piątek, 27 października 2017

"Niewierna" - Reyes Monforte

Miałam już okazję czytać jedną pozycję tej autorki, a była to ,,Burka miłości”, która naprawdę okazała się wartościową i poruszającą lekturą. Nie będę ukrywać, że tematyka związana z muzułmanami, islamem i terroryzmem, jest jedną z tych, które są dla mnie na pierwszym miejscu. Żyjemy jednak w świecie ogarniętym wojną, codziennie ktoś ginie w imię któregoś z bogów i nie wiemy w jakim kierunku podążą te konflikty. Poznawanie historii osób związanych z tymi okrutnymi wydarzeniami, jest dla mnie przestrogą, ale także utwierdza mnie w przekonaniu, że moje zdanie dotyczące pewnych delikatnych spraw, jest po prostu uzasadnione.  

,,Niewierna” to kolejna książka autorstwa Reyes Monforte, która jest oparta na faktach. Sara jest dwudziestocztero letnią matką oraz nauczycielką w szkole językowej. Uczy dorosłe osoby, różnej narodowości, które pragną zaaklimatyzować się w nowym miejscu, a aby to osiągnąć, muszą poznać język hiszpański.  Poznaje tam Nahiba – Marokańczyka, który jest pracowity, olśniewający i sprawia pozory przystosowanego do życia w Hiszpanii. Ich relacja szybko przechodzi przez kolejne etapy, a Sara zakochuje się w czarującym mężczyźnie i wierzy, że nie jest taki sam jak jego rodacy.  Jednak czy miała rację? Nahib opowiada jej o swojej kulturze, zabiera do meczetu, ale nigdy na nią nie naciska. Sara nie dostrzega, że od samego początku jest manipulowana i poddawana ciągłemu praniu mózgu. Czy w porę domyśli się, że jej życiu zagraża niebezpieczeństwo? 

,, - Ból i szaleństwo często w ludzkim umyśle idą ręka w rękę – powiedziała Czeczenka, po której Sara nie spodziewała się tak głębokich myśli. Potem jeszcze wyszeptała, bardziej do samej siebie niż pozostałych: - I czasami w obliczu niesprawiedliwości człowiek nie ma innego wyjścia jak walka, jeśli chce zachować zdrowe zmysły.”

Dawno żadna książka nie podziałała na mnie w ten sposób. Nie wiedziałam czy mam płakać, czy może wziąć i rozwalić talerz ze złości i bezradności, którą czułam praktycznie od samego początku. Informacja, że ta książka jest oparta na faktach, podziałała na mnie jak płachta na byka. Dodatkowo autorka opisywała wszystkie wydarzenia w sposób naprawdę perfekcyjny. Nie brakowało opisów uczuć głównej bohaterki. Całość miała głównie formę opowiadania, dialogi były dość znikome, a jeśli już się pojawiały, były rozbudowane i przekazywały dłuższe myśli. Podobała mi się taka forma, ponieważ autorka dużo czasu poświęcała na wewnętrzne rozterki Sary, czasem jej ojca i Nahiba. Miałam więc okazję wglądu w ,,mózg” osoby, która została zmanipulowana, ale także wiedziałam jak myśli człowiek, który chce po prostu zawładnąć nad życiem niewinnej i bezbronnej kobiety.  

Już sam początek książki mnie zszokował i na pewno zbudował napięcie, bo na rozwiązanie zagadki musieliśmy czekać aż do samego końca. Czytając wszystkie rozdziały po kolei, gdzieś w głowie miałam pytanie: ,,Jak to się stało, że Sara znalazła się w takiej sytuacji?”.  Każdy wątek prowadził mnie coraz bliżej odpowiedzi, a ja konsekwentnie do niej dążyłam. 


Całość to z pewnością spora dawka rzetelnych informacji na temat islamu jako religii, która z pewnością nie ma nic wspólnego z ,,pokojem” i ,,podstawowymi prawami człowieka (a może raczej kobiet?)”. Dodatkowo mogłam przekonać się o tym jak wyglądają metody rekrutacji oraz szkolenia potencjalnych kandydatów na przyszłych terrorystów. Muszę przyznać, że to wszystko naprawdę mnie przeraziło i zaczęłam zastanawiać się, czy kiedykolwiek będziemy w stanie przerwać tą machinę, która manipuluje ludźmi, a później wystawia ich na śmierć.

,,- Nam się nie śpieszy. Wrócimy na drogę Allaha, odtworzymy kalifat, we wszystkich krajach władzę przejmą rządy muzułmańskie i powstanie społeczeństwo idealne, sprawiedliwe, zrównoważone, kierujące się naszym prawem – prawem szariatu. Wyzwolimy święte miejsca islamu skolonizowane przez Zachód: to będzie nasza polityka, nasze społeczeństwo, nasza gospodarka i nasza religia.”

Odniosłam wrażenie, że w tej książce wszyscy byli mądrzy, poza główną bohaterką. Od początku uległa urokowi Nahiba i nie zastanawiało ją jego zachowanie, które z dnia na dzień robiło się coraz dziwniejsze, bardziej zaborcze i nachalne. Reyes Monforte tak dokładnie wniknęła w głowę Sary, że na własnej skórze mogłam poczuć jej uczucia i emocje, ale także głupotę i zaślepienie. Dobroć i akceptacja zrobiły z niej ofiarę, ale… nie można nikogo obrzucać błotem, ponieważ ma dobre serce i każdemu pragnie dać szansę.

Myślałam, że to początek stanowił mocną stronę tej książki, ale zakończenie po prostu wbiło mnie w fotel. Na kilku stronach skumulowały się wszystkie wydarzenia oraz emocje i zrobił się z tego naprawdę konkretny punkt kulminacyjny, który nie był ani trochę przewidywalny, przynajmniej dla mnie. Już samo zamknięcie losów Sary było dość dwuznaczne, więc czytelnik sam może zdecydować, co się z nią stanie. Myślę, że po tylu dramatycznych momentach oraz wątkach, które mogły naprawdę wzruszyć, dobrze było zakończyć to łagodniej.

,,Niewierna” to jedna z książek, których nie powinno się polecać lub nie polecać. To historia, do której trzeba dojrzeć i podejść do niej bez żadnych uprzedzeń. Jest to lektura wzruszająca, opowiadająca o naprawdę trudnych, ale bardzo aktualnych sprawach. Dla mnie stanowiła potężną dawkę wiedzy, skrajnych emocji oraz materiał do dogłębnej analizy.


Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu WAM






Patrycja Bomba 

1 komentarz:

  1. Brzmi świetnie! Wcześniej nie słyszałam nic a nic o tej książce :)

    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń