niedziela, 8 października 2017

"Niczemu winne" - Anna Krzyczkowska

"Zadbał.
Tulił, całował, głaskał, dotykał. Zaczął od najmniejszego paluszka w tych lodowatych stopach. I fakt, ogrzał je. Rozgrzał mnie całą."

Sięgając po debiut Anny Krzyczkowskiej oczekiwałam historyjki, która będzie tanim obyczajem i znudzi mnie po kilku stronach. Z debiutami jest już tak, że podchodzę do nich z dystansem, ale jednocześnie chcę dać szansę początkującym autorom. I gdy ich książka zachwyci mnie, to mają gwarantowane, że po kolejne sięgnę bez zastanowienia.
Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie, że 1zł od sprzedaży każdej książki przekazywane jest dla Fundacji SOS Bokserom. Już sam fakt, że można wesprzeć książką działania fundacji, ma ona ode mnie ogromny plus i zasługuje na zakup. To się ceni i warto pomagać!

Główną bohaterką powieści jest Laura, która żyje w szczęśliwym związku małżeńskim. A przynajmniej tak to wszystko wygląda, bo jej mąż jest wręcz ideałem. I chociaż ona nakłada maskę radości, to w jej sercu skrywa się mrok, rozpacz i ból, bowiem młoda kobieta musiała pochować swoje ukochane maleństwo. I chociaż stara się o kolejne, jest to niemożliwe.
Wszystkie pozytywne uczucia zostały przysypane piachem i potrafi ożywić je tylko mały bratanek.
Jej życie to ciągła niewiadoma, sieć tajemnic, kłamstw, namiętność i pożądania.
Jedyne co jest pewna, to fakt, że życie potrafi dać kopa w najmniej oczekiwanym momencie, a los bywa okrutny.



Książka Anny Krzyczkowskiej jest brutalną rzeczywistością, siecią kłamstw i tajemnic, które wiją swój kokon, zaciskają pętlę wokół szyi, żeby uderzyć z ogromną siłą. Pokazuje, że najbliższe nam osoby potrafią spieprzyć sprawę na całej linii, zranić jednym błędem, nieprzemyślanym krokiem. Ukazuje bolesną rzeczywistość, z którą mierzą się na co dzień kobiety, niesprawiedliwość życia, paskudny los, pecha, który tylko czeka, aby pokazać rogi i cieszyć się nieszczęściem innych.

źródło



"- Jeśli się w tej chwili nie ubierzesz, to się do ciebie dobiorę. - Usłyszałam zza pleców.
- Dobrać to ty sobie możesz, kochanie, krawat do koszuli. - Sięgnęłam po kubek. - Bo chyba masz z tym mały problem.
- A z żoną co się robi?
- Nie wiem. Może zakupy?
- Ooo, zapomnij! Nigdy więcej. Z babą się do sklepu nie chodzi. Ubierz się, no.

- Kiedy nie mam w co! - droczyłam się. 
- Jak to nie masz? A niedomykające się szafy czym są załadowane?
- Nie wiem. Pojęcia nie mam."


Kiedy zaczęłam czytać książkę, wiedziałam, że w niej przepadnę na dobre. Jest to piękna i bolesna historia, którą przeżywałam z główną bohaterką. Każda strona była ogromną dawką emocji, uzupełnioną bólem straty. I chociaż nigdy nie doświadczyłam tak brutalnego pożegnania z ukochanym maleństwem, to czułam emocje bohaterki, bo są tak świetnie zobrazowane. Słownictwo i styl, którymi posługuje się autorka, są tak genialne i idealnie dobrane, że czytelnik może wsiąknąć w książkę, poczuć wszystko tak, jakby to on doznał takich przeżyć. Piękny i barwny język są kwintesencją, wisienką na torcie, którą delektowałam się podczas czytania.

Historia przedstawiona w książce jest magiczna ze względu na miłość, szczerą i czystą, jaką obdarza główna bohaterka ludzi. Te emocje są takie niewinne, nie skażone, chociaż doznaje od innych bólu.
A charakter Laury jest intrygujący, ze względu na maskę, którą przybiera. Wydawałoby się, że są to dwie osoby, ale jej wewnętrzne rozterki pozwalają poznać jej prawdziwe, emocjonalne wnętrze. Bohaterka ma ode mnie ogromnego plusa za właściwe zachowanie i podejmowanie odpowiednich kroków w trudnych sytuacjach.

Tak ciężko jest opisać wszystko, co odczuwałam podczas czytania, bo ta książka jest wyjątkowa, jedyna i niepowtarzalna. Połączenie tajemniczości, niewiadomych i miłości jest ogromnym zaskoczeniem. Przeżyłam nawet lekki szok podczas biegu wydarzeń. Autorka zafundowała mi emocjonalną historię, która potrafiła zaskoczyć. Jest w niej ciepło, a także pazur. Nie brakuje cierpienia i radości. Negatywne emocje łączą się z pozytywnymi, światło ściera z ciemnością. Nie ma infantylnej bohaterki, czuć każde emocje przez nią przeżywane, ale także przez tych pobocznych bohaterów. Autorka wodzi czytelnika za nos, przeplata stratę z lekkim humorem, nadaje książce słodkości, aby później sprowadzić czytelnika na ziemię gorzkim zwrotem.
Książka z całą pewnością nie jest lekkim obyczajem, napisanym tanim językiem. To piękna historia, napisana barwnym językiem, która pod zewnętrzną powłoką ukrywa drugie dno. Gwarantuję Wam, że po jej przeczytaniu będziecie mieli emocjonalny chaos.

Ocena: 10/10

Książka pod patronatem BookParadise.

Natalia Zaczkiewicz

1 komentarz:

  1. Ja również chciałabym poczuć te emocje, móc zachwycić się tą historią.

    OdpowiedzUsuń