niedziela, 1 października 2017

„Rok w Krainie Czarów”- Maciej Szymanowicz

Czasem, gdy ma się wszystkiego dość, człowiek marzy o tym, aby znaleźć się gdzieś daleko. Mogą to być rajskie plaże, ośnieżone pustkowia Antarktydy, chatka w lesie. A co gdyby istniała pewna Kraina, pełna kwiatów i drzew, w której czary nie tylko istnieją, ale są na porządku dziennym, a jej mieszkańcy to postacie z baśni? Chciałabyś lub chciałbyś się do niej przenieść choć na chwilę? Oglądając książkę „Rok w Krainie Czarów” masz taką możliwość nie wychodząc z domu.
                „Rok w Krainie Czarów” to kolejna pozycja z cyklu „Rok w….” wydawnictwa Nasza Księgarnia. Podobnie jak wcześniejsze jest to książka obrazkowa tzw. kartonówka, zawierająca dwanaście rozkładówek. Dodatkowo mamy jedną z opisem bohaterów oraz taką, na której znajduje się gra – labirynt.
                Jej bohaterami są postacie znane z bajek, m.in. Baba Jaga, Czerwony Kapturek czy krasnoludki. Maciej Szymanowicz wykazał się kreatywnością i stworzył kilka nowych magicznych stworzeń, których nie spotkamy nigdzie indziej np. Mniamopotama, Pazia Krotochwila czy Trąbkopotama. Moim ulubieńcem jest Wielkolud, który – jak sama nazwa wskazuje – jest ogromnym stworem. Bardzo tajemniczym, gdyż na większości obrazków widzimy tylko jego wystającą gdzieniegdzie łapę. Podobają mi się również krasnoludki. Te bardzo ciekawskie istoty znajdują ogromne jajo, które postanawiają ugotować. Co z tego wyniknie? Nie będę zdradzać. Natomiast moja córka najbardziej polubiła Lampę Balladynę, która potrafi wyczarować herbatę, barszczyk albo… swoją miniaturkę (Lili mówi, że to jest córeczka Balladyny) oraz Wróżkę Kwiatuszkę (wybór dość typowy), która stała się wybranką jednego z bohaterów. Łącznie jest 26 postaci plus te, które pojawiają się epizodyczne, tak więc każdy znajdzie swojego ulubieńca.
              Przyglądając się okładce dzieła Macieja Szymanowicza można już przypuszczać, że będzie bardzo kolorowo i po prostu bajecznie. Obrazki zawierają mnóstwo detali, na analizie których można spędzać godziny. Gwarantuję, że nie jest to książka na jeden wieczór. Można do niej wracać niezliczoną ilość razy i za każdym może się okazać, że coś nam umknęło. Moja ulubiona rozkładówka przedstawia czerwiec, a konkretnie Noc Świętojańską. Czerwony Kapturek z Babą Jagą puszczają wianki, Leśne Licho z Trąbopotamem łapią gwiazdy, a Mniamopotam (to ten różowy)… No cóż, zerknij Czytelniku na zdjęcie dołączone do recenzji. Moja córka lubi wszystkie rozkładówki tak samo i wcale nie jestem tym zaskoczona, bo wybór ulubionej jest naprawdę trudny.
       Postaci i krajobraz Krainy Czarów są przedstawione w sposób typowy dla Macieja Szymanowicza. Przyznam szczerze, że odkąd zostałam mamą jestem fanką twórczości tego artysty. Jeśli ktoś już miał w rękach inne książki ilustrowane przez tego autora, to wie, czego się spodziewać. Natomiast, jeśli ktoś nigdy nie miał takiej okazji, to podejrzewam, że po lekturze „Roku w Krainie Czarów” będzie mógł z daleka rozpoznać jego prace. Czy się w nich zakocha? Mam nadzieję.
            Myślę, że ze względu na formę z „Rokiem w Krainie Czarów” poradzi sobie już ponadroczne dziecko, jednakże z uwagi na tematykę, książka bardziej spodoba się dziecku co najmniej trzyletniemu, które zna już bajkę np. o Czerwonym Kapturku. Młodszy czytelnik, nie znający tych opowieści, nie będzie miał tyle frajdy widząc bohaterów z różnych baśni zgromadzonych w jednym miejscu.
            Serdecznie polecam „Rok w Krainie Czarów”. Warto się w nią zaopatrzyć, by razem ze swoją pociechą oderwać się od codzienności i wyruszyć w podróż do Krainy Czarów.

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia




Anna Mackiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz