzieci, których fabuła dotyczyła bardzo poważnych kwestii, jednak „Świt” to mój pierwszy komiks dla młodego czytelnika, który nie stanowił jedynie rozrywki, a opowiadał o tak trudnym temacie jakim jest żałoba.
                Od strony wizualnej rysunki Bereniki Kołomyckiej przypominają mi obrazki malowane
farbami przez dzieci. Bardziej odpowiada mi to, w jaki sposób artystka przedstawia tło (zwłaszcza niebo) niż postaci. Mimika zwierząt jest prosta, choć niewątpliwie zbliżona do ludzkiej. Dla mnie to otoczenie, w jakim znajdują się bohaterowie komiksu, buduje klimat opowieści. Kolorystyka jest bardzo spokojna, choć miejscami dość ponura. Komiks dzieli się na cztery rozdziały: Dzień, Zmierzch, Noc i Świt. Warto zwrócić uwagę na to, jak autorka podkreśliła zmianę pór dnia w sposobie przedstawienia nieba. Mnie te fragmenty ilustracji przypominały obrazy impresjonistów.
                Dla kogo jest to komiks? Myślę, że przede wszystkim dla dziecka, które doświadczyło straty kogoś bliskiego (człowieka czy zwierzęcia). Jako temat do rozmów bez poważnej straty w rodzinie czy wśród przyjaciół, podejrzewam, że będzie to dobra lektura dla dziecka cztero, pięcioletniego lub starszego. Oczywiście wszystko zależy od dojrzałości emocjonalnej i intelektualnej młodego czytelnika i tym bym się sugerowała przy wyborze tej lektury. Moja córka, która nie osiągnęła tego wieku, jeszcze nie dojrzała do takich treści. Istotnym jest jednak, abyśmy my – dorośli, również dojrzeli do takiej rozmowy z dzieckiem i potrafili na spokojnie ją poprowadzić.
                Lektura „Malutkiego Liska i Wielkiego Dzika. Świt” okazała się bardziej poruszająca niż mogłam przypuszczać. Cieszę się, że przeczytałam coś, co dało mi do myślenia w tak przystępnej formie. Kiedyś jeszcze przeczytam ten komiks mojemu dziecku, choć może nie teraz.

Ocena 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu EGMONT.

Anna Mackiewicz



(adnotacja: na pierwszym zdjęciu umieszczono figurkę dzika firmy Animal Planet)


1 komentarz:

  1. My czytałyśmy tylko pierwszą część z serii. Bardzo nam się podobała. Temat poruszany w świcie jest trudny, ale chyba nie do uniknięcia w pewnym momencie życia naszych dzieci. U nas trzylatka już od jakiegoś czasu zadaje pytania o śmierć, chociaż wszyscy najbliżsi żyją. Zauważyłam, że jętki są popularne w książkach o przemijaniu przeznaczonych dla dzieci, innym przykładem jest "W pogoni za życiem", którą już znamy. Koniecznie musimy kiedyś sięgnąć po "Świt".

    OdpowiedzUsuń