czwartek, 5 października 2017

"Niebo po Śnieżką" – Joanna Sykat

[źródło]

        Uwiódł mnie tytuł, jak to zwykle dzieje się, gdy miłośniczka wysokich pagórków zauważy gdzieś nazwę swoich ulubionych rejonów. Karkonosze to miejsce szczególnie bliskie mojemu sercu, miałam okazję żegnać stary rok na Śnieżce czy też patrzeć na zmagania biegaczy, którzy z Karpacza wbiegali na ten najwyższy szczyt. Nic dziwnego, że gdy ujrzałam taki tytuł byłam bardzo ciekawa, co autorka chce pokazać przez pryzmat piękna Karkonoszy.

        Otwierając pierwsze karty książki zapoznajemy się z Kingą – świeżą rozwódką, kobietą przed 40stką, która żyje jako krawcowa, z całą pewnością dziedzicząc ten dar po swoim dziadku. Niestety życie nie układa się jej tak jakby sobie tego życzyła. Ukochany ojciec nie dawno zmarł, więc nie ma już z kim rozegrać partię szachów.  Matka z chorobą psychiczną jest zamknięta od lat w ośrodku opieki. Do tego były mąż to zwykły burak, który będąc całe życie niezaradny, obarcza wszelkimi problemami świata Kingę uważając, że to jej wina i wydzwaniając przynajmniej raz w tygodniu denerwuje naszą bohaterkę. Wydawałoby się, że to normalne dzieje ludzi pracujących, sytuacja życiowa jakich wiele. Nasza Kinga jest silną bohaterką, która radzi sobie mimo tych życiowych trudności. Lecz nie to sprawia, że nagle życie jej zmienia się. Przez zupełny przypadek odkrywa, że żyła wśród rodzinnych tajemnic, które wyjdą na światło dzienne właśnie dzięki jej ciekawości.



       Fiołki, które tak bardzo denerwują chorą matkę oraz język niemiecki, którego Kinga nigdy nie potrafiła się nauczyć mają wspólny mianownik – miejscowość koło Karpacza, Kowary. Odwiedzając dom po zmarłych dziadkach dowiadujemy się, że nie tylko Kingi matka miała tajemnice. Już dziadkowie ukartowali zakład krawiecki, gdzie najpiękniejsze suknie wychodziły spod rąk dziadka, lecz to właśnie babcia zbierała laury i tytuł najlepszej krawcowej w mieście. A wszystko po to, aby nie kompromitować zamiłowania mężczyzny do damskich kreacji. Zamysł był może słuszny, lecz to sprawia, że w głowie młodej kobiety narasta czujność wobec nowych odkryć i znalezisk. Postanawia zdemaskować tajemnice fiołków, a dzięki temu odkrywa nowe przyjaźnie, zapierające dech w piersiach widoki oraz powrót wspomnień z czasów, gdy była małą dziewczynką.
[źródło]
       Mimo, iż Kinga słyszy, że historia jest przeszłością i nie powinna być odświeżana, skoro ktoś chciał rzucić ją w odmęty niepamięci, bohaterka i tak postanawia dotrzeć do prawdy.

„Nie grzeb w tym, Kinia. Stare historie są jak zepsute jajka. Potrafią mocno śmierdzieć.”

       Historia ta w swojej zawiłości tak naprawdę miała proste rozwiązanie. Takie, które nawet samą bohaterkę nie zaskoczyło. Jednak to wszystko sprawiło, że życie nigdy już nie będzie takie, jakie było przedtem.

„-Idziemy poszukać mężczyzny, dla którego mama przypinała fiołki do swoich ubrań.”

       Jak dalej rozwinęła się historia? Tego już nie zdradzę, trzeba samemu do tego dotrwać.

[źródło]
       Książka napisana w lekkim tonie, czyta się ją szybko, a rozmieszczenie tekstu sprawia, że strony lecą bez zastanowienia. Zabawna postać wujka Kingi wraz ze swoim psem rozbawiła mnie do łez, choć tak naprawdę w tym wesołym wątku też pojawia się nuta smutku. Reszta okazuje się być trochę zawiła, wspomnienia małego urwisa jakim była mała Kingusia również sprawiają, że człowiek uśmiecha się szeroko. Choć trzeba przyznać, że książka nie wciąga tak do ostatniego tchu. Zaskakujący koniec, który pozostawia czytelnika z zastanowieniem, co będzie teraz ze światem Kingi? 
Raczej rodzaj książki do pochłonięcia bez większego zastanawiania się. Nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, ale nie mogę powiedzieć, że opowieść jest nudna czy zła. Z samych Karkonoszy wiele nie wyniosłam, choć miało to być symboliczne zbliżenie się do gór, gdzie ludzkie serca są cieplejsze i pęd życia jest znacznie wolniejszy niż tez w wielkich miastach.



Moja ocena 5/10

Dziękuję za możliwość zapoznania się z egzemplarzem wydawnictwu Replika.
http://replika.eu


Emilia Pieńko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz