piątek, 6 października 2017

"Ukryta Róża" - Reyes Monforte

Źródło
Muszę się wam do czegoś przyznać - od jakiegoś czasu bardzo polubiłam czytać literaturę wojenną. W trakcie czytania większości, żeby nie powiedzieć, że wszystkich książek tego typu, aż przechodzi mnie dreszcz po plecach, a w oczach pojawiają się dosłownie łzy, na samą myśl o tym, w jak okropnych warunkach musieli żyć wtedy ludzie, ile strachu przeżywali o to, czy dożyją chociażby wieczora, już nie ośmielając się myśleć o kolejnym dniu. Nie wyobrażam sobie, bym sama miała tak egzystować. "Ukryta róża" podejmuje właśnie taki ciężki temat.
Powieść ta zabiera nas do roku 1992, kiedy to w Bośni i Hercegowinie wybuchła okrutna wojna.
Główne bohaterki to siostry. Suhra zamieszkuje sporej wielkości miasto, Sarajewo, zaś Zehery rodzinnym miastem jest Wiszegrad, który wielkością nie grzeszy, a w którym obydwie dziewczyny spędziły swoje dzieciństwo. Suhra jest przerażona tym, co dzieje się w jej mieście. Telefonicznie zawiadamia Zeherę o krwawych wydarzeniach, o pierwszych strzałach, które słyszała na własne uszy. Prosi ją by zabrała rodzinę i wyjechała z kraju. Zehera zaś, można powiedzieć, że bagatelizuje całą sytuację, nie zdając sobie chyba do końca sprawy z wielkości zagrożenia i uważa odważnie, że cała ta wojna nie dotrze do jej miasteczka. Nie chce opuszczać kraju i choć zawsze słuchała się siostry, tym razem nie bierze w ogóle jej rad pod uwagę.
Jak się okazuje, i to dość szybko, Sehera miała rację. Dość szybko mają miejsce pierwsze ataki i bombardowania. W mieście zapanowuje istny chaos. Narzeczony Zehery, Alek, obawia się, że jednak na ucieczkę jest już zdecydowanie za późno.

"Zehera miała wrażenie, że przerażającą naturę tej sceny wzmacnia jeszcze agresywna muzyka dobiegająca z radia usytuowanego na końcu barowej lady. Sasza dał wzrokiem znak jednemu z mężczyzn, żeby je wyłączył, i wtedy Zehera usłyszała krzyki dobiegające zza ścian. Dziewczęta, które wysiadły z czerwonego passata i które od wejścia do hotelu nie były zdolne do wypowiedzenia choćby jednego słowa, odruchowo spojrzały w górę (...)."
Ataki z powietrza trwają tydzień. Jednak po tym czasie w mieście nie zapanowuje żaden spokój. Zaczyna w nim pokazywać swoją władzę Sasza Ludonowić wraz ze swymi Białymi Orłami. Serb znęca się nad swoimi sąsiadami, Bośniakami oraz tymi, którzy stają po ich stronie. Rozpoczyna się szereg okrutnych i wstrząsających mordów oraz gwałtów... Nikt już nie może się tutaj czuć bezpiecznie.

Źródło
W swoim życiu czytelniczym przeczytałam już kilka książek o tematyce wojennej, jednak jeszcze chyba żadna z nich nie wywołała we mnie aż tak wielu emocji, jak właśnie "Ukryta Róża". Już początkowych stron okrucieństwo wylewa się z nich i wsiąka w naszą duszę. Po skończeniu lektury nie da się o niej, od tak, zapomnieć. Człowiek cały czas rozmyśla, o tym, co w sumie jest oczywiste dla każdego z nas - że życie podczas wojny jest smutne i okropne i że nikt z nas nie chciałby się znaleźć pod ostrzałem. Powieść ta ma w sobie to "coś", co sprawia, że ciężko się od lektury oderwać, a kiedy już faktycznie trzeba ją przerwać, to w czytelniku cały czas dojrzewają myśli i pytania, typu: "Co będzie dalej? Co ją jeszcze spotka? Czy przeżyje?".
"Kobieta zza lady zlustrowała ją od góry do dołu i próbowała zrozumieć jej nieoczekiwane pojawienie się. Przez cztery lata, które przepracowała w stowarzyszeniu, widziała wiele osób z problemami, wchodzących przez te same szklane drzwi. Wszyscy prosili o uwagę, błagali o jedzenie, pieniądze, pracę, ubranie, schronienie albo miejsce, gdzie mogliby się przespać..."
Wojny są okrutne same w sobie, ale to co opisuje autorka, przechodzi już ludzkie pojęcie. Trudno sobie nawet wyobrazić, że ludzie są zdolni do takiego okrucieństwa względem drugiej osoby i że czerpią z tego czystą radość. Nie zważają na to z kim mają do czynienia - znęcają się nad dziećmi, kobietami i mężczyznami bez wyjątku. Autorka w idealny sposób pokazuje ile cierpienia jest w stanie znieść jedna osoba, jak długo potem goją się takie rany, nie tylko te fizyczne, ale również psychiczne i co chyba najważniejsze, jak trudno potem jest powrócić do normalnego życia. Niektórym się to wcale nie udaje.

Podsumowując, "Ukryta Róża" to lektura ciężka i ciężkostrawna, wymagająca od nas maksimum skupienia. Gwarantuję wam, że podczas czytania będzie wami rządzić szereg emocji, zwłaszcza strachu i smutku. Trudno będzie potem wam przejść do codziennego życia, ale warto poznać historię Serbów i Bośniaków, życie Zehery, która zawalczyła o siebie.




Ocena: 9/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu WAM





~ Paulina Korek

4 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej książce, ale na pewno warto ją przeczytać.
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto, jest przesycona emocjami i ciężko potem przejść nad nią do porządku dziennego ;)

      Usuń
  2. A jak ze spójnością historii? Moje jedyne doświadczenie z Monforte to "Burka miłości" - nie opublikowałam recenzji od paru miesięcy, ale generalnie w książce (Też na faktach) było tyle błędów logicznych i taniego grania na emocjach, że mnie totalnie odrzucała. Tutaj wydaje się, że jest lepiej - przyznaję, że mnie zaciekawiłaś - zapiszę sobie na później, bo ostatnio sięgam po lżejsze pozycje... Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej książki nie wyniosłam jakiś drażniących błędów, a powieść czytało się z zapartym tchem, więc chyba faktycznie lepiej ona wypada niż "Burka miłości", którą tak notabene, również mam na liście do przeczytania, tylko na razie czasu brak ;)

      Usuń