poniedziałek, 30 października 2017

"Obsesja" - Katarzyna Berenika Miszczuk


[źródło]

                Czy wyobrażaliście sobie kiedyś najlepsze miejsce, w którym mogłaby rozgrywać się fabuła dobrego, trzymającego w napięciu thrillera? Ileż to razy przypadkiem znaleźliście się w miejscu, na którego widok pojawiały się myśli, że jeżeli ktoś miałby kiedykolwiek kogoś zaatakować, to właśnie tutaj? Dlatego jak tylko dowiedziałam się, że nowa powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk ma rozgrywać się w szpitalu, w bliskim powiązaniu z oddziałem psychiatrycznym, pomyślałam: to jest właśnie to. To musi się udać. 

                Joanna Skoczek jest młodą lekarką w trakcie specjalizacji z psychiatrii. Rozwódką, która na nowo próbuje poukładać sobie życie i przekonać samą siebie, że jest w stanie radzić sobie bez mężczyzny u boku. Ukochała sobie wysokie obcasy, a jeszcze bardziej otyłego perskiego kota. Każdego dnia pojawia się w pracy, gdzie ma do czynienia z zarówno przedziwnymi, jak i przerażającymi pacjentami, których problemy psychiczne często przechodzą ludzkie pojęcie. W dodatku w miejscu składowania odpadów medycznych zostaje odnalezione ciało kobiety. Czy morderca jest pracownikiem szpitala, a może niezadowolonym pacjentem? Jakie miał motywy? I co wspólnego ma z Joanną?


                "Obsesja" już na samym początku ukazała mi się jako wielogatunkowa opowieść, mająca w sobie cechy zarówno thrillera, jak o powieści obyczajowej z wątkiem romantycznym. To nie tylko wstrząsająca zbrodnia, która kładzie się cieniem na pracy lekarzy w warszawskim szpitalu, ale także codzienne rozterki i problemy życiowe głównej bohaterki, za którą podążamy krok w krok podczas przeprawy przez tą historię. Nie do końca jestem przekonana co do pewnych wątków i mam wrażenie, że przez bliskie zestawienie tak bardzo różnych od siebie gatunków, cała historia traci swój klimat. I mimo że dość dobrze czułam się, przeskakując z dość makabrycznych momentów w lekkie i przyjemne, często humorystyczne sceny, to w pewnym momencie musiałam powiedzieć dość. 

"Może jednak popełniłam błąd, wybierając tę specjalizację? Może lepsze byłoby grzebanie się w ludzkich wnętrznościach niż umyśle?"

                Z doktor Skoczek bardzo łatwo się utożsamić. Autorka nie zrobiła z niej sztywnej lekarki, tylko prawdziwą, realną osobę, która ma swoje problemy, bagaż doświadczeń i pewne cele w życiu. Miło było poznać ją od strony "codziennej", razem z nią zachwycać się jej kotem Kołtunem i przeżywać porozwodowe rozterki. Jednakże bohaterka z pewnym momencie zaczęła, moim zdaniem, zachowywać się mocno nieracjonalnie. Mam wrażenie, że nie tak zachowują się ludzie, kiedy śmierć, mimo wad i zalet profesji lekarza, pojawia się tak blisko i staje niemal twarzą w twarz z życiem. 

"Szpital to miejsce, w którym większość pracowników się zna. Jeśli nie osobiście, to z widzenia. Po pewnym czasie kojarzy się wszystkich. A jeżeli się zna tylu ludzi, to się o nich plotkuje. Czasem miałam wrażenie, że nawet ściany miały tu uszy."

                Jeżeli chodzi o bohaterów pojawiających się obok głównej bohaterki... stereotyp goni stereotyp. Gdy jakaś kobieta w jakiś sposób nie pasuje głównej bohaterce, od razu jest cytatą panną lekkich obyczajów, ze sztucznymi rzęsami, doczepianymi paznokciami i najlepiej w szlafroku w panterkę. Pojawia się także postać przystojnego chirurga, w którym podkochuje się praktycznie cała żeńska część pracowników szpitala, oprócz głównej bohaterki. Ale on, oczywiście, wielbi tylko ją... 

[źródło]
                I nie zrozumcie mnie źle! Pomysł i wykonanie tej powieści są na naprawdę wysokim poziomie. Intryga jest ciekawa i wciągająca, a styl autorki, mimo pewnych zgrzytów, przypadł mi do gustu. Najgorzej było w momentach, kiedy główna bohaterka mówiła lub myślała o pewnych medycznych zagadnieniach, ale nie było ich w powieści tak wiele, by rzucały się mocno w oczy. W dodatku ten punkt kulminacyjny! Kompletnie się go nie spodziewałam i długo nie mogłam uwierzyć, że stało się tak, jak się stało. Lecz bohaterowie... to główny powód mojego zniechęcenia tą historią. 

                Dla fanów twórczości Katarzyny Bereniki Miszczuk - myślę, że to coś dla was i nie zawiedziecie się. A ci, którzy poszukują dobrego thrillera, który trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony i jest prawdziwym studium zawiłości psychiki mordercy... myślę, że znajdą się lepsze pozycje. 

 Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu W.A.B.

https://www.facebook.com/wydawnictwo.wab/

 ~Monika Majorke 
 

4 komentarze:

  1. Ja mam ogromny problem z thrillerami/kryminałami polskich autorów, za co się nie wezmę to taka trochę lipa. Teraz obiecałam sobie, że kolejna książka tego typu której dam szansę musi być 10/10 :D

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. czytałam serię "Kwiat paproci" tej autorki i mi się podobała. Tym bardziej jestem ciekawa jak wyszedł jej thriller. a że jest osadzony w szpitalu psychiatrycznym to kusi podwójnie :)
    pozdrawiam
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach tę książkę, jednak spodziewałam się lepszej oceny... szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam niczego autorstwa Miszczuk, chociaż m. in. "Obsesja" leży na półce. Po tylu różnych opiniach muszę ją koniecznie przeczytać jak najszybciej...

    OdpowiedzUsuń