czwartek, 19 października 2017

"Między niebem a Lou" - Lorraine Fouchet

Źródło
Powiem wam, że lubię odkrywać zupełnie nowych autorów, z którymi nigdy wcześniej nie miałam styczności. Czuję wtedy swego rodzaju niepewność, co mnie czeka w środku. Bo piękna okładka to jedno, a treść to zupełnie co innego, jak wiele razy miałam okazję się już przekonać. Bardzo rzadko trafiam na tzw. "perełki", które wzbudzają we mnie ogromny zachwyt i chęć czytania non stop. Takim właśnie przypadkiem była ta powieść, która we Francji podbiła bezapelacyjnie serca czytelników, zdobyła kilka nagród literackich, no i, oczywiście, stała się bestsellerem. Zaś w Polsce jest to pierwsza wydana powieść tej autorki. Czym ona zaskarbiła sobie aż tak wielką sympatię?
Główny bohater ma na imię Joseph i kiedy mamy okazję go poznać, znajduje się w przykrej chwili swego życia - właśnie zmarła jego ukochana żona. Była ona swoistym światełkiem w jego życiu, które nadawało mu sensu bycia. Jednak rok temu zaczęło coraz słabiej świecić, aż w końcu ostatecznie zgasło. Zawsze była ona gotowa do pomocy, na jej twarzy zawsze gościł uśmiech i zawsze postępowała z klasą. Jedynym jej minusem było chyba to, że nie potrafiła w ogóle gotować. Joseph nigdy nawet nie próbował sobie wyobrazić, jakby wyglądało jego życie bez tej cudownej osoby, bez ukochanej żony. Jednak po jej śmierci będzie musiał jakoś sobie poradzić z otaczającą go rzeczywistością. Kiedy jeszcze Lou była na siłach, spisała długi list, który jej mężowi odczytuje notariusz. Wspomina w nim, że choć ich dorosłe dzieci zrobiły wielkie kariery, to jednak nie odczuwają w pełni szczęści. Zobowiązała więc swojego ukochanego, by zadbał o to, by ich dzieci zrozumiały, co to jest prawdziwe szczęście. I co najważniejsze, by je w końcu odnalazły.
 
"Ślub w październiku, zaproszenia już wysłane. Cyrian stanął do tych samych egzaminów wstępnych, ale oblał je, jego nowa przyjaciółka Albane go pociesza. Mówisz, że to go ustawi do pionu. Ja uważam, że to poniżenie wcale nie było mu potrzebne. Jesteś cudownym lekarzem, ukochany, ale nie rozumiesz naszego syna. Ty zrobiłeś wszystko, by zostać ordynatorem, Cyrian tak bardzo boi się ciebie zawieźć, że ten strach go po prostu paraliżuje."
Jeżeli mu się to uda, otrzyma kolejny list od Lou, umieszczony w butelce. Nasz bohater jest z zwodu lekarzem. W pewnym momencie dociera do niego to, że tak bardzo skupił się na swojej karierze, na swojej pracy, że nie interesował się za bardzo swoimi dziećmi i obecnie niewiele jest rzeczy, które o nich wie. Jak w takim razie pokazać im prawidłową ścieżkę do ich szczęścia? Jest to tym trudniejsze, że jego własny świat legł właśnie w gruzach.

Źródło
Co jest piękne i ujmujące za serce, to nie tylko cała historia, ale też to, że do głosu zostali dopuszczeni członkowie rodziny Lou, a także kilka osób z jej otoczenia. Tak naprawdę śmierć Lou ma wpływ na każdego z nich z osobna i razem wziętych. Każdy z nich próbuje sobie z jej odejściem poradzić w inny, swój własny sposób. Każda osoba, opowiadając swoją historię, zwraca się do nieobecnej już Lou. Autorka oddała także głos samej zmarłej bohaterce, która obserwuje swoją rodzinę z miejsca, w które się udała po śmierci. Książka przez cały czas intryguje. Do Josepha dociera, że idealny obrazek rodziny, jaki sobie stworzył ma jednak pewne skazy i to dość poważne. Nie wie jak dotrzeć do swoich własnych dzieci, to Lou była ich spoiwem, łączyła ich nierozerwalnie. Znajdziemy tutaj mieszankę charakterów. Nikogo nie można na 100% ocenić. Ktoś, kto z początku wydawał nam się mało fajny i sympatyczny, nagle może wzbudzić w nas niezwykłą sympatię.
"To moje pierwsze Boże Narodzenie bez dziadków. Będziemy spać w śpiworach przed kominkiem, upieczemy marshmallows na szpadkach. Mama zrobiła mi zdjęcie w świątecznej sukience i wysłała cioci Sarah, potem się przebrałam. My na Wigilię mamy specjalny rytuał. Co roku Lou puszczała nam To wspaniałe życie Franka Capry. Znam na pamięć wszystkie dialogi."
Ważną rolę odgrywa tutaj samo miejsce rozgrywania się opisywanych wydarzeń, czyli mała bretońska wyspa Groix. Autorka zakochana jest w jej klimacie oraz malowniczym krajobrazie, a to wszystko tworzą jej mieszkańcy, co, rzecz jasna, przekłada się również na treść tej powieści. Z opisu wyłania się urokliwe miejsce, do którego, od razu po przeczytaniu książki, chciałoby się wyjechać i tam już na zawsze pozostać.
Ciekawym elementem książki jest to, co znajduje się na jej końcu. Znajdziemy tam dwa przepisy kulinarne, a także spis utworów, które pojawiły się w jej treści. Dzięki takim małym dodatkom, opowiadana historia może się stać bardziej namacalna i łatwiej się w nią jest wczuć.

"Między niebem a Lou" to ciepła i wzruszająca historia o tym, jak trudno jest się pozbierać po stracie najważniejszej osoby w naszym życiu. Ukazuje także różne oblicza miłości - może być ona pomiędzy mężczyzną i kobietą, pomiędzy rodzicem a dzieckiem, pomiędzy rodzeństwem, a także miłość do robienia czegoś, czyli pasja życiowa czy też miłość jako lokalny patriotyzm. Szczerze polecam tę powieść każdemu, kto lubi czasem się powzruszać ;)




Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Media Rodzina






~ Paulina Korek


2 komentarze:

  1. Odpuszczam ten tytuł ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale to rozumiem ;) Trzeba być w odpowiednim nastroju, żeby coś tego typu poczytać :)

      Usuń