niedziela, 15 października 2017

"Nimfa" - Agata Julia Prosińska

Źródło
Nigdy wcześniej nie słyszałam o autorce tej książki. Nie wiedziałam w sumie czego mogę się tutaj spodziewać i o czym tak naprawdę będzie ta powieść. Wszystko na dobrą sprawę było owiane nutką tajemniczości. Jak zwykle, oczarowała mnie okładka, która za wiele z treści nie zdradza, wręcz przeciwnie, jeszcze więcej niedopowiedzeń wprowadza i tym samym hipnotyzuje czytelnika i zachęca do lektury. Już teraz mogę wam powiedzieć, że choć po raz pierwszy miałam styczność z tą autorką, to od początkowych stron już mnie urzekła i zdobyła moje serce. Wciągnęłam się w całą tę historię i ciężko mi się było od niej oderwać choć na jedną drobną chwilę, koniecznie musiałam wiedzieć, co wydarzy się dalej. I uprzedzając wasze pytanie o to, czy fakt, iż nie czytałam pierwszego tomu jakoś mocno mi przeszkadzał, to odpowiem pewnie, że nie, owszem było kilka odniesień do pierwszego tomu, ale były one tak subtelne, że nie przeszkadzały i nie wprowadzały dezorientacji. Czytałam to wszystko z wypiekami na twarzy, nie mogąc się doczekać zakończenia, a gdy w końcu do niego dotarłam to miałam ochotę potrząsnąć autorką i zapytać głośno: "Dlaczego?!". Tak, z pewnością będzie trzeci tom tej historii, którego już niezmiernie nie mogę się doczekać.

"Moje koszmary. Co takiego oznaczały? Nie musiałem ich nawet miewać, by wiedzieć, że między mną a Autumn sprawy się psują. Przez cały dzień w szkole wraz z Autty nie zamieniliśmy ani słowa. Jak zwykle siadaliśmy na każdej lekcji razem, prowokując złośliwe szepty. Jednak nasza wczorajsza sprzeczka w stołówce nie uszła uwagi uczniom Akademii Jamesa Clerka Maxwella."
A o czym w ogóle jest te dzieło? Główny bohater to ponownie Bernard Oaken, który po dość przerażających wakacjach w Shieldaig powraca do swego domu w Cambridge. Próbuje żyć normalnie, próbuje zapomnieć o wszystkich mrożących krew w żyłach sytuacjach. Jednak to jeszcze nie koniec, a los szykuje dla tego młodzieńca kolejne przygody. Ponownie pojawiają się problemy w szkole głównego bohatera, do których zmuszony jest dorzucić jeszcze jeden - jednocześnie uroczy, co i niebezpieczny, czyli Autumn. Będzie ona teraz koleżanką z ławki Bernarda, co jak się łatwo domyślić, przysporzy dodatkowych plotek na ich temat.

Źródło
Bo musicie wiedzieć, że Bernard to Strażnik Lilii, czyli właśnie Autumn, jego zadaniem jest jej chronienie w dosłownie każdej sytuacji. Nie trudno także się domyślić, że z czasem zaczyna się pomiędzy nimi rodzić jakieś głębsze uczucie. Jednak to nie szkolni koledzy będą ich najgroźniejszym wrogiem - nagle pojawi się Zakon Edynburski, co do których intencji nikt nie może być pewnym...
Bohaterowie zostali tutaj bardzo umiejętnie stworzeni. Każdy z nich wyróżnia się wśród pozostałych oryginalną cechą. W tym miejscu, niestety, muszę powiedzieć, że Bernard strasznie mnie irytował. Rzadko napotykam się na takie postaci, ale w tym przypadku najgorsze było chyba ciągle pocieranie blizny przez głównego bohatera. Za każdym razem, kiedy był zdenerwowany, zmieszany, wściekły wręcz, musiał jej dotykać. No ileż można o tym czytać? :/ Poza tym to byłam pełna podziwu dla niego, że tak bardzo starał się uratować swoją ukochaną, że chciał dla niej jak najlepiej. Sylfida zaś wydaje się być nastoletnią dziewczyną, która miota się wśród swoich uczuć, jest bardzo zagubiona, często nie wie, która jej decyzja będzie tą najodpowiedniejszą. Łączy tę dwójkę zaś to, że obydwoje stają przed dość trudnymi decyzjami i wyborami, które będą mieć znaczny wpływ na ich przyszłość - pytanie tylko, czy będzie to ich wspólna przyszłość?
"Materia zasyczała, gdy wokół Autumn zaczęły krążyć jej pierścienie. Potem delikatnie z masy wyłoniły się grudki ziemi. Zastygły na początku na jej nadgarstkach, lecz nie zwracała na to uwagi i potem zaczęły krążyć w odwrotną stronę niż woda. Następnie pojawił się ogień, który wybuchł z rąk sylfidy. Eter jakby sflaczał w sobie, gdy ognista aureola otoczyła głowę Autumn."
Bardzo podobała mi się równowaga, którą autorka bardzo umiejętnie zachowała pomiędzy opisami, a dialogami. Wspominałam już nie raz i nie dwa, że nie lubię książek, które w przeważającej części składają się z obszernych opisów. Taką książkę mam ochotę od razu wyrzucić przez okno. Jednak tutaj opisy były przeplatane tak umiejętnie z dialogami i były tak plastyczne, że powieść czytało się bardzo szybko i nim się obejrzałam, a już dotarłam do jej końca.

Podsumowując, "Nimfa" to fantastyczna opowieść o sile miłości i o tym, ile mężczyzna i kobieta są w stanie poświęcić dla siebie nawzajem. Trzyma w napięciu, wciąga swoją fabułą i nie wypuszcza z niej do samego końca. To idealna historia na chłodne, jesienne wieczory, to okazja by przenieść się do fantastycznego świata różnych stworzeń i by wraz z nimi przeżywać liczne przygody ;)



Ocena: 7/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Novae Res.





~ Paulina Korek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz