wtorek, 17 października 2017

Nie oceniaj książki po okładce! No, chyba że jest ze skóry, ze złoceniami i piękną grafiką...

Cześć książkoholicy! Dzisiaj przychodzę do was z nowym, nieco luźniejszym postem dotyczącym książek, a konkretnie ich okładek. Jako, że ostatnimi czasy miałam przyjemność zdobyć całą masę perełek, które nie tylko mają cudowną treść, ale również wyjątkowo cieszą oko, postanowiłam skłonić was do delikatnego nadszarpnięcia budżetu. Wszyscy wiemy, że wybieramy książki ze względu na zwartą w nich historię, od której oczekujemy, że dostarczy nam rozrywki, emocji, tematów do rozmyślań albo po prostu rozbawi do łez. Ale sami przyznajcie, czy nie lepiej się czyta daną pozycję, gdy można zamknąć ją od czasu do czasu, by popatrzeć na piękną okładkę, pogładzić grzbiet z wytłaczanym tytułem, a zamiast zakładki użyć wszytej wstążeczki? Jasne, że jest przyjemniej! I aby umożliwić wam tę właśnie przyjemność, przedstawiam wam listę najpiękniejszych okładek, jakie wpadły w moje chciwe rączki!

*Dwie uwagi: po pierwsze, lista jest całkowicie subiektywna, prezentuję wam tutaj książki, które ja sama uznałam za wyjątkowo atrakcyjne, nie przeprowadzałam żadnych ankiet, ani nic w tym stylu. Po drugie, uprzedzam, że część książek poniżej jest po angielsku - po części dlatego, że dosyć często sięgam po powieści w oryginalnym języku i te właśnie te wydania kupuję, a po części ponieważ niektóre wydania angielskie są obłędne!*


Zaczynamy z przytupem, czyli od niezastąpionych okładek od Barnes&Noble, które już dawno temu skradły moje serce. Jak na razie udało mi się upolować trzy książki z ich serii klasyków - "Alice's Adventures in Wonderland and Other Stories" Lewisa Carrola, "A Christmas Carol and Other Christmas Stories" Dickensa oraz ... "The Star Wars Trilogy"! Wszystkie są oprawione w skórę, z cudownymi, wytłaczanymi grafikami na okładce. Bardzo ciężkie do zdobycia i myślę, że spokojnie można je określać mianem kolekcjonerskich. Przyznać się, kto ma któreś z tych perełek na półce?




Kolejną serią, na którą poluję od dawna jest lektura mojego dzieciństwa - "Ania z Zielonego Wzgórza", także w angielskim wydaniu, chociaż posiadam także polskie.

Źródło

Następnie zachwycające podręczniki ze świata Harry'ego Pottera, które kuszą nie tylko ślicznymi okładkami, ale także wciągającą treścią, o której pisała już kiedyś Natalia - tutu oraz tutaj.

Żródło
A teraz coś popularno - naukowego, czyli niesamowity "Wszechświat w twojej dłoni" Christophe Galfarda, jednego z uczniów Hawkinga.


No i oczywiście nie mogło zabraknąć okładek dzieł Gaimana od wydawnictwa MAG.



I jeszcze coś po angielsku, od wydawnictwa Penguin.
Żródło

A na koniec moje ukochane klasyki od wydawnictwa Znak!
Źródło

Na dzisiaj to tyle! Mam nadzieję, że upatrzyliście chociaż jedną książkę dla siebie, a waszych kieszeni i torebek nie dobiega rozdzierający płacz portfeli. Koniecznie podzielcie się waszymi typami -z chęcią dowiem się, jakie wydania was zachwycają i być może wzmocnię czymś własną kolekcję. :)

Weronika Plichta

PS Jeżeli ktoś byłby zainteresowany książkami po angielsku, to polecam księgarnię internetową BookDepository, upolujecie tam praktycznie wszystko. :)

10 komentarzy:

  1. Mnie akurat te podręczniki z Hogwartu nie zachwycają ani treścią, ani jakoś szczególnie wyglądem: no ładne są, ale mam ładniejsze :D Ja na ten moment uwielbiam wydanie "Diuny" Rebisu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, właśnie wyszukałam sobie wspomniane wydanie "Diuny" - dlaczego ja go wcześniej nie widziałam?! :O Cudne jest i chyba niedługo na nie zapoluję. ^^ Dzięki tobie coraz bardziej zbliżam się do bankructwa.

      Usuń
  2. Gaiman miażdży :) Trzymam się całkiem nieźle i na własnej półce mam wyłącznie Amerykańskich Bogów, a to z tego powodu, że mam inne wydania (także angielskie). Ile razy widzę je gdzieś na zdjęciach, to włącza mi się taka prawdziwa sroka okładkowa, że nie podejrzewałabym siebie o coś takiego :D
    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja jestem świadoma, że czasami kupowanie różnych wydań tej samej książki graniczy z głupotą, ale co ja mam zrobić, kiedy one są takie cudowne, haha <3

      Usuń
  3. Wszystkie prezentują się cudownie. Barnes&Noble zachwyca - i te złocone brzegi kartek! Ehhh, można się rozmarzyć ;P A klasyki od wydawnictwa Znak mają coś w sobie, co przyciąga wzrok. Są minimalistyczne, ale i dość pomysłowe :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barnes&Noble jest niezastąpione, to od nich zaczęła mi się mania na okładki <3 Aktualnie największym książkowym marzeniem jest zdobycie "Opowieści z Narnii" w takim wydaniu. :D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Oj tak, aż czasem jestem przerażona ile książek kupuję tylko ze względu na okładkę. Aż wstyd się przyznać! :D

      Usuń
  5. Śliczne okładki *.* Jestem okładkową sroką i kocham dopieszczone detale :D

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń